Kiedy myślimy trail na myśl przychodzi przede wszystkim bieganie po górach i biegi ultra. Jakoś tak się sprawy potoczyły, że te terminy stały się nierozerwalne, mimo że trail to przecież bieganie w terenie, niekoniecznie górskim. Jeśli więc porzucimy zgoła błędne sprzężenie tych terminów to być może łatwiej nam będzie zrozumieć dlaczego tak wielu topowych górali ochoczo startuje w biegach z cyklu City Trail i odnosi tam niemałe sukcesy.
Tekst: Marcin Rakowski
Zdjęcia: CITY TRAIL
CITY TRAIL to cykl 28 biegów odbywających się na przestrzeni sześciu miesięcy. Trasa to zawsze pięciokilometrowy przełaj w jednym z siedmiu miast Polski, co ma na celu podkreślenie przewodniej idei organizatorów a mianowicie tego, że w każdym mieście można znaleźć miejsce na to by biegać w najbardziej przyjaznym biegaczom naturalnym terenie. Co ciekawe, cykl ten przyciąga nie tylko biegaczy amatorów, zapaleńców biegów na krótszym dystansie czy młodzież, do której też jest skierowany. Równie często staje się on areną zmagań biegaczy górskich i to nie byle jakich bo tych, którzy zazwyczaj pojawiają się na prezentacji zawodników z kategorii elita podczas najważniejszych imprez biegowych w kraju i na świecie. Co jest zatem tak wyjątkowego w biegach z cyklu CITY TRAIL, że decydują się oni na start w formule zgoła odmiennej od ich zwyczajowych biegów?

Szybka piątka – sekretne panaceum ultrasów?
Choć mogłoby się wydawać, że długodystansowi biegacze górscy stronić będą od startów w imprezach na dystansach krótkich to okazuje się, że nic bardziej mylnego. Nazwiska takie jak Malina, Tabor czy Kwiatkowska zdobią listy startowe równie często podczas właśnie takich wyścigów. Co ciekawe, pobudki pchające wszystkie te osoby do startu w biegach z cyklu CITY TRAIL pokrywają się jedynie w części a do pewnego stopnia są mocno zróżnicowane. Cezary Baliga podkreśla, że „(…) to świetny sposób na kontrolę postępów w czasie przygotowawczym. Biegi na 5 km po leśnych, crossowych trasach wymagają pracy nad szybkością, dynamiką i ekonomią biegu – elementami, które często schodzą na dalszy plan w długich startach górskich”. Mamy zatem do czynienia z składową przygotowania pod starty górskie, dzięki której biegacz może zadbać o takie elementy treningu, które zazwyczaj są pomijane czy lekceważone na rzecz innych, potencjalnie ważniejszych aspektów. Wydaje się to być jak najbardziej zasadne, bo trzeba być szczerym i głośno przyznać, że wbrew wszelkim zaleceniom, nasze przygotowania prawie nigdy nie idą zgodnie z planem i lubimy zatracać się w jednej konkretnej formie treningu a jego urozmaicanie odbywa się od wielkiego dzwonu.

Kinga Kwiatkowska porusza inną, równie istotną kwestię. I choć podkreśla ona, że bieganie jakie oferuje CITY TRAIL kształtuje różne umiejętności, co zdaje się wtórować słowom Baligi, to jednak w przeciwieństwie do niego Kinga odwołuje się nie tylko do przygotowania startowego ale i końca okresu startowego. Jak mówi „Dla mnie zbliżający się koniec sezonu to dobry moment, żeby przyspieszyć i złapać inny rytm w bieganiu”. Kindze wtóruje zresztą Dawid Malina, mówiąc że „W okresie jesienno-zimowym skupiam się bardziej nad rozpędzaniem i ten cykl idealnie wpisuje się by sprawdzać formę”. To bardzo ciekawa i trafna myśl. W obliczu intensywnego sezonu skupionego wokół mocnych startów na długich dystansach gdzie wysiłek jest niebotyczny ale tempo jednak stosunkowo niskie w odniesieniu do tempa biegu na krótkich dystansach, start na pięć kilometrów i przepalenie mięśni wydaje się czymś niemalże naturalnych. Bo mowa tu nie tyle o dywersyfikacji treningu co o odcięciu się od pewnego schematu działania. Wydaje się to niemalże zdroworozsądkowe w kontekście nie tylko fizycznym ale i mentalnym. No bo przecież bezmyślne zatracenie się w pewnej formule czy konwencji, na jakimkolwiek polu, prowadzi niechybnie do spotkania ze ścianą a w rozwoju zawodnika o randze takiej jak Kinga czy Dawid jest to absolutnie niedopuszczalne.
Niejako łącznikiem wspomnianych koncepcji zdaje się być Dominik Tabor, który w swojej wypowiedzi odnosi się zarówno do słów wspomnianych wcześniej biegaczy – „(…) to idealny punkt styku biegów płaskich i górskich. Dla górali to idealny sposób na pobieganie na wysokich prędkościach jednak nadal w terenie”. A z racji swojego wykształcenia i profesji fizjoterapeuty Dominik odnotowuje jeszcze jeden istotny atut startów w CITY TRAIL. Jak mówi „Dodatkowo możliwość zróżnicowania treningu tak intensywnym bodźcem jest idealnym sposobem na zapobieganie monotonii treningów, a dzięki temu, zmniejsza ryzyko kontuzji”. Trudno się z nim nie zgodzić bo przecież wszechstronnie uzdolniony biegacz to biegacz, który jest mobilny i zdolny do szybkiej reakcji na zmieniający się teren czy warunki. Jest to z całą pewnością umiejętność na wagę złota dla każdego ultrasa walczącego o najwyższe lokaty podczas ważnych startów.

