Salomon Sonic 4 Balance - recenzja buta biegowego

Poznań, 07.03.2021

Salomon to jedna z marek, które od zawsze budziła we mnie spore emocje -zarówno pozytywne, jak i negatywne. Nie sposób przecenić jej znaczenia dla rozwoju biegów trailowych: od wielu lat systematycznie wprowadza innowacje zmieniające zasady gry i ustawiające bardzo wysoko poprzeczkę dla konkurencji, a także fantastycznie promuje dyscyplinę przez produkcje filmowe oraz oprawę video swoich imprez biegowych. Z drugiej strony zdarzają się produkty, których zupełnie nie czuję – jak kultowe Speedcrossy…

Te(k)st: Kuba Krause / Do Things Always - blog biegowy zdjęcia: Piotr Bartkowiak

Kiedy Salomon wszedł na rynek obuwia asfaltowego, miałem wątpliwości, czy nie stanie się po prostu kolejnym producentem tzw. „żelazek” – nieresponsywnych, ciężkich i sztywnych treningówek. Sonic 4 Balance rozwiał te wątpliwości.

Buty prezentują się bardzo dobrze – są ładne i lekkie (270 gramów w rozmiarze 43 1/3). Dostałem czerwoną wersję kolorystyczną, a wiadomo, że czerwone buty są najszybsze… Takie również wrażenie można odnieść przy pierwszym założeniu. Sonic 4 Balance są bardzo dobrze zaprojektowane i skonstruowane: z jednej strony dobrze trzymają stopę, która nie przesuwa się w bucie, a z drugiej – wcale ich nie czuć na nodze. Na uwagę zasługuje bardzo przyjemna wyściółka. To kolejny raz, gdy w produktach Salomona spotykam się z takim doborem materiałów, który daje bardzo duży komfort użytkowania. Podobne wrażenia miałem z plecakiem i kurtką – produkty wydają się bardzo przyjemne i miłe.

Cholewka jest bezszwowa, co stało się już standardem nowoczesnych butów biegowych, przewiewna, wyposażona w system Sensifit dający bardzo dobre dopasowanie. Sznurowanie – standardowe. Podeszwa typowa dla asfaltowych treningówek – guma z niewielkim bieżnikiem. Przyczepność za sprawą mieszanki Contagrip - dobra, zarówno na suchym, jak i mokrym asfalcie. Zauważyłem, że tył buta jest dość obszerny – pięta ma dużo luzu, choć nie przesuwa się w bucie. Dla mnie to zaleta, taką konstrukcję bardzo doceniają moje Achillesy, ale niektórzy użytkownicy mogą mieć wrażenie niedostatecznego trzymania pięty.

Producent reklamuje buty jako zapewniające odpowiednią amortyzację przy zachowaniu sprężystości, a więc responsywne, jak również wspomagające „harmonijne przetaczanie”. Ta ostatnia właściwość nie jest szczególnie trudna do uzyskania, wystarczy buta nie zepsuć i nie przesadzać z plastikowymi usztywnieniami podeszwy. Trudniej natomiast uzyskać odpowiednią relację amortyzacji, a co za tym idzie komfortu wynikającego z tłumienia uderzeń o ziemię, rozpraszania energii z jaką „walimy z pięty” w podłoże z responsywnością i sprężystością, a więc uczuciem, że but dobrze odpowiada i oddaje energię.

