Biegacz amator

Subiektywny test butów HOKA One One Challenger ATR 4

, 11.01.2019

Buty dla biegacza, czy to amatora, czy osoby uprawiającej ten sport wyczynowo, to sprawa kluczowa. Oferta jest obecnie przebogata, a producenci prześcigają się w informowaniu Klientów o zastosowanych, oczywiście innowacyjnych, technologiach, które - podobno - zwiększają dynamikę, szybkość i coś tam jeszcze. Dla mnie najważniejszym kryterium jest to, czy "czuję" na nogach buty, w których biegnę, czy też nie. Jeżeli nie czuje, to znaczy, że jest super. Dodam, że miarą tego "czucia" nie jest waga buta. Chodzi o ogólne wrażenie podczas i po biegu. 

Pragnę zaznaczyć, że jestem biegaczem amatorem I – planowo – nie biorę udziału w zawodach. Tym niemniej pasjonują mnie biegi na długich dystansach, przede wszystkim terenowe. Jesienią ubiegłego roku, przygotowując się do sezonu jesienno-zimowego, a także wczesnej wiosny, to znaczy przewidując zwiększoną ilość błota, mokrych liści, śniegu oraz ich mieszanki w różnych proporcjach, rozglądałem się za odpowiednimi na takie warunki butami. Moje stare Salomony (S-Lab Sense) mocno już popękały. Także ze względu na ich cenę nie planowałem zakupu nowej pary – za szybko się zużywają. Moje kryteria wyboru to:

  1. Buty odpowiednie do biegania w tzw. „lekkim” terenie, czyli polne drogi, leśne dukty, czasem trochę asfaltu,
  2. Niski drop, nawet 0 mm,
  3. Szeroki przód buta (toe box), ponieważ mam dosyć szerokie kopyto ;o),
  4. Buty całoroczne – nie jestem kolekcjonerem biegówek.

Ostatecznie rozważałem zakup butów Altra Lone Peak 4.0 albo Hoka One One Challenger ATR 4. Oba modele mają sporą amortyzację (nie przeszkadza mi), Altry mają zerowy drop (super), Hoki – drop 4 milimetrów. Cena, a właściwie promocja (-40%) zdecydowała o zakupie Hoki. Przeczytałem sporo dość negatywnych opinii o poprzedniku ATR 4, czyli ATR 3 – podobno cholewka dość szybko pękała w nich na zgięciach palców. Według sprzedawcy nowy model został poprawiony i reklamacji jest wyraźnie mniej. Mam nadzieję, że tak jest w rzeczywistości. Do chwili obecnej zrobiłem w nich około 300 kilometrów i nie widać (zdjęcie) żadnych śladów zużycia czy zmęczenia materiału.

Jakie są moje wrażenia? Ogólnie: pozytywne. Pierwsze biegi były trochę dziwne. Nigdy nie biegałem w tak mocno amortyzowanych butach. Czułem, jakbym miał mała poduszkę pod każdą stopą. Wrażenie tym dziwniejsze, że od czasu do czasu biegam w butach minimalistycznych: tylko 5 milimetrów gumy pod stopą i nic więcej. Dość szybko się do tego przyzwyczaiłem. Druga cecha, trochę in minus – buty w wyższej temperaturze grzeją stopy. Raz, choć była już późna jesień i wcześnie rano, zdarzyło mi się biegać w temperaturze około plus 18 stopni Celsjusza. Czułem wtedy wyraźne ciepło. Jesienią i zimą tą cechę z pewnością można zaliczyć do pozytywów, ale co będzie wiosna i latem? Inny, drobny mankament, prawdopodobnie spowodowany moimi indywidualnymi cechami, to lekkie otarcie po wewnętrznej stronie prawej stopy (jest o 0,5 cm dłuższa od lewej). Zauważyłem, że to otarcie jest wywołane przez krawędź materiału mocującego język buta do wewnętrznej strony podeszwy. Po kilku biegach skóra w miejscu otarcia „przyzwyczaiła się” i teraz jest wszystko w porządku. Buty dobrze odprowadzają wodę. Zdarzyło mi się wdepnąć do jeszcze nie całkiem zamarzniętej kałuży i uczucie suchości szybko wracało. Przy okazji zauważyłem, że – czego producent butów prawdopodobnie nie przewidział – gruba „słonina” podeszwy, w którą stopa jest lekko wpuszczona, chroni przed przedostawaniem się do buta wody z płytszych kałuż lub wtedy, gdy lód załamuje się pod butem. Sznurówki w tym modelu dobrze trzymają, są lekko elastyczne (uważam to za zaletę), ale trochę za długie. Ja wsuwam je po zawiązaniu butów pod skrzyżowane z przodu buta. Nie plączą się, a buty nigdy się nie rozwiązują. Po każdym biegu myję podeszwę pod bieżącą wodą, usuwając na przykład sól, która teraz króluje na ulicach. Tak unikam przyśpieszonego zużycia.

Podsumowując: buty dobrze trzymają na mokrej nawierzchni (błoto, mokre liście), na mokrym i zmrożonym śniegu, dobrze sobie radzą na odcinkach asfaltowych. Bieżnik nie jest zbyt agresywny. Poza tym mam wrażenie większej stabilności ze względu na dość szeroką podeszwę. Na lodzie trzymają słabo, ale bez pazurków żaden but sobie z tym nie poradzi. Nie biegam w górach, dlatego trudno mi ocenić przydatność tych butów na górskich ścieżkach. Jeżeli wytrzymają w dobrym stanie przynajmniej 1200 kilometrów to najprawdopodobniej będę zaopatrywał się w kolejne modele tej linii Hoki.

 

Pozdrawia #BiegaczPo50

Kingrunnera tworzą biegacze. Dodaj swój artykuł.

pozostałe artykuły