"Miodziowy" SALOMON WILDCROSS

Falenica, 15.09.2020

Tester: Mariusz „Miodzio” MIODUSZEWSKI.

Miejsce: Falenica, Kampinoski Park Narodowy.

Czas: lipiec – sierpień 2020.

Kilometraż testowy: 110 km.

Warunki: letnie, raczej upał (przedział temperaturowy 20-28 st. C)., ścieżki i szutry leśne, zdarzyła się też woda i leśne błoto.

Ochrona stopy: syntetyczna skarpeta marki „Nessi” z litowanej edycji ULTRA.

Zdjęcia: Artur „James” KAMIŃSKI, Maciek „Maciejka” NERS, materiały producenta.

Na wstępie zaznaczę, że jestem zdecydowanym miłośnikiem trailowych modeli butów SALOMON. Ostatnim modelm, który testowałem przed włożeniem na nogi WILDCROSS-ów były SALOMONY SPEEDCROSS 5 w wersji dla biegaczy o tzw. „kaczej stopie” (szerokiej w części śródstopia). Choć WILDCROSS-y są nieco węższe od poprzedników zdecydowanie nadają się właśnie dla biegaczy o takich parametrach stopy.

SALOMON WILDCROSS na pierwszy rzut oka wygląda bardzo solidnie. Uwagę przykuwa zintegrowany z przednią częścią buta czubek podeszwy zawinięty mocno
do góry (podobnie jak w SPEEDCROSS 5), ale tym razem oblany materiałem syntetycznym tworzącym jednolita strukturę wskazującą na nierozerwalność połączenia.  Materiał w przedniej części buta jest zdecydowanie twardszy i mocniejszy (struktura podobna do brezentu). Nie przyczepia się, jest śliski i przez to też się nie dziurawi ani nie strzępi podczas zahaczania o gałęzie czy kolce krzaków, co przy leśnym bieganiu jest raczej nieuchronne. Nastąpiła bardzo duża i innowacyjna zmiana z mocowaniu sznurowadeł, które tym razem przytroczono do grubej warstwy plastikowych profili wychodzących bezpośrednio z podeszwy. Takie rozwiązanie zapobiega przenoszeniu obciążeń wychodzących ze sznurowadeł bezpośrednio na więzadła skokowe, rozdwojone i skośno-łódkowe oraz stawy śródstopia zwłaszcza przy mocnym i ciasnym sznurowaniu stopy.

Daje się odczuć zdecydowaną, pozytywną różnicę, w nacisku sznurowadeł na górną część stopy zwłaszcza, że w terenie ekstremalnym zawsze mocno wiążę stopę z butem. To nie wszystko. Projektanci butów zaproponowali, standardowe od lat w marce SALOMON, szybkie sznurowanie QUICKLACE jednak tym razem w otwartej kieszonce, języka do której mamy dostęp od górnej jego części. W poprzednich modelach butów suwak sznurówek chowany był w kieszonce do której można było się dostać tylko od dolnej części języka). Usprawnia to znacznie sznurowanie buta.

But zdecydowanie polecam na zimniejsze dni, raczej do treningów i startów zimowych, wczesnowiosennych lub późnojesiennych. Z uwagi na swą wysoką fizykoodpozność właściwości termiczne raczej nie sprzyjają stopie w upalne dni letnie. Udało mi się w nich kilka razy wdepnąć po kostki w wodę. Tak samo szybko jak ją przyjęły, tak i oddały.

WILDCROSS pomimo małej amortyzacji solidnie „gryzą glebę” i świetnie trzymają się luźnego, miękkiego i mokrego podłoża. Ponieważ wyglądają bardzo solidnie, zamierzam je poddać testom w warunkach typowo  górskich podczas jesiennej edycji Biegów w Szczawnicy na dystansie 64 km „Dziki Groń” oraz jednego z górskich ultra maratonów zimowych w przyszłym roku. Na pewno podzielę się z Wami doświadczeniami.

Zalety – bardzo lekkie, wygodne dla osób z szerokim śródstopiem, dobra przyczepność do luźnego podłoża, solidne w wykonaniu i odporne na uszkodzenia.

Wady – mało komfortowa termika stopy w upalne dni - ale to but na sezon jesienno-zimowy, mała amortyzacja więc raczej polecam na miękkie podłoże - jesienią miękkiego błota będziemy mieć, aż nadto.

O nowościach w "Cross-ach" na jesień i zimę przeczytacie tu: link

Kingrunnera tworzą biegacze. Dodaj swój artykuł.

pozostałe artykuły