Sardynia to przepiękna Włoska wyspa z cudownymi górami i ciepłym lazurowym morzem. Połączenie gór i morza, palm oraz klimatu śródziemnomorskiego daje niesamowite poczucia bycia w raju. Do tego spokojne tempo życia i wrażenie jakby czas stanął w miejscu sprawia, że zawsze wracam wypoczęta, zrelaksowana.
Tekst: Ewa Majer
Zdjęcia: Organizator Sardynia Trail
Sardinia Trail to najbardziej prestiżowa impreza biegowo-trailowa na wyspie. Mocno promowana w lokalnej telewizji i radiu oraz w internecie. Czasem mam wrażenie, że bardziej mnie meczą te wywiady przed każdym etapem, po a nawet w wolnym czasie niż samo bieganie.
Zawody w tym roku skupiły zawodników z 13 krajów z całej Europy i Ameryki. Mimo tego, że biegacze są z przeróżnych krajów to jest limit 100 osób, więc impreza mimo wszystko kameralna. Jest to dodatkowym atutem bo po każdym etapie następuje integracja przy wspólnych posiłkach i tak na sam koniec zawodów praktycznie każdy każdego zna, wspólnie się wspiera i czuć zdrowego ducha sportowej rywalizacji.

Z roku na rok podnosi się poziom imprezy, organizatorzy dbają o to żeby było się z kim ścigać co oczywiście przekłada się na duże emocje. 13. edycja Sardinia Trail zostanie długo w mojej pamięci. Organizatorzy zadbali o to by wróciła zwyciężczyni z 2022 roku która to 4 lata temu nie dała mi ani razu wygrać. Wygrała z dużą przewagą wszystkie 3 etapy. Szybka dziewczyna, bardzo dobrze biegająca w górach.

Tym razem wygrała tylko pierwszy etap na którym przetasowałysmy się wielokrotnie i już tego pierwszego dnia czułam, że mogę na tej edycji trochę pomieszać. Wszystkie trzy starty biegło mi się bardzo dobrze, nogi niosły a pogoda była jakby na zamówienie. Na trzecim etapie czułam zmęczenie nawet nie nóg tylko bardziej serca i cieżki oddech. Pierwsze 3 km były straszne, dopiero po pierwszym zabiegu się rozbujałam. Zrobiłam dużą przewagę i 3km przed metą przegapiłam wstążkę ( mocno wiało, być może ją wywiało gdzieś ) to był taki moment że po około 1km wpadało się znowu na trasę i tym sposobem zatoczyłam koło, dokładając sobie 2km zanim odnalazłam właściwy skręt. W międzyczasie dziewczyna z Francji mnie wyprzedziła i zobaczyłam ją około 800 metrow przed metą. To był odcinek najbardziej techniczny w kanionie, który ją mocno spowolnił a mi dał szansę na odzyskanie prowadzenia. Ostatecznie ostatni etap wygrałam jedynie z 30 sekundową przewagą.

Zawody naprawdę fantastyczne! Nie tylko pod względem rywalizacji, ale i organizacji, dbałości o każdego sportowca. Może dlatego w tym roku byłam po raz szósty! ;)
Biuro zawodów oraz noclegi znajdują się w hotelu 4* Perdepera na wschodzie wybrzeża. Przy zapisach można od razu wykupić nocleg w pakiecie . Z Polski najwygodniej jest lecieć samolotem do Cagliari. Z lotniska pociągiem do stolicy i z tamtąd już jadą autobusy praktycznie na miejsce startu. Najwygodniej oczywiście wypożyczyć samochód na lotnisku wtedy jesteśmy niezależni lub napisać do organizatora prośbę o transfer. Idą na rękę, więc zawsze pomogą w dotarciu do celu.

Podsumowując ja jestem zakochana w tej imprezie biegowej za atmosferę... za emocje... za cudowne widoki... za podejście do człowieka. Z całego serducha polecam!