BEATA ŁOPATKIEWICZ - ULTRASKA NUMERU #4

Beskid Niski, 21.08.2018

Ultrasi są z zasady stali w uczuciach, a szczególnie dotyczy to Ultrasek. 

Beata Łopatkiewicz zgodziła się opowiedzić raz jeszcze o sobie. Co się zmieniło w jej ultra świecie po 2,5 roku, a co jest niezmienne, jak piękno gór i zmęczenie na mecie? Zapraszamy do lektury.

 

Imię i nazwisko: Beata Łopatkiewicz

Wiek: W głowie i sercu dwudziestka, a metryka pokazuje jakieś przekłamania Pół wieku?!!! (tu nic się nie zmienia)

Bieg ultra to…

To wiele godzin spędzonych na trasie, z wahaniami emocji, od tych najradośniejszych, po te z przeklinaniem pod nosem i pytaniem samej siebie: Co ja tu robię? I na koniec szałem radochy na mecie, że nie poddałam się gdzieś po drodze. To uczucie, którego nie da się nikomu opowiedzieć, jeśli ktoś sam tego nie spróbował. (marzec 2016)

Możliwość bycia w najpiękniejszych zakątkach gór, cieszenia się widokami, poznawanie nowych ludzi i pokonywanie swoich własnych słabości. To za każdym razem wyzwanie, niezależnie od długości dystansu. To cel, do którego się dąży i który się realizuje, pracując nad sobą na co dzień. (sierpień 2018)

Pierwszy bieg ultra

Rzeźnik 2014.

Rzeźnik 2014 i po tym biegu całkowicie przepadłam na rzecz ultra. Udział w tym wyzwaniu był szaleństwem. Późną jesienią 2013 r. zrodził się pomysł udziału. Od kilku miesięcy uprawiałam nordic walking, ale nie biegałam nic. Osiągnęłam cel z ogromną pomocą mojego wspaniałego przyjaciela Marcina Michalca, z którym trenowałam i przebiegłam ten dystans.

Zdjęcie: Magdalena Bogdan / Przehyba 2018

Ulubiony bieg ultra

Nie potrafię wskazać ulubionego biegu. Każdy przez swoją specyfikę jest wyjątkowy. Jeśli wzięłabym pod uwagę stronę organizacyjną, przyjemność podziwiania niesamowitych widoków i szczęście, jakie towarzyszy samej myśli, że udało się zakwalifikować na ten bieg, to na pierwszym miejscu pojawiłby się Bieg Ultra Granią Tatr.

Byłoby ciężko zdecydować się na jeden ulubiony bieg, parę ich już było. Wszystkie miały w sobie coś pięknego. Bieg UTMB – CCC (101 km) zachwycił mnie niesamowitymi widokami, perfekcyjną organizacją, ale przede wszystkim atmosferą nie tylko na mecie, lecz także na trasie biegu. Bojko Trail (120+) to cudowna przygoda na dzikich i pięknych szlakach ukraińskich Bieszczadów, świetna organizacja i wspaniały organizator, czekający z pasem finiszera, żeby ci przylać na mecie. Nieistotna była pora, on był i czekał na każdego! Tego się nie zapomina. Łemkowyna Ultra Trail (150 km) to piękny bieg na moich terenach treningowych, cisza, spokój, cudny Beskid Niski i wspaniali ludzie tworzący klimat tego biegu.

Najtrudniejszy bieg ultra

Myślę, że ulubiony, ale zarazem najtrudniejszy był dla mnie BUGT. Nie mam tu na myśli tylko stopnia trudności, ale to, co się ze mną działo podczas tego biegu. Na trasę wyruszyłam z zatruciem pokarmowym, które zresztą dotknęło również cały mój rodzinny support. Przez ponad 17 godzin zjadłam zaledwie trzy glukozy, dwa żele, kawałek arbuza i banana. Mimo to, udało się ukończyć bieg, a powitanie na mecie zapadnie w pamięci na długo.

Myślę, że najbardziej zapadł mi w pamięci Bieg Ultra Granią Tatr 2015. Nie mam tu na myśli stopnia trudności, choć był to bardzo wymagający bieg ze względu na teren, ale myślę tu o problemach zdrowotnych, jakie mi towarzyszyły. Przez to ciągła walka z limitem czasu, wpadanie na punkt na minutę przed limitem. Rodzina czekająca na punktach przeżywała jeszcze większy stres niż ja. Tego biegu nigdy nie zapomnę.

