Co sprawia, że Turbacz Winter Trail co roku przyciąga setki biegaczy i niemal zawsze odbywa się w zimowej scenerii? Dlaczego uczestnicy mówią, że wracają tu „jak do rodziny” i jakie nowości czekają na nich w edycji 2026 (12-15.02)? Na te pytania odpowiada organizator zawodów, Paweł Sala, w rozmowie z Anią Lis.
Jeśli mnie pamięć nie myli to wszystkie dotychczasowe edycje Turbacz Winter Trail odbywały się w śnieżnej aurze. Zaklinacie pogodę, czy może po prostu macie farta, albo panuje u Was specyficzny mikroklimat?
Rzeczywiście, śnieg stał się już niemal wizytówką Turbacz Winter Trail. Ktoś kiedyś powiedział, że mamy taką pogodę, bo jesteśmy „dobrymi ludźmi” – i od tamtej pory z uśmiechem powtarzamy, że może coś w tym jest. Prawda leży jednak gdzieś pośrodku: Turbacz i Gorce mają swój specyficzny mikroklimat, wysokość 1310 m n.p.m. zobowiązuje, tu zima trzyma trochę mocniej i trochę dłużej niż np. w Beskidach, a nam faktycznie dopisuje szczęście, co prawda pogody zaklinać nie potrafimy, mimo że Zawodnicy twierdzą, że coś kombinujemy, ale co roku marzymy, żeby Uczestnicy poczuli prawdziwy zimowy klimat i jak na razie Turbacz nas jeszcze ani razu nie zawiódł.
Wiem, że ludzie lubią do Was wracać. Zawodnicy chwalą sobie bardzo dobrą organizację, ale zakładam, że nie tylko o to tu chodzi. Na czym polega wyjątkowość tego biegu?
Wydaje nam się, że wyjątkowy klimat to wypadkowa kilku elementów, z których wszystkie są równie ważne a razem tworzą coś wyjątkowego: Turbacz Winter Trail to przede wszystkim atmosfera – szczera, gościnna, prawdziwie górska, ale bez nadęcia. Zawodnicy często mówią, że przyjeżdżają do nas „jak w odwiedziny do rodziny” i chyba nie ma dla nas większego komplementu. Ta bliskość nie jest efektem strategii, tylko relacji, które przez lata zbudowaliśmy z ludźmi. Od samego początku tworzymy zawody, na które po prostu sami chcielibyśmy przyjechać: z pięknymi widokami, organizacją i poczuciem wspólnoty, które czuć od pierwszego kontaktu. Oczywiście dbamy też o stronę praktyczną. Przygotowujemy bogate pakiety startowe (m.in. wyjątkowy medal-mini czapeczka, pamiątkowy upominek, voucher na Termy Gorący Potok oraz voucher do Centrum Przyrodniczo-Edukacyjnego Brama w Gorce). Nagradzamy miejsca 1–6 w klasyfikacji generalnej oraz 1–3 w klasyfikacjach wiekowych, na Uczestników czeka mnóstwo nagród od naszego Partnera technicznego marki Mizuno oraz pozostałych Partnerów. Pilnujemy detali, ale równie mocno zależy nam na tym, by każdy zawodnik poczuł się zauważony i ważny, a nie jak anonimowy numer na liście. Ogromną rolę odgrywa też miejsce. Mamy szczęście współpracować ze Stolicą Podhala – Miastem Nowy Targ, a nasze trasy prowadzą przez malownicze tereny Gminy Nowy Targ, co dodaje wydarzeniu autentycznego górskiego charakteru. Urok Gorców robi niesamowitą robotę, do tego panorama na Tatry, jeśli warunki na to pozwolą. To miejsce, w którym łatwo się zakochać, a jeszcze łatwiej chcieć wrócić. Wszystko to razem tworzy wyjątkowość Turbacz Winter Trail. Mamy też wyjątkową Ekipę organizacyjną oraz Partnerów którzy są z nami niezmiennie od wielu lat, wspólnie z nimi dajemy możliwość przeżycia wyjątkowej zimowej przygody Przyjazd na Turbacz Winter Trail to nie tylko start w zawodach, to cały zimowy weekend pełen atrakcji, emocji, ludzi i atmosfery, która — jak twierdzą sami zawodnicy — przyciąga ich ponownie z roku na rok.

Czy szykujecie jakieś nowości na rok 2026?
Tak, kilka rzeczy będzie nowych i chcemy, żeby wnosiły świeżość, nie tracąc przy tym naszego charakteru. Oprócz naszego prowadzącego Górala Jędrka, dołączy przedstawiciel od strony merytorycznej - Andrzej Orłowski, który wzbogaci wydarzenie o bardziej profesjonalny, biegowy komentarz. Myślimy również nad stworzeniem specjalnej fali dla singli w ramach naszego biegu dla par Turbaczowe Love – lekkiej, zabawowej formy, która może dać uczestnikom jeszcze jeden powód do uśmiechu. Pracujemy też nad udoskonaleniami tras i zaplecza, aby 2026 rok był naturalnym krokiem w rozwoju imprezy.
Od jakiegoś czasu organizujecie bieg „Bez Barier" 21 km. Skąd wziął się pomysł, aby w Turbacz Winter Trail włączyć dystans dla osób z niepełnosprawnościami? Piękna sprawa.
To była bardzo naturalna decyzja. Od samego początku startuje u nas Filip Walecki (znany z social medów jako Filip na 21-szym biegu). Kiedy pierwszy raz zobaczyliśmy jego radość na mecie, byliśmy tak wzruszeni, że pomysł stworzenia osobnej klasyfikacji dla osób z niepełnosprawnościami pojawił się właściwie sam. Chcieliśmy, by mieli oni możliwość otrzymania takich samych nagród i statuetek jak pozostali – żeby mogli poczuć pełnoprawne sportowe emocje, bez żadnych ograniczeń. „Bez Barier” to dziś dla nas jeden z najważniejszych elementów wydarzenia, bo pokazuje, że biegowe góry są naprawdę dla wszystkich.
W zeszłym roku, w poprzedniej edycji Turbacz Winter Trail odnotował rekordową frekwencję. Ile w tym roku chcecie mieć zawodników, byśmy mogli po imprezie otworzyć szampana?
Szampana otwieramy co roku, niezależnie od liczb ;) Rekordy oczywiście cieszą, ale absolutnie nie chcemy iść w masę. Wiemy, że gdy impreza robi się zbyt duża, łatwo stracić to, co najważniejsze atmosferę między Uczestnikami i Ekipą. Naszym maksimum jest przyszłościowo 1200 osób i nie zamierzamy go przekraczać. Na rok 2026 celujemy w około 1000 Zawodników. Jeśli tyle osób pojawi się na starcie i wyjedzie stąd szczęśliwych wtedy szampan smakuje najlepiej. Ale prawda jest taka, że największą satysfakcję dają nam nie liczby, tylko to, gdy ludzie wyjeżdżają stąd szczęśliwi i chcą wracać. Frekwencja jest dla nas ważna, ale jakość i klimat wydarzenia jeszcze ważniejsze.
Dziękuję za rozmowę i co widzimy się już w lutym, na miejscu, bo Kingrunner ULTRA w tym roku będzie relacjonować te zawody. Z kim się widzimy? Zapisy na zawody jeszcze otwarte.