Zimowy Ultramaraton Karkonoski im. Tomka Kowalskiego

Michał Rajca - Iron Man z Karkonoszy

Karpacz, 10.03.2018

Michał Rajca po raz drugi z rzędu wygrywa Zimowy Ultramaraton Karkonoski im. Tomka Kowalskiego. 10 marca 2018 r. zawodnik z Głuchołaz nie tyle zostawił wszystkich rywali daleko za plecami, co po prostu pobiegł w innym biegu niż reszta. Po znakomitym występie na ZUK-u w 2017 r. wielu stawiało Michała w roli faworyta, jednak chyba nikt nie spodziewał się, że na zimowej trasie z pozytywnym przewyższeniem ok. 2100 m może osiągnąć fenomenalny wynik 4 h 32 min!
   

Michał Rajca jest przede wszystkim triatlonistą, biegi trailowe lubi, ale nie są jego priorytetem. Sezon 2018 zaczął od zwycięstwa w ZUK-u, co bardzo go cieszy, jednak dzisiejszy bieg traktuje przede wszystkim jako element przygotowań przed dwoma głównymi wyzwaniami w tym roku: SWISSMAN Xtreme Triathlon oraz MŚ Ironman na Hawajach.

Przyznaje, że pomimo osiągniętego bardzo dobrego wyniku, nie dał dziś z siebie wszystkiego, i gdyby bezpośrednia rywalizacja z konkurentami trwała do samego końca, mógł wykręcić jeszcze lepszy czas. Ciężko mu nie wierzyć, bo na wszystkie punkty kontrolne przybiegał w doskonałej formie, i aż do mety z jego twarzy nie schodził uśmiech. Dzisiejsze tempo Michała było sprawcą zabawnej sytuacji, do której doszło na punkcie w Domu Śląskim pod Śnieżką. W oparciu o tracka (śledzenie GPS na żywo) wszyscy sądzili, że lider pojawi się w schronisku dopiero za jakieś 20 minut. Nagle drzwi uchyliły się, pojawiła się uśmiechnięta twarz Michała, który rzucił tylko, żeby go odhaczyli i poleciał na Śnieżkę. Piotr Hercog (który dziś tylko kibicował) opowiadał na mecie, że próbował go jeszcze gonić, ale na Rajcę nie było dziś mocnych. Biegł tak szybko, że my też nie zdążyliśmy dostać się ze Śnieżki do Karpacza, żeby przywitać go na mecie (mimo że zbiegaliśmy skrótem!).

Na szczęście zdążyliśmy na finisz pierwszej dziewczyny, którą ponownie (rok temu też wygrała) okazała się Katarzyna Solińska, poprawiając przy okazji swój wynik z IV edycji ZUK-a aż o... 40 minut. Kasia zajęła dziś 6. (!) miejsce open i zostawiła w pokonanym polu m.in. Krzysztofa Dołęgowskiego.

Więcej o tegorocznym ZUK-u na pewno napiszemy w najbliższych dniach, a tymczasem szykujemy się na ceremonię zamknięcia i świętowanie sukcesu naszego wydawcy Jamesa, który zaliczył dziś znakomity karkonoski debiut! Duma, nasz Ty Brodaczu!!!   

      

Pełne wyniki ZUK-a 2018 znajdziecie TUTAJ.

Kingrunnera tworzą biegacze. Dodaj swoją relację.

pozostałe relacje