Redakcja KR

Tatra SkyMarathon 2026 - Gorczyca ustanawia nowy rekord trasy!

27.07.2026

„Do trzech razy sztuka” mogliby powiedzieć organizatorzy Tatra SkyMarathon, z Marcinem Rzeszótko na czele. Poprzednie dwie edycje zostały storpedowane przez nagłe burze i opady, co w takich górach jest szczególnie niebezpieczne. W tym roku jednak pogoda dopisała. Świetne warunki, mocna stawka i piękne widoki w najwyższych polskich górach. Kolejna edycja Tatra Sky Marathon za nami.

tekst: Łukasz Włodarczyk
zdjęcia: Paweł Stańco / Tatra SkyMarathon

Tatra SkyMarathon - mocne bieganie w majestatycznych Tatrach

Największa uwaga kibiców skupiona była na dystansie głównym, czyli Tatra Sky Marathon. To tam na starcie stanęły, między innymi, Agnieszka Dygacz, Patrycja Stanek, Iwona Januszyk wśród pań oraz Dawid Malina, Dominik Tabor, Bartosz Gorczyca wśród mężczyzn.

U kobiet Patrycja Stanek, Iwona Januszyk i Agnieszka Dygacz. Każda z nich to medalistka mistrzostw Polski na różnych dystansach. Wszystkie trzy kochają też Tatry i tam wielokrotnie wygrywały. A do tego pierwsze dwie znają te trasy doskonale, bo na co dzień tam biegają. I to one ruszyły od początku do przodu, nadając ton rywalizacji. Na prowadzeniu umocniła się Patrycja, która zastosowała taktykę mocnego startu, jak w Pieninach. Zbudowała i delikatnie powiększała przewagę, która jeszcze na Ornaku (24 km) wynosiła niemalże 4 minut nad Iwoną i prawie 9 minut nad Agnieszką. Niestety, na odcinku do Starorobociańskiego Wierchu pechowo podkręciła kostkę i musiała zejść z trasy. To samo przytrafiło się Agnieszce, zatem z trójki pozostała Iwona Januszyk, która ze sporą przewagą nad kolejnymi zawodniczkami wygrała całe zawody. Podium uzupełniły Joanna Palka (2 na Żwawych Wierchach w tym roku) oraz Katarzyna Frączysta (która w 2024 była trzecia na BUGT). Tuż za nią do mety dotarła jej siostra, Weronika.

Pierwsza trójka mężczyzn w 60 sekund

Sporo emocji wywoływał również bieg w kategorii mężczyzn. Trójka zdecydowanych faworytów, która wspólnie ma kilkadziesiąt medali mistrzostw Polski od początku narzuciła duże tempo. Zastanawialiśmy się, kto lepiej wytrzyma trudy trasy. Czy ultras pełną gębą, czyli Bartosz Gorczyca. A może specjalista od verticali - Dominik Tabor? Lub Dawid Malina, który wraca do rywalizacji po nieudanym starcie na mistrzostwach Europy?

Trójka liderów starała się na początku nie szarżować i trzymała się razem. Jednak w miarę szybko zaczęło się to zmieniać. Choć różnice pomiędzy Bartkiem i Dominikiem nie przekraczały na żadnym punkcie 30 sekund, to Dawid już na Kopie Kondrackiej (14,4 km) miał niemalże 3 minuty straty. Ale my Dawida dobrze znamy i wiemy, że czołowa dwójka nie mogła spać (biec) spokojnie. Dawid zaczął gonić po 31 kilometrze. Jeszcze na ostatnim punkcie miał niecałe 2 min minuty do liderów. Po ostatnim punkcie jednak Bartosz Gorczyca przyspiesza. Specjalista od tych dłuższych dystansów pokazuje, że potrafi bardzo szybko biegać i ostatecznie dociera do mety w czasie 4:37:42, poprawiając rekord trasy o blisko 12 minut. Poprzedni należał do Krzyśka Bodurki. Na drugim miejscu Dawid Malina, a podium zamyka Dominik Tabor. Cała trójka, po 45 km biegu (i ponad 3300 m w górę), mieści się w 57 sekundach. Fantastyczna walka!

Do tego swoistego TGV początkowo dołączył Łukasz Wąchała, który do 7-8 km utrzymywał tempo liderów, później jednak odpuścił, ale ostatecznie do mety dotarł jako 4. Warto się przyglądać temu zawodnikowi! Ostatecznie do mety całego festiwalu, w ramach 8 dystansów, dociera 1239 osób.