Trailowy obiekt pożądania - test - Nike Pegasus Trail 2

Górka Kazurka, 12.01.2021

Gdy zobaczyłem nowy zielono-żółto-niebieski model Nike Pegasus Trail 2, zakochałem się w nim od pierwszego wejrzenia. Zgłosiłem się na testera i ze zniecierpliwieniem czekałem na testową parę. Byłem akurat w Tatrach, więc bez chwili wahania, podejmując wszelkie możliwe ryzyko podczas treningu w nowych butach, ruszyłem na szlak. Brzeziny, Psia Trawka, Murowaniec, Kasprowy, Beskid, Przełęcz Liliowe i ognia w dół z powrotem. Pierwszy wypad okazał się miłą przygodą. A co było dalej?

Tekst i zdjęcia: Marcin "Rossi" Rosłoń

Oczekiwania: Nie miałem pierwszego modelu trailowego Pegasusa, ale znam kogoś, kto miał i opowiedział mi to i owo. Łukasz Baranow z Napieraja opisał kilka numerów temu na łamach ULTRA swoją damską wersję Pegasus Trail 1. Tak, damską, chłopak tak lubi, szanuję. Byłem jednak tak zaślepiony wyglądem NPT2, że nie przypominałem sobie nawettamtego testu, ponieważ byłem w stanie znieść najgorsze tortury, kalafiory, pęcherze, byle tylko je mieć. Wiem, mało to profesjonalne i rozsądne, ale profi, którzy mają swoich sponsorów technicznych, też muszą przyzwyczaić się do wskazanego przez producenta buta, bo akurat jest na topie i basta. Postanowiłem z góry, że będę najwyżej robił dobrą minę do złej gry. Oczekiwałem w sumie niewiele – uniwersalnego buta, który zapewni mi komfort, amortyzację i totalny spokój podczas długich wycieczek biegowych. A przy okazji sprawi, że będę modny i szykowny na szlaku. 

Konstrukcja: Moją uwagę od razu przykuł dość elastyczny zapiętek i jego dziwna wewnętrzna konstrukcja. Z duszą na ramieniu ruszałem w dziewiczą podróż na tatrzański szlak bez zapasowej pary. We wnętrzu zapiętka producent wszył miękki, hmm, no właśnie, jak to zgrabnie opisać… Coś jakby dopasowujący się do pięty ponadcentymetrowej wysokości amortyzator, ciągnący się na całej szerokości zapiętka od kostki wewnętrznej do kostki zewnętrznej przez ścięgno Achillesa. Trochę bałem się obcierania, ale „rulonik” – jak go roboczo nazwałem – zgrabnie dopasował się do mojego ścięgna i pięty. Cała resztakonstrukcji raczej bez zarzutu – cholewka przewiewna, niepochłaniająca zbyt dużo wody, a zaliczyłem ze dwie spore zlewki. Wokół stawu skokowego ciągnie się dość wysoki kołnierzyk, który ma zapobiegać wpadaniu żwiru czy kamyczków. Sznurowadła dość cienkie, mocne, ale przy dopasowanym do stopy języku z miękkiego materiału i zbyt mocnym zawiązaniu buta wrzynają się w stopę. Zadarty dziób (przód buta) pomaga unikać podstępnych korzeni, kamulców i innych naturalnych nikczemnych podstawiaczy nóg. Przy okazji chętnie przetacza na śródstopie, ale ze względu na wagę, jeśli nie masz mocy, to tylko dzięki nim nie poszarżujesz. Wydłużona tylna część podeszwy dodaje butom dynamicznegodesignu, ale trzeba uważać na trudnych kamiennych szlakach, by nie zahaczać o zostawiane za plecami skały. Fajny materiałowy uchwyt do zdejmowania buta i zawieszenia go na… kołku. 

Podeszwa: NPT2 jest dość ciężki, ponieważ w tym modelu postawiono na amortyzację. Pianka NikeReact niewątpliwie gwarantuje miękkość i bezpieczeństwo, nie pozwala za to na czucie podłoża, zwiększa wagę buta, odbierając mu w porównaniu z pierwszą wersją sporo dynamiki. Bieżnik niezbyt agresywny (kołki niskie, sztywne), skuteczny na suchej skale, gorzej znosi poślizgi na zbiegach. Skuteczny za to na asfalcie i szutrze, bardzo dobrze się w nim biega po płaskim. Biegałem sporo w hokach, które mają znacznie więcej piany pod stopą,i nie odczuwałem w NPT2 żadnych niestabilności. 

Przeznaczenie: Najlepiej suche szlaki górskie – skaliste i ziemne, szutry, leśne ścieżki,piaski, także asfaltowe dobiegi.  

Warunki testowania: Tatry, Puszcza Kampinoska, wiejskie szutry, Las Kabacki, Monte Kazura – lato/wczesna jesień 2020. 

Wytrzymałość: Po ponad 250km regularnych treningów na różnych nawierzchniach niewielkie ślady użytkowania. Osłona palców skuteczna, nie zahaczyłem cholewką o żaden kamień ani korzeń, siatka okrywająca śródstopie wydaje się dość mocna. Bieżnik tylko lekko starty z przodu po sporej dawce kamienistych tatrzańskich granitów 

Ogólne wrażenia: Dostałem dokładnie to, na czym mi zależało. Amortyzację, wygodę i komfort, które poznałem z kilku asfaltowych modeli Pegasusa. A do tego ten szałowy wzór! To na serio najpiękniejsze trailowe buty, jakie miałem. Już nie pamiętam, kiedy czułem taką frajdę z posiadania butów biegowych. 

Podsumowanie: Polecam każdemu, kto szuka butów do dalekiego, codziennego, spokojnego leśnego albo górskiego biegania, niekoniecznie na szlaku, gdzie płynie błocko albo sypią się śliskie skały. W sumie to szkoda pięknej, kolorowej cholewki! No i wszystkim tym, którym podobają się tak bardzo jak mnie!  

Zalety:  

- design/wzór/kolorystyka 

- amortyzacja (tego szukałem!) 

- przewiewna i dobrze odprowadzająca wilgoć cholewka 

- tylny uchwyt do zdejmowania 

- dynamiczna budowa podeszwy 

Wady: 

wrzynające się sznurówki 

zbyt długa tylna część podeszwy 

- duża waga (kwestia oczekiwań) 

Kingrunnera tworzą biegacze. Dodaj swój artykuł.

pozostałe artykuły