SALOMON WILDCROSS - test butów

Falenica, 15.09.2020

SALOMON WILDCROSS na pierwszy rzut oka wygląda bardzo solidnie. Uwagę przykuwa zintegrowany z przednią częścią buta czubek podeszwy, zawinięty mocno
do góry (podobnie jak w SPEEDCROSS 5). Tym razem jest on jednak oblany materiałem syntetycznym, tworzącym jednolita strukturę, wskazującą na nierozerwalność połączenia. Materiał w przedniej części buta jest zdecydowanie twardszy i mocniejszy (struktura podobna do brezentu). Nic się nie przyczepia się, jest śliski i przez to też się nie dziurawi ani nie strzępi podczas zahaczania o gałęzie czy kolce krzaków, co przy leśnym bieganiu jest raczej nieuchronne.

Na wstępie zaznaczę, że jestem zdecydowanym miłośnikiem trailowych modeli butów SALOMON. Ostatnim modelm, który testowałem przed włożeniem na nogi WILDCROSS-ów były SALOMONY SPEEDCROSS 5 w wersji dla biegaczy o tzw. „kaczej stopie” (szerokiej w części śródstopia). Choć WILDCROSS-y są nieco węższe od poprzedników zdecydowanie nadają się właśnie dla biegaczy o takich parametrach stopy.

SALOMON WILDCROSS na pierwszy rzut oka wygląda bardzo solidnie. Uwagę przykuwa zintegrowany z przednią częścią buta czubek podeszwy zawinięty mocno
do góry (podobnie jak w SPEEDCROSS 5), ale tym razem oblany materiałem syntetycznym tworzącym jednolita strukturę wskazującą na nierozerwalność połączenia.  Materiał w przedniej części buta jest zdecydowanie twardszy i mocniejszy (struktura podobna do brezentu). Nic się nie przyczepia się, jest śliski i przez to też się nie dziurawi ani nie strzępi podczas zahaczania o gałęzie czy kolce krzaków, co przy leśnym bieganiu jest raczej nieuchronne. Nastąpiła bardzo duża i innowacyjna zmiana z mocowaniu sznurowadeł, które tym razem przytroczono do grubej warstwy plastikowych profili wychodzących bezpośrednio z podeszwy. Takie rozwiązanie zapobiega przenoszeniu obciążeń wychodzących ze sznurowadeł bezpośrednio na więzadła skokowe, rozdwojone i skośno-łódkowe oraz stawy śródstopia zwłaszcza przy mocnym i ciasnym sznurowaniu stopy.

Daje się odczuć zdecydowaną, pozytywną różnicę, w nacisku sznurowadeł na górną część stopy zwłaszcza, że w terenie ekstremalnym zawsze mocno wiążę stopę z butem. To nie wszystko. Projektanci butów zaproponowali, standardowe od lat w marce SALOMON, szybkie sznurowanie QUICKLACE jednak tym razem w otwartej kieszonce, języka do której mamy dostęp od górnej jego części. W poprzednich modelach butów suwak sznurówek chowany był w kieszonce do której można było się dostać tylko od dolnej części języka). Usprawnia to znacznie sznurowanie buta.

But zdecydowanie polecam na zimniejsze dni, raczej do treningów i startów zimowych, wczesnowiosennych lub późnojesiennych. Z uwagi na swą wysoką fizykoodpozność właściwości termiczne raczej nie sprzyjają stopie w upalne dni letnie. Udało mi się w nich kilka razy wdepnąć po kostki w wodę. Tak samo szybko jak ją przyjęły, tak i oddały.

WILDCROSS pomimo małej amortyzacji solidnie „gryzą glebę” i świetnie trzymają się luźnego, miękkiego i mokrego podłoża. Ponieważ wyglądają bardzo solidnie, zamierzam je poddać testom w warunkach typowo  górskich podczas jesiennej edycji Biegów w Szczawnicy na dystansie 64 km „Dziki Groń” oraz jednego z górskich ultra maratonów zimowych w przyszłym roku. Na pewno podzielę się z Wami doświadczeniami.

Zalety – bardzo lekkie, wygodne dla osób z szerokim śródstopiem, dobra przyczepność do luźnego podłoża, solidne w wykonaniu i odporne na uszkodzenia.

Wady – mało komfortowa termika stopy w upalne dni - ale to but na sezon jesienno-zimowy, mała amortyzacja więc raczej polecam na miękkie podłoże - jesienią miękkiego błota będziemy mieć, aż nadto.

O nowościach w "Cross-ach" na jesień i zimę przeczytacie tu: link

 

Tester: Mariusz „Miodzio” MIODUSZEWSKI.

Miejsce: Falenica, Kampinoski Park Narodowy.

Czas: lipiec – sierpień 2020.

Kilometraż testowy: 110 km.

Warunki: letnie, raczej upał (przedział temperaturowy 20-28 st. C)., ścieżki i szutry leśne, zdarzyła się też woda i leśne błoto.

Ochrona stopy: syntetyczna skarpeta marki „Nessi” z litowanej edycji ULTRA.

Zdjęcia: Artur „James” KAMIŃSKI, Maciek „Maciejka” NERS, materiały producenta.

Kingrunnera tworzą biegacze. Dodaj swój artykuł.

pozostałe artykuły