Jeśli wspomniana cecha ma być głównym wyznacznikiem wartości tego modelu, to w moim odczuciu jest to bardzo wysoka wartość. Od pierwszego treningu miałem silne skojarzenia z moimi ulubionym butem treningowo-startowym, czyli Adidas Adizero Tempo Boost. Pamiętam, że to w nich w 2016 roku pobiegłem swój najszybszy półmaraton w życiu. To również był but treningowo-startowy, czyli z jednej strony oferujący pewien poziom amortyzacji i pozwalający pokonywać długie dystanse, a do tego solidny, potrafiący wytrzymać tysiąc kilometr i więcej. Nie mogę jeszcze stwierdzić, że Salomon Sonic 4 Balance sprosta tym wszystkim wymaganiom, ale póki co wrażenia z użytkowania mam bardzo, bardzo podobne. Na wolniejszych treningach zwyczajnie nie przeszkadzają, zapewniają dość amortyzacji i ochrony, żeby kolejne kilometry nie odkładały się szybko w nogach w postaci zmęczenia. Podczas szybszych jednostek lekkość i sprężystość daje poczucie dynamiki i pomaga trzymać tempo.

Buty po kilku tygodniach użytkowania i ponad 100 kilometrach przebiegu wyglądają jak nowe, nie mają żadnych uszkodzeń ani znaków zużycia materiału. Większość kilometrażu zrobiłem w nich w warunkach miejskich, ale w ramach testu pobiegałem w nich również trochę w lesie, przez krzaki i niewielkie błoto. Nie są to buty trailowe, nie posiadają głębokiego bieżnika i nie nadają na trudne warunki. Nie oferują dobrej przyczepności ani na błocie, ani na śniegu i lodzie, ale przecież nie do tych zastosowań zostały pomyślane. Na asfalcie sprawdzają się bardzo dobrze i z pewnością będą dobrze służyły, pod warunkiem, że szukacie butów o właśnie takiej charakterystyce.

W dotychczasowym używaniu Sonic 4 Balance nie stwierdziłem żadnych wad. Uwaga: nie oznacza to, że są to buty idealne, rewolucyjne itd. Moim zdaniem wymogi wobec butów asfaltowych są nieco inne i nieco mniejsze niż w przypadku modelów trailowych. But musi być w pierwszej kolejności wygodny, dopasowany, dobrze leżeć na stopie i zwyczajnie nie przeszkadzać. Ten wymóg produkt Salomona spełnia bardzo dobrze. Dalej – musimy odpowiedzieć sobie, do jakich zastosowań ma służyć. Jeśli szukamy bardzo dużej, miękkiej amortyzacji, pozwalającej pokonywać każdy dystans w komforcie i bez intencji pokonania go jak najszybciej – pewnie modele stricte treningowe okażą się lepsze. Jeśli szukamy startówki na 5km, która pozwoli nam uszczknąć 2 sekundy i złamać te cholerne 17 minut – pewnie właściwiej będzie poszukać wśród butów typowo startowych.

Sonic 4 Balance zajmuje miejsce gdzieś pośrodku – jest na tyle lekki i responsywny, żeby realizować w nim szybsze jednostki, a także startować na 10km czy w połówce. Ciężsi i wolniejsi biegacze z pewnością będą z niego zadowoleni również w krótszych startach, z kolei lżejsi i potrafiący dobrze znosić asfaltowy „łomot” pobiegną w nim maraton.

Ostatni wymóg stawiany zwykle podobnym butom to wytrzymałość – zarówno mechaniczna elementów buta na zużycie, jak i amortyzacji na tzw. „sklepanie”. W tym względzie nie mogę jeszcze wydać oceny, ale chętnie uzupełnię test o wrażenia np. po 500km. Póki co chętnie wybiegnę na kolejny trening – no bo właśnie! W języku angielskim istnieje określenie „go-to shoes”, czyli ta para, po którą – mając pełną szafę najrozmaitszych butów – sięgamy najchętniej. Takimi butami stają się dla mnie recenzowane Salomony i to chyba najlepsza rekomendacja.

 

Zalety:

- lekkość + dynamika + komfort

Wady:

- ciężsi biegacze mogą życzyć sobie większej amortyzacji w butach treningowych,

- luźny tył buta może być wadą lub zaletą, w zależności od preferencji.

Kingrunnera tworzą biegacze. Dodaj swój artykuł.

pozostałe artykuły