Biegacz amator

#jadewbieszczady

Bieszczady, 15.04.2020

Nie jesteśmy prorokami i nie potrafimy czytać ze szklanej kuli. A takie właśnie zdolności, przydałyby się dziś, aby odpowiedzieć na pytanie, czy czerwcowy Festiwal Biegu Rzeźnika odbędzie się w terminie. Cóż więc nam pozostaje? Szukamy w telefonie, pod „M”, nie to nie wróżbita Maciej, to Mirek Bieniecki, który opowiada nam, co obecnie słychać w Bieszczadach.

Zdjęcia: Festiwal Biegu Rzeźnika, Ultralovers, Piotr Dymus

Kingrunner: Pytanie za 100 pkt. Rzeźnik w 2020 roku będzie w terminie 10-13 czerwca?

Mirosław Bieniecki: Nikt tego dziś nie wie. Taka sytuacja, jak obecnie, nie może trwać w nieskończoność. Kiedyś te wszystkie obostrzenia, przynajmniej w części słuszne, muszą zostać poluzowane. Czy będę mądrzejszy za tydzień? Na obecną chwile nie wiem. Cały czas monitorujemy sytuację. Jesteśmy w stałym kontakcie w władzami samorządowymi, Nadleśnictwem Cisna…

K: Długi weekend czerwcowy, to idealny czas na odwiedzenie Bieszczad, nie tylko wy jesteście w trudnej sytuacji.

MB: Tak. Tu należy podkreślić, że bardzo wiele osób wspiera nas w organizacji Festiwalu. To hotelarze, dzierżawcy schronisk i innych miejsc noclegowych. Nasi uczestnicy też muszą coś jeść, więc restauracje czy sklepy też czekają na biegaczy. Gdy impreza się nie odbędzie, oni też bardzo boleśnie to odczują. Nie jestem pewien, czy wszyscy przetrwają ten stan zawieszenia. Jestem zdania, że nie luzując, przy pełnej izolacji, możemy odnieść więcej szkód, czy to przez zamknięte zakłady pracy, utraty biznesów na które pracowało się całe życie, czy też zbyt długą izolację społeczną. Zobaczcie nasz film Jadę w Bieszczady, tu naprawdę warto przyjechać! #jadewbieszczady

K: Jak sytuacja będzie rozwijać się w złą stronę, to…

MB: To mamy oczywiście plan „B”. Organizujemy przecież Hyundai Maraton Bieszczadzki 9 października. Istnieje, teoretycznie, możliwość organizacji Rzeźnika w tym terminie. Większość pozostałych biegów, też dystansami się pokrywa. Ale na dziś, ten scenariusz chowamy głęboko w kieszeń. Wierzymy, że uda się zorganizować Festiwal w czerwcu. Mamy pomysły na wprowadzenie, jeśli będzie taka konieczność, dodatkowych zasad bezpieczeństwa, na którym nam najbardziej zależy.  Dla przykładu, można by było zmienić zasady w organizacji punktów żywieniowych, tak aby uczestnicy mieli cały prowiant ze sobą a na tychże punktach tylko wymieniali zapasy na świeże, jak na przepakach.

K: Niepewność, to też zaburzone przygotowania zawodników. Dla wielu to startu sezonu.

MB: Nasze biuro cały czas działa, codziennie odpowiadamy na wiele pytań. Biegacze oprócz standardowego pytania o termin zawodów, pytają też, co z limitami, bo nie mogą trenować, nie mogą iść do lasu pobiegać, bo nie widzą czy będzie i kiedy? Rozważmy możliwość aby wydłużyć limity na poszczególnych punktach, tak aby umożliwić ukończenie biegu mimo niepełnego przygotowania. A z tym zakazem wstępu do lasu? Nie jestem prawnikiem i nie traktujcie tego jako porady prawnej, ale od lat współpracuję z Nadleśnictwami i czytałem Ustawę o Lasach i jestem sceptyczny, to tak delikatnie powiedziane, co do tego zakazu. Można co prawda, na określonych zasadach, zabronić z korzystania z „infrastruktury leśnej”, czyli wiat, parkingów, ale czy zwykła ścieżka w lesie to infrastruktura? Czy nie możemy, tak jak np. Czesi pozwolić biegać, a wręcz zachęcać do aktywności fizycznej na wolnym powietrzu? Oczywiście z zachowanie zasad bezpieczeństwa.

K: Wspomniałeś o biurze zawodów, że cały czas działa. To wy nie przygotowujecie Festiwalu w dwa tygodnie przed wystrzałem w Komańczy?

MB: Chcąc organizować dużą imprezę, która będzie zapięta na ostatni guzik trzeba zaufać i współpracować sporej grupie osób. Mamy biuro, które działa cały rok, mamy stałą grupę osób zajmujących się przygotowaniem tras, strony internetowej, facebook’a. Przed pierwszym wystrzałem, też przerzucamy tony papierów. Zgody, uzgodnienia, porozumienia, listy intencyjne, to samo się nie robi. Zdradzę wam, może to nie tajemnica w naszej branży, że pieniądze, które mamy z wpisowego kończą się w przed oddaniem startowego strzału. Resztę uzupełniają sponsorzy i nasi partnerzy, którzy teraz też czekają na rozwój wypadków. Przecież nikt o zdrowych zmysłach, co w pełni zrozumiałe, nie wyda pieniędzy na promocję podczas imprezy, która nie wiadomo czy się odbędzie.

K: Mocno trzymamy kciuki, że w czerwcu jednak odbędzie się bieszczadzkie święto biegania.

MB: My też bardzo liczymy na to, że mimo całego tego zamieszania spotkamy się, z jak największą liczbą biegaczy. Nie poddajemy się, cały czas pracujemy nad tym aby impreza się odbyła. Dziwi mnie fakt, że niektórzy dyrektorzy parków, już dziś ogłaszają decyzję, że nie wyrażają zgody na organizację zwodów w czerwcu. W mojej ocenie to przedwczesne działanie. A wy wszyscy, nie poddawajcie się, trenujcie, trzymajcie formę, dbajcie o zdrowie i wpadajcie w Bieszczady. #ZmieńTerminNieOdwołuj

 

 

Kingrunnera tworzą biegacze. Dodaj swój artykuł.

pozostałe artykuły