NA PSA UROK

Polska, 9.11.2018

Przygotowanie psa do wiosennych i letnich zawodów

Biegam z psami od ponad pięciu lat i opierając się na swoich doświadczeniach, postaram się pomóc w przygotowaniu psa do zawodów. Wprawdzie temat dotyczy startów wiosenno-letnich, ale akurat w naszym sportowym życiu nie ma podziału na pory roku.

Tekst: Marzka Janerka-Moroń

Zdjęcie główne: Karolina Ktawczyk, zdjęcia w treści: Piotr Dymus

 

Mam dwójkę wspaniałych czworonożnych przyjaciół: Diunę i Brysia. Uwielbiają aktywność tak jak ja, trenują przez cały rok. Zanim zaczęłam startować w psich zawodach – w dogtrekkingu – bardzo często chodziłam z nimi na wycieczki w góry. Prawie każdy weekend staram się spędzać na łonie natury, wykorzystując różne formy aktywności.

Jak przygotować psa do sezonu?

Jeśli zaczynasz przygodę z psimi zawodami, to przede wszystkim zrób to spokojnie. Pamiętaj, że tak samo jak człowiek, który nagle postanawia zmienić swoje życie i zacząć biegać, pies również potrzebuje czasu na aklimatyzację. Stopniowo przyzwyczajaj go do dłuższych i/lub częstszych wybiegań. Co do zasady, w naturze czworonoga leży bieganie, więc powinno pójść łatwiej niż u ludzi, ale nie zawsze tak się dzieje. Są psy kanapowce (tak jak i ludzie), rasy, które nie nadają się do długiego biegania, także takie z predyspozycjami do problemów ze stawami – w takich przypadkach bardzo ważna jest wiedza, świadomość lub konsultacja z osobami, które pracują na co dzień ze zwierzętami.

Jeśli już biegasz z psem, to zapewne jest to dostosowane do twoich startów i przygotowań w ciągu roku. Pewnie masz już ustalony konkretny schemat treningów czy spacerów biegowych w tygodniu i w weekendy. Ja przykładowo w zimie, gdy tylko warunki śniegowe na to pozwolą, chodzę na skiturach – to dla mnie kolejny rewelacyjny sport, który można uprawiać z psem. Dają możliwość trenowania różnego rodzaju wysiłku. Większość czasu idę pod górę lub po płaskim, więc psy biegną lub idą w swoim tempie. Podczas zjazdu prędkość jest znacznie większa, tym samym wchodzimy na bardziej intensywny poziom. Podobnie jest na biegówkach. Teraz oczywiście wyruszamy na górskie spacery i przebieżki. Warto jednak korzystać z innych form aktywności niż samo bieganie, bo to niesamowicie rozwija pamięć mięśniową i daje więcej frajdy, a przygotowanie do sezonu biegowego jest według mnie dużo lepsze. Jesienią i/lub wiosną wplatam też w bieganie m.in. rolki czy rower, dzięki którym nasz pupil może wykonać trening interwałowy. Zazwyczaj pies biega szybciej niż człowiek i aby go przegonić, musielibyśmy być naprawdę wybitnymi sprinterami, a dzięki rolkom albo rowerowi jest to możliwe. Oczywiście pamiętamy, że najważniejsze jest zdrowie i samopoczucie oraz wytrenowanie naszego czworonoga. Jakakolwiek forma wspólnych ćwiczeń oraz ich intensywność musi być dostosowana do jego możliwości. Nigdy nie zmuszamy psa do biegania!

Jeśli masz młodego psa, to poczekaj aż skończy rok. Po wizycie u dobrego weterynarza i badaniach ustalicie, czy może biegać. Na drugim biegunie są psy dojrzałe – jak moje. Mają po 13 lat, a mimo to rewelacyjne wyniki badań i świetną kondycję. Żeby mieć pewność, że wszystko jest w porządku, dwa razy w roku sprawdzamy serducho, stawy i ogólny stan zdrowia.

Bieganie po naszemu

W naturze psa leży bieganie, ale „po swojemu”. Często zdarza się, że pokonywanie tej samej trasy psa po prostu nudzi. Starajmy się zmieniać teren, otoczenie, czasem psie towarzystwo, jeśli zajdzie taka potrzeba.