Największy sukces

Za największy swój sukces nie uważam miejsca na podium, ale realizację celu, który większości moich znajomych wydawał się mało prawdopodobnym do zrealizowania przeze mnie. Nie biegając w ogóle, jedynie uprawiając od niespełna kilku miesięcy nordic walking, wpadłam wraz z moim trenerem i wspaniałym przyjacielem Marcinem Michalcem na pomysł wzięcia udziału w Biegu Rzeźnika. Na przygotowanie miałam siedem miesięcy. Dla osoby, która nie przebiegła wcześniej więcej niż 2 km, to dość spore wyzwanie. Cel udało się zrealizować, mimo że od 40. kilometra pojawił się poważny ból kolana. Nasza drużyna dotarła jako 34 zespół miks z czasem 13:55:07.

Za największy sukces uważam to, że biegam i cieszę się tym bez miary. Do każdego biegu ultra podchodzę zawsze z założeniem, że ma być z tego radocha niezależnie od wyniku biegu. Dużo zdjęć, filmików bo przecież trzeba to potem powspominać, a nie tylko gnać na wynik. A że przy okazji czasem uda się być na podium. 4. miejsce open kobiet i I w kategorii w tym roku na biegu Bojko Trail 120+ na pewno cieszy, podobnie jak II miejsce open kobiet na Triadzie Ultra 105 km w 2017 roku.

Bolesna porażka

Żadnego z biegów ultra, w których wzięłam udział, nie mogę określić mianem porażki. Najmniej zadowolona byłam ze swojego startu w Biegu Rzeźnika Ultra 140 km, który zakończyłam po 80 km. Sił było wystarczająco na resztę dystansu, ale limity czasowe dla mnie były zbyt wymagające.

W każdej porażce można znaleźć cos pozytywnego, bo to lekcja dana przez los. Mnie nie spotkała taka do tej pory.

Zdjęcie: Archiwum autorki

Trening

Trenuję trzeci rok, sześć razy w tygodniu. Weekendy są zarezerwowane na długie wybiegania 20–40 km po górkach, głównie w Beskidzie Niskim.

Trenuję szósty rok, sześć razy w tygodniu. Weekendy są zarezerwowane na długie wybiegania 20–30 km po górkach, głównie w Beskidzie Niskim, a w tygodniu biegam po asfalcie od 5–10 km. Dużo czasu poświęcam na wzmacnianie mięśni, ćwiczenia stabilizacji i rozciąganie, dlatego też cztery razy w tygodniu chodzę na fitness. W wakacje jeżdżę trochę na rowerze i od czasu do czasu pływam. Jeden dzień zarezerwowany jest na odpoczynek i regenerację.

Dieta

Jadam zdrowe jedzenie gotowane w domu, dużo warzyw i owoców. Uwielbiam makaron, wszelakie kasze i staram się pić dużo wody. Zjadam pięć posiłków dziennie. Przed zawodami staram się jeść mniej mięsa. A na zawodach podjadam żele, glukozę i słodkie batony.

Jadam zdrowe jedzenie gotowane w domu, dużo warzyw i owoców. Uwielbiam makaron, kasze i staram się pić dużo wody. Od niedawna nie jem mięsa i staram się nie jeść przetworów mlecznych. Od czasu zmiany diety wreszcie mam spokój z problemami żołądkowymi. Na zawodach głównie spożywam glukozę i od czasu do czasu żele, piję wodę.

Moi idole

Nie mam idola. Podziwiam wielu polskich i zagranicznych biegaczy ultra za siłę, upór i świetne wyniki. Bardzo mocno mnie motywują do tego, żeby dać z siebie jeszcze więcej.

Nie mam jednego idola. Ogromnie podziwiam Magdę Łączak, która jest niesamowitą ultrabiegaczką.

Marzenie ultra

Marzeń chyba nie powinno się zdradzać, ale wśród wielu pojawiających się w mojej głowie jest start w UTMB. Trzeba zatem zacząć zbierać punkty i liczyć na szczęście w losowaniu. Ten rok szykuje się pod znakiem mocnych startów ultra i mam nadzieję, że uda się spełnić choć jedno z marzeń.

Marzeń jest wiele, byle czasu starczyło i sił. Na pewno pełne UTMB 170 km i Andorra Ultra Trail, jeden z dłuższych dystansów, ale tak naprawdę każde ultra, które jest przede mną, jest spełnieniem marzeń. Już za chwilę Ultrajanosik 110 km Legenda, to też marzenie i mam nadzieję, że się spełni.

 

Zdjęcie główne: Wiktor Bubniak / Bojko Trail

 

Kingrunnera tworzą biegacze. Dodaj swój artykuł.

pozostałe artykuły