Jak oni to robią?

Cały Świat, 04.03.2020

Często pewnie zadajecie sobie pytanie: Jak oni to robią, że tak szybko biegają po tych górach?

Aby mieć dobre wyniki, niestety nie wystarczy wstać z kanapy, trzeba trenować. Wyciskać z siebie ostatnie poty, zaciskać zęby jak boli, a przed oczami pojawiają się mroczki. Czasem trzeba zrezygnować z urlopu na leżaku pod palmami i z drinkiem w dłoni…

Zapytaliśmy kilku naszych czołowych ultrasów o to, jak przygotowywali się do obecnego sezonu i gdzie zamierzają sprawdzić efekty swoich treningów.

Zdjęcie główne: Piotr Dymus

Bartłomiej Przedwojewski, Salomon Elite (908 pkt. ITRA)

Zdjęcie: FB Bart Przedwojewski Athlete

Nadchodzący sezon jest dla mnie tak samo ważny jak każdy inny czy każdy przyszły. Choć zdaję sobie sprawę, że przez to, że biegam w teamie Salomon Elite, więcej par oczu będzie przez to na mnie zwróconych. W ubiegłym roku postarałem się o bezpłatny urlop w straży pożarnej, która umożliwiła mi dwumiesięczne zgrupowanie – w styczniu i lutym, które właśnie zakończyłem. Trzy tygodnie stycznia spędziłem dzięki temu na obozie w Szklarskiej Porębie, gdzie skupialiśmy się przede wszystkim na różnorodności treningu oraz akcentów. Korzystaliśmy ze śniegu i warunków do jeżdżenia na nartach, biegania na nich, a także biegania w górach i szybkich treningów biegowych. Staraliśmy się połączyć te wszystkie elementy i skupić na czasie trwania tych aktywności tak, by były to dłuższe jednostki treningowe na mniejszej intensywności. Oczywiście pojawiły się też jednostki intensywne, ale one miały na celu pobudzić mnie przed kolejną jednostką taką jak np. bieg długi w drugim zakresie. Ten obóz był dla mnie przygotowaniem do ciężkiej pracy na Teneryfie. W Szklarskiej korzystałem też z generatora hipoksyjnego, dzięki czemu przyzwyczajałem się do treningu na wysokościach.

W lutym pojechaliśmy sporą ekipą na Teneryfę, spędziłem tam praktycznie cały miesiąc. Chcieliśmy wykorzystać ukształtowanie i położenie tej wyspy, bo można na niej bieać na wysokości do 3,5 tys. m n.p.m. Dużą część treningów wykonywaliśmy na wysokości i na tym skupialiśmy się najbardziej. Pierwszy tydzień poświęciliśmy na aklimatyzację i przygotowanie do cięższych jednostek, a już od drugiego tygodnia była wysoka, duża objętość, duża ilość przewyższeń, bardzo jakościowe treningi. Oczywiście z przerwami na rower, by odciążyć cały układ od dużej liczby kroków, zbiegów, podbiegów itd. Podczas jednej sesji treningowej jeździłem po 4–5 godzin, co też było fajnym doświadczeniem i pokazało, jak dobrze był do tego przygotowany organizm. Podczas wyjazdu na Teneryfę wykonałem 95% z tego, co zaplanowaliśmy z trenerem. Obawiałem się nieco o zdrowie, bo na miejscu nie miałem możliwości współpracy z fizjoterapeutą, ale nie było żadnych problemów ani kontuzji. Przez cały miesiąc czułem się bardzo dobrze.