Na zupełnie inny aspekt uwagę zwraca Marcin Rzeszótko. Choć podkreśla to co już wybrzmiało a mianowicie, że to idealne uzupełnienie treningu to jednak dodaje interesującą myśl mówiąc, że „(…) umówmy się, do tych zawodów nie trzeba jakoś bardzo odpoczywać i luzować, tylko można wystartować prosto z treningu”. Faktycznie, dla zaprawionego górala i ultrasa start w CITY TRAIL nie wymaga wyjątkowej regeneracji. Oczywiście start dzień po intensywnym stumilowym wyścigu nie jest rozważną decyzją ale większość biegaczy górskich pewnie bez problemu da radę sprawdzić się na pięciu kilometrach niemalże natychmiast nawet po lekkim ultramaratonie. Ale poza tą kompletnie przyziemną acz nader ciekawą refleksją, Marcin podkreśla jeszcze jedno a mianowicie, że start w CITY TRAIL „(…) pomaga nam utrzymać się w reżimie treningu i wejść na wysokie intensywności. Każdy z nas zna to uczucie, że nie trenuje się w czerwonych strefach i później trudno jest w te strefy na zawodach wejść i czuć się w nich pewnie i komfortowo na tyle żeby biegać w nich w takim sweet spocie.” I to fakt, o którym niejako mówią wcześniej wspominani biegacze, nawiązując do popadania w pewne schematy działania i skupianie się nazbyt na jednych elementach zaniedbując inne. Regularne startowanie w biegach z cyklu CITY TRAIL wrzuca biegacza w tryby maszyny wysokich intensywności, co z całą pewnością owocuje w kolejnych startach na długim dystansie. Dla Aliny Wyleżalek to sprawdzian do sprawdzenia się na tak krtókim dystansie "(...) na co nie ma czasu w sezonie. Przy okazji potrenować szybkość no i spotkać się ze znajomymi." Marcin Kubica podobnie jak poprzednicy uwważa, że "(...) starty w CITY TRAIL są dla mnie takim fajnym urozmaiceniem i dobrym przepaleniem w przygotowaniach do górskich tras" i niejako jest to też forma powrotu do przeszłości "Lubię bardzo biegi przełajowe, a że jako biegacz górski wywodzę się ze środowiska stadionowego i przełajowego to bardzo fajnie mi właśnie do niego wrócić." Miśka Witkowska lubi "(...) pokręcić zimą nogami nieco szybciej na krótszych dystansach, a CITY TRAIL stwarza do tego świetną okazję. To także szansa na kontakt z atmosferą startową w okresie, kiedy do głównych startów jest jeszcze daleko."

Mocny przełaj tylko dla elity?
W obliczu tak wielu absolutnie racjonalnych argumentów za startami w biegach z cyklu CITY TRAIL prezentowanych przez elitę Polskich biegaczy górskich nie może dziwić ich niesłabnąca chęć do udziału w biegach z tego cyklu. I choć powody tych startów bywają różne to każdy z nich ma swoją rację bytu i ewidentnie przekłada się na wyniki osiągane przez zawodników. Może zatem warto by nawet biegacze amatorzy do swojego planu włączyli takie starty? No bo przecież nie każdy czy każda z nas stanie się kolejnym Maliną czy Kwiatkowską, ale wszystkich nas cieszą postępy i coraz lepsze wyniki, bezkontuzyjne bieganie i niesłabnąca radości z pokonywanych kilometrów. A startowanie na krótkich przełajowych dystansach zdaje się być nieodzowną częścią każdego z tych elementów.