Jeśli już nauczycie psa biegać z wami na treningu luzem, kolejnym etapem będzie bieganie na smyczy „po naszemu”. I tutaj w zależności od rasy, temperamentu, chęci lub jej braku oraz wielu innych czynników początki mogą być trudne. My chcemy, żeby pies biegł przed nami do przodu, ale przecież po drodze jest tyle ciekawych rzeczy: krzaczki, kałuże, tysiące zapachów i wszystko jest ważne tu i teraz. Polecam jedyny sprawdzony patent – cierpliwość w nauce, nagradzanie psa, jeśli załapie o co nam chodzi i sprawienie, żeby czerpał z tego radość.

Polecam zakup specjalnej smyczy z amortyzatorem, która niweluje i tłumi nagłe szarpnięcia np. z powodu dzikiej zwierzyny, która pojawi się w zasięgu węchu naszego pupila. Do kompletu polecam również szelki biegowe zamiast obroży, które gwarantują psu większy komfort. Żeby mieć wolne ręce i równe obciążenie, polecam pas biodrowy, do którego przypinamy smycz. Oferta na rynku jest ogromna i każdy znajdzie coś odpowiedniego dla siebie.

Bardzo ważna jest obserwacja psa po wysiłku: jak długo się regeneruje? Czy nie utyka? Czy je normalnie? Czy kolejne wyjście na trening albo zawody wywołuje w nim radość, czy zniechęcenie? Czy kilometraż był dla niego komfortowym wyzwaniem? Na te pytania musimy sami znaleźć odpowiedzi.

Trening z głową

Kolejna istotna kwestia to odżywianie. Zawsze przywołuję tu porównanie do samochodu. Jeśli chcemy, żeby dobrze jeździł, to tankujemy dobre paliwo. Pies musi się zdrowo odżywiać, żeby mieć siłę nie tylko na trening i zawody, lecz także na regenerację. Bardzo ważny jest skład karmy (suchej lub mokrej) – im mniej w niej wypełniaczy, a więcej mięsa, tym lepiej. Traktujmy psa jak siebie samego – nasze organizmy potrzebują zdrowego, możliwie najmniej chemicznego paliwa, żeby jak najdłużej utrzymać dobrą formę. W okresie wzmożonego wysiłku, tj. czterech–ośmiu startów na dystansie ok. 40 km dodatkowo podaję moim psom suplementy na stawy, ponieważ w ich wieku jest to już wskazane, a ponadto zauważyłam, że problemy Diuny ze stawami dzięki temu faktycznie zniknęły.

Potraktujmy przygotowanie psa do sezonu wiosenno-letniego poważnie i podejdźmy do niego podobnie jak u siebie: z głową, systematycznie i mądrze zwiększając częstotliwość lub kilometraż. Jedni będą mieć przerwę w ciągu roku, a inni – jak ja, zamienią bieg na inne formy aktywności. Pamiętajmy, że pomimo biologicznych uwarunkowań psa do biegania, zawsze może mieć on gorszy dzień, złapać kontuzję, mogą dokuczać mu problemy gastryczne – trzeba bardzo dobrze znać swojego przyjaciela i na bieżąco reagować na jego podejrzane zachowanie. Ciepły sezon to oczywiście wysyp kleszczy, więc należy niezwłocznie zadbać o psie bezpieczeństwo, dostępnych preparatów na kleszcze jest bardzo dużo.

Bieganie z psem to sama przyjemność, ale pod warunkiem, że pies wie, co ma robić, jak się zachowywać i oczywiście czerpie z tego energię i sprawia mu to frajdę. W zamian to my mamy świetnego kompana i potrafimy świadomie wydobyć i wykorzystać jego naturalne predyspozycje do biegania oraz długich spacerów.

Do zobaczenia na biegowych szlakach i zawodach dogtrekkingowych!

Marzka Janerka-Moroń

Trzykrotna mistrzyni Polski w dogtrekkingu, mistrzyni Europy w dogtrekkingu, ultraska. Poza bieganiem startuje w rajdach przygodowych, biegach i zawodach rowerowych na orientację, w zimie jeździ też na biegówkach i skiturach. Najchętniej startuje z psami. Jej motto: Tam, gdzie kończy się asfalt, zaczyna się wolność.

Kingrunnera tworzą biegacze. Dodaj swój artykuł.

pozostałe artykuły