W kwestii treningów wraz z trenerem Andrzejem sporo eksperymentujemy. Podglądamy treningi czołówki zawodników, np. Kiliana Jorneta, analizujemy jego plany treningowe, wdrażamy podobne rozwiązania do mojego planu treningowego, obserwując jak na takie bodźce reaguje mój organizm. Tak zrobiliśmy w zeszłym roku – wprowadziliśmy dużo fajnych jednostek, które przerabialiśmy przez cały sezon. Podobnie zrobiliśmy podczas przygotowań do nadchodzącego sezonu. Nie stoimy w miejscu, szukamy nowych możliwości, które zaowocują lepszym przygotowaniem. Uważam, że najwięcej się uczymy i najbardziej się rozwijamy, gdy robimy coś nowego. Choć bałem się, czy dam radę wytrzymać te nowe jednostki treningowe, bo podkręciliśmy mocno śrubę, to nie mam problemów z wykonywaniem tych treningów – bardzo mnie to cieszy.

Cieszy mnie też to, że zbliża się sezon, dlatego będę schodził z objętości, a stawiał na intensywność. Skupiliśmy się też na pracy verticalowej, czyli czymś, na czym najbardziej do tej pory traciłem. Ciekawy jestem, jakie efekty przyniesie ta praca, to pokaże czas. Sezon jest długi, dlatego staramy się tę formę nieco tłamsić i dopiero w kwietniu będziemy wchodzić na większe intensywności i więcej też odpoczywać.

Nie planuję za dużo startów przed pierwszym głównym, czyli Zegamą na dystansie maratonu. W tym roku stawiam głównie na cykl Golden Trail Series, będę walczył o pierwszą piątkę w klasyfikacji generalnej. Nie udało mi się tego osiągnąć w ubiegłym roku. Będę się starał na każdym biegu w tej pierwszej piątce znaleźć, bo poziom cyklu cały czas się podnosi, konkurencja zwiększa, więc to TOP5 definiuje tę elitę międzynarodową, do której chcę należeć. Ponadto będę sporadycznie startował w biegach ulicznych, bo ogranicza mnie czas. Dalekie podróże nie wchodzą więc w grę, poświęcę wolny czas na mocniejsze jednostki treningowe i regenerację. Będę o tym informował na swoich kanałach w social mediach, więc możecie być czujni. Mogę powiedzieć, że swoje TOP5 już osiągnąłem, bo zrobiłem robotę zadaną przez trenera.

Paulina Tracz, Salco Garmin Team (744 pkt. ITRA)

Zdjęcie: Piotr Dymus

Jak się przygotowuję do sezonu? Trenuję pod okiem mojego jedynego dotychczas trenera – męża Łukasza, trenujemy praktycznie codziennie. Dwa razy w tygodniu wykonujemy ćwiczenia ogólnorozwojowe na siłowni, staramy się też w trening wplatać rower – średnio jeden–dwa razy w tygodniu (Zwift) mocny trening rowerowy fajnie buduje siłę. Czasem zamiast biegać również robimy regenerację na rowerze. Trenuję głównie w okolicach mojego miejsca zamieszkania (Wierzbna). Teraz udało się aktywnie spędzić ponad dwa tygodnie na Teneryfie. Ponadto staramy się w miarę możliwości jeździć w góry na weekendowe wypady – w Bieszczady czy do Krynicy. Choć przyznam, że nie było tych wyjazdów dużo. Do tego dochodzi obowiązkowo rozciąganie, rolowanie, sauna raz w tygodniu, ćwiczenia oddechowe, no i masaż. Moj pierwszy poważny start to płaski półmaraton w Rzeszowie 4 kwietnia, ale formę szlifuję szczególnie na MP w Szczawnicy.

