Turbacz Winter Trail "Zimna połówka"

Turbacz Winter Trail 2021 na 6 z plusem!

Zakopane, 15.02.2021

To było nasze pierwsze bieganie w Gorcach. Pierwsze bo nie dotarliśmy tu ani zimą ani latem, wciąż się jakoś nie składało i przez to nieustająco jest to dla nas nieodkryta kraina. Od pół roku mieszkamy na Podhalu i oczywiście mieliśmy wszystko dookoła zbiegać ale plany planami a życie covidem płynie więc nie byliśmy nigdy wcześniej na Turbaczu za to cały grudzień chorowałam i produkowałam przeciwciała więc nie znaliśmy wcześniej trasy.

Tekst i zdjęcia: Marta Maliszewska i Witek Szabelak

Turbacz Winter Trail to kilka cudownych biegów do wyboru, w sobotę Zimna Połówka/21km, Zimna Połówka na 6 Łap z pieskiem/21km, AK-47km/47 km i Nocna Dycha/10km a w niedzielę dodatkowy bieg Turbaczowe Love/6km bo to akurat walentynkowa niedziela była. Zapisaliśmy się na zwykłą Zimową Połówkę bo Wiciu twierdzi, że zimą to „higieniczny dystans” a ja ze swoją super formą nie negocjowałam. Więc padło na cudowne 21 km. Z wiadomych względów do końca nie było wiadomo czy i jak zawody się odbędą ale organizator na bieżąco nas o wszystkim informował i tu naprawdę ogromny ukłon za to. My akurat nie potrzebowaliśmy noclegu ale sporo ludzi przyjechało z daleka i to wspaniałe, że pomimo tego wszystkiego dookoła biegacze nadal są skłonni w ostatniej chwili wsiąść w samochód i przejechać kawał drogi żeby pobiegać w śniegu. Albo może nie „nadal skłonni” tylko wygłodniali i w każdej chwili gotowi. W każdym razie nie startowaliśmy oczywiście w zawodach tylko braliśmy udział w perfekcyjnie zaplanowanym turystycznym przejściu tras, zwanym Przejściem lub Biegiem. Dla tych, którzy jednak nie mogli przyjechać była możliwość pokonania wybranego dystansu indywidualnie. Dla obecnych nie było oczywiście wspólnego startu, pomiar czasu prowadzony był wyłącznie w celach statystycznych, nie była prowadzona żadna klasyfikacja, zmalał nieco element rywalizacji wiec nie było nagród, wyróżnień i ceremonii ale za to było PRZEWSPANIAŁE BIEGANIE W MEGA ŚNIEGU I W CUDOWNYCH ZIMOWYCH WARUNKACH.

Wybiegaliśmy na trasę turami, po parę osób, my akurat ruszyliśmy w południe, akurat jak padał śnieg i akurat jak była słaba widoczność ale to w niczym nie przeszkadzało. Temperatura była znośna, minusowa ale jednocyfrowa więc bez problemu, wiatr był łaskawy, prawie w ogóle nieodczuwalny, nie uświadczyliśmy słońca wiec nadal nie wiemy jak cudowne widoki rozpościerają się z Turbacza ale za to  przekopaliśmy tonę śniegu i ubawiliśmy się przednio. Na początek, na rozgrzewkę prawie trzykilometrowe podejście w śniegu i już na tym etapie fakt posiadania kijków był krzepiący, Wiciu oczywiście nie potrzebował bo ma dłuższe nogi, dłuższe ręce i wiadomo. Następnie w nagrodę tyle samo zbiegu ale za to piękną, wydeptaną, szