Bartosz Gorczyca wygrywa koronny dystans Festiwalu Biegowego w Krynicy!
Bieg 7 Dolin był w moich planach od początku sezonu. Chciałem go w końcu „zaliczyć”, bo to jeden z ważniejszych i najbardziej rozpoznawalnych biegów ultra w Polsce, a ja już dwukrotnie na tej trasie poległem. To także jeden z nielicznych (jeśli nie jedyny) bieg górski w Polsce, w którym nagrody finansowe są całkiem pokaźne i można sobie przy okazji troszkę dorobić. Ja premię za wygraną odłożyłem do skarpety. Kolejnym argumentem, który przemawiał za tym, żeby tu być, jest trasa – jedna z najszybszych i najprzyjemniejszych widokowo w kraju.
Zdjęcie główne: Jacek Deneka
Od pewnego czasu mam możliwość mieszkania i trenowania w Krynicy-Zdroju, dzięki czemu poznałem ją na tyle, by pokusić się o pokonanie jej nawet z zamkniętymi oczami (a na pewno bez oznaczeń). W dzień zawodów od początku do samego końca biegłem sam (pomijając pierwsze 7 km, gdzie tempo było wolne i ktoś deptał mi po piętach). Dawno nie brałem udziału w imprezie, na której nie było rywalizacji i ciśnienia. Nie czując oddechu rywali na plecach, nie przeżyłem na trasie zbyt wielu emocji, kryzysów, odrodzeń, przez co momentami czułem się... jak na treningu. Trochę szkoda, bo lubię się ścigać, wtedy wynik na mecie jest bardziej satysfakcjonujący. Tym razem zabrakło w Krynicy czołówki polskich biegów ultra (wśród mężczyzn). Część wybrała krótsze dystanse, a z kolei inni mieli w nogach ważniejsze dla siebie biegi. Brak rangi mistrzostw Polski również zrobił swoje... Pogoda na biegu była wymarzona, ja natomiast skoncentrowany i zdeterminowany, by dobiec do mety.
Bieg Ultra Granią Tatr / zdjęcie Piotr DymusPo wcześniejszych niepowodzeniach na Biegu Ultra Granią Tatr i Lavaredo Ultra Trail było mi to bardzo potrzebne! Mimo tego, że na metę krynickiego deptaka wbiegłem bez większej walki i rywalizacji, to zwycięstwo i tak smakowało wybornie! Przełamałem złą passę w sezonie 2017. Jak się to mówi, do trzech razy sztuka! [Bartosz wbiegł na metę z czasem 9:23:58, red. 2018] Teraz idę za ciosem, bo na pewno nie powiedziałem jeszcze w tym sezonie nie ostatniego słowa. W październiku planuję po raz kolejny powalczyć na najdłuższej trasie Łemkowyny. Znając swój organizm, wiem, że po krynickich 100 km dopiero się rozkręcę. Liczę na dobry wynik w Beskidzie Niskim! Dużo do powiedzenia na pewno będą miały warunki i rywale lub... ich brak. Za to na przyszły sezon wstępny plan jest taki, aby pobiec MŚ w biegu górskim na długim dystansie, których gospodarzem będzie Polska, a konkretnie Karpacz. A jeśli chodzi o ultrabieganie, na pewno wystartuję w Ehunmilak Ultra Trail! W tym roku byłem tam na Marimurumendi Maraton i zachwyciłem się Krajem Basków. A skoro już tam będę, to nie odpuszczę sobie przyjemności pokonania stumilowca!
Tekst ukazał się w magzynie ULTRA#13