Marcin Świerc, Buff Team Poland (884 pkt. ITRA)

Zdjęcie: Golden Goat Production

Plan na ten sezon miałem jeden. Chciałem, by był wyjątkowy i przepracowany najlepiej jak się da. Przygotowania do sezonu 2020 rozpocząłem już w październiku, wszystko szło zgodnie z planem aż do 9 grudnia 2019. Wtedy potrącił mnie samochód, uraz okazał się dosyć poważny, a rehabilitacja – długa. Okres przygotowawczy czyli zima, kiedy budujemy „bazę”, o czym piszę też w książce, jest najważniejszym okresem w budowaniu formy. U mnie w tym roku niestety „leży”. Zawsze zwracam na to szczególną uwagę w swoich przygotowaniach oraz moim zawodnikom, by ten dosyć nudny czas dobrze przepracowali. A ja – zamiast pokonywać kolejne biegowe kilometry – wracam powoli do treningów po dwumiesięcznej przerwie. Rozpoczęcie sezonu planowałem na MIUT 115 km pod koniec kwietnia. W tej sytuacji muszę zmienić swoje plany i odpuścić najdłuższy dystans. Reszta sezonu też zostanie zapewne zmodyfikowana i będę na bieżąco reagował w odniesieniu do mojej dyspozycji.

Dominika Stelmach, Adidas Running Team (735 pkt. ITRA)

Zdjęcie: Jacek Deneka / UltraLovers

Tym razem przygotowywałam się głównie w Polsce. Grudzień był odpoczynkowy, od świąt spokojnie wchodziłam w trening. Dwa tygodnie w Grecji z rodziną sprzyjały, żeby nie szaleć. Potem Warszawa. Stały rytm. Dzieci do szkoły i przedszkola, pierwszy trening. Dzieci do domu, lekcje. Drugi trening. W styczniu wystartowałam na 15 km w Biegu Chomiczówki, wygrywając i uzyskując nowy PB – 52:49. Potem miałam niestety DNF na Górze Kamieńsk. Jakiś okropny wirus. Dwa tygodnie wyjęte z życia. W łóżku. Na szczęście odbudowałam się przez 10 dni w RPA. TUT czyli Trójmiejski Ultra Track był pierwszym sprawdzianem formy, wyszło na 5 z plusem! Najłatwiejszy z dotychczasowych startów. Czyli forma chyba się dobrze zrobiła?

Bartosz Gorczyca, Grupa LukTrans (845 pkt. ITRA)

Zdjęcie: Festiwal Biegowy

Moje przygotowania do sezonu jak co roku częściowo opierają się na obozach zagranicznych (Sardynia, Sycylia), a częściowo na przygotowaniach w Polsce. Nie jest to odkrycie Ameryki, ponieważ co roku taka właśnie formuła się u mnie bardzo dobrze sprawdza. Na obozach wyjazdowych skupiam się głównie na kilometrażu, sile, przewyższeniach, ogólnie treningi to w 95% góry. Będąc w Polsce zimą, gdy nie mam bezpośredniego dostępu do gór, a w wyższych partiach warunki są mało biegowe, robię więcej treningów szybkościowych. Pierwszy start planuję jednak mocno zimowy, ponieważ będzie to ZUK. Mało biegałem w śniegu w tym roku, a na ten bieg jadę prosto po powrocie z obozu. Mimo to czuję się na siłach i dobrze przygotowany nawet do tak wymagającego biegu. Przed docelowymi startami muszę włożyć jeszcze sporo pracy.

Martyna Kantor, Buff Team Poland (715 pkt. ITRA)

Zdjęcie: Karolina Krawczyk

Przygotowania do 2020 r. zaczęłam z końcem listopada 2019. W tym roku po przeanalizowaniu z Marcinem Świercem (trener) poprzedniego sezonu i wprowadziliśmy kilka modyfikacji. Oprócz klasycznego klepania kilometrów, sporo kręcę na trenażerze, do tego włączyłam jeszcze spinning. No i oczywiście sprawność – min. dwie godziny w tygodniu. Mam wrażenie, że jest to zdecydowanie bardziej usystematyzowane niż w poprzednich latach i z tygodnia na tydzień biega mi się coraz lepiej.
Pierwszym sprawdzianem ma być Maraton podczas TGC. Zapowiada się fajna zabawa, bo na starcie między innymi pojawią się takie torpedy jak Eli Gordon, Gemma Arenas Alcatraz czy Anna Comet Pascua. Ja traktuję ten start jako element przygotowań do sezonu i do startów głównych jak np. Mistrzostwa Polski w Szczawnicy, ale walczyć będę i tanio skóry nie oddam. Trzymajcie kciuki!

Krzysztof Bodurka, Salomon Suunto Team Poland (839 pkt. ITRA)

Zdjęcie: FB Krzysztof Bodurka

Miniony sezon zakończyłem wraz ze startem na MP Skyrunning Vertical na Kasprowym Wierchu. Po okresie roztrenowania, który był mi bardzo potrzebny, od razu zabrałem się do pracy z myślą o nowym roku. Był czas na przyjrzenie się swojemu zdrowiu i poukładanie w głowie nowych planów. Ku mojemu zaskoczeniu, po przerwie z łatwością wpadłem w reżim treningowy, a starty kontrolne utwierdzały mnie w przekonaniu, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Pod koniec listopada wygrałem Półmaraton Górski "Orzeł", przez zimę natomiast startowałem w cyklu Grand Prix Krakowa w Biegach Górskich, z którego jestem zadowolony. Kolejne rekordy napędzały mnie do dalszej pracy. W moim codziennym planie treningowym dominowały bieganie oraz wizyty na siłowni i kręcenie kilometrów na rowerze. Tak jak zawsze poświęcałem też czas na ćwiczenia niezwykle istotne z punktu widzenia biegacza, czyli wzmacnianie i stabilizację. Nie obyło się też bez górskich akcentów, nart, w tym również tych skiturowych. Chociaż nie miałem sposobności do wyjazdu na dłuższy obóz, a zimę spędziłem w Polsce, uważam, że te kilka miesięcy to kawał dobrze wykonanej roboty. Czas przepracowany w ciszy i spokoju. Podczas Prehyba Trail w Szczawnicy forma na początek sezonu powinna być optymalna.

Edyta Lewandowska, (713 pkt. ITRA)

Zdjęcie: FB Edyta Lewandowska E.L.ite Runners

Czasami w życiu kobiety nastaje czas zmian, bo tak już mam, że lubię poprawiać i eksperymentować. Z powodu przeciągającej się rehabilitacji po kontuzji, której nabawiłam się podczas ubiegłorocznego startu w Krynicy, plan przygotowań do sezonu musiałam wywrócić do góry nogami. Sporo się u mnie dzieje i... jest mi z tym dobrze. Po pierwsze, zaczęłam od istotnych zmian w treningu, mniej biegam, więcej ćwiczę i sporo czasu poświęcam regeneracji. Rozpoczęłam współpracę z doskonałym fizjoterapeutą, trenerem przygotowania motorycznego i panią dietetyk, której catering Dietific przygotowuje dla mnie zbilansowane posiłki wegetariańskie. Poza tym zakochałam się w spinningu. Wszystkim radzę chociaż raz spróbować. Obóz przygotowawczy jak zawsze zaplanowany jest na Teneryfie, gdzie wyruszę już po raz czwarty. 

W kalendarzu startów przeważać będą długie biegi ultra. Staram się wydłużać dystans biegów. Ten sezon zacznę później niż zwykle, bo dopiero czerwcowym maratonem we Włoszech, który traktuję jako szybsze wbiegnięcie w sezon, a następnie biegiem ultra w Hiszpanii. Przygotowuję się spokojnie, dbając o zdrowie, ale obiecuję, że robię wszystko, by pokazać Wam w tym roku całkiem nową Pyzę na gigancie

Andrzej Długosz (830 pkt. ITRA)

Zdjęcie: FB Andrzej Dlugosz

Przygotowania rozpoczynam dość późno, bo zazwyczaj z nowym rokiem w styczniu. Pierwsze miesiące, tak do końca marca, to głównie treningi „wokół domu”. Młodow niedaleko Rytra w Beskidzie Sądeckim, gdzie mieszkam, to bardzo dobre miejsce do treningu (szczególnie pod biegi górskie). W tym okresie głównie trenuję w górach, więc jak mogę pobiegać po płaskim, to wychodzą z tego tylko szybkie treningi. Pamiętam też o treningu uzupełniającym, w moim wypadku to rower i sprawność ogólna oraz wycieczki w bliższe lub dalsze góry. Starty podobnie jak w ubiegłych latach rozpocznę na miejscowych biegach, zarys planu już mam, ale nie uzgadniałem tego jeszcze ze sponsorem (Kaneka), więc mogą ulec zmianie.

Katarzyna Solińska, Salomon Suunto Team Poland (708 pkt. ITRA)

Zdjęcie: Jacek Deneka / UltraLovers

Moje tegoroczne przygotowania do sezonu różnią się troszkę od tych z ubiegłego roku. Tym razem, ze względu na obowiązki zawodowe, nie mogłam pozwolić sobie na zagraniczny „obóz sportowy”, ale myślę, że praca wykonana w Polsce równie mocno zaprocentuje. Nowe podejście do treningów, skoncentrowane na rozbudowie progu aerobowego i tym samym koncentracji na wykorzystaniu kwasów tłuszczowych jako podstawowego źródła energii w trakcie aktywności, przyniósł ze sobą mój nowy trener Inaki de la Parra z Way2Champ, z którym podjęłam współpracę od stycznia. To dopiero początek naszej kooperacji, więc na efekty będzie trzeba cierpliwie poczekać, ale każdy trening przynosi mi ogrom frajdy i dużą dawkę wiedzy. Oprócz biegowych jednostek i ogólnej sprawności, więcej u mnie treningu uzupełniającego jak pływanie i jazda na rowerze – nie zapominamy jednak o regeneracji i czystej radości z każdej aktywności.

Pierwszy start na ZUK-u, ale tu mam się pilnować, więc nie traktuję tego jako sprawdzianu obecnej formy. Start docelowy to Buff Epic Trail i tym samym Mistrzostwa Świata w UltraSky, ale wcześniej na Rzeźniku Sky będę starała się o kwalifikacje. Więc trzymajcie kciuki!

Kamil Leśniak, Salco Garmin Team (825 pkt. ITRA)

Zdjęcie: Andrzej Olszanowski

Pierwsze kroki do sezonu 2020 poczyniłem już w tamtym roku w grudniu, kiedy zbierałem punkty do UTMB. Startowałem w Maxi Race Madera oraz nadprogramowo w WTM. Oba biegi wygrałem, co dało mi spokojny sen – określiły moją formę oraz dały punkty na UTMB. Rok 2020 to rok ultra. Prawdziwe ultra. Główne dwa starty to biegi z cyklu UTWT – Transgrancanaria i UTMB. Do tego pierwszego podchodzę z pewną dozą niepewności, ale będę się starał o najlepszy wynik. Natomiast UTMB będzie na końcu sezonu... Chyba że dostanę się na mistrzostwa świata w biegach górskich na długim dystansie, które odbędą się nomen omen na Wyspach Kanaryjskich (Lanzarote). Przed tym wszystkim będą starty krótsze. Wielka Prehyba i Chudy Wawrzyniec. Czyli Mistrzostwa Polski. Walka o medale MP nadal jest w mojej głowie priorytetem. Nie ukrywam też chęci startów po prostu dla siebie, rozrywkowo, sprawdzianowo, promocyjnie – można to nazwać jak się komu podoba. Będę miał kilka takich biegów m.in. Wings for Life oraz Bieg Rzeźnika. Co więcej dorzucę? To musicie śledzić na bieżąco moje kanały social media.

 

 

Kingrunnera tworzą biegacze. Dodaj swój artykuł.

pozostałe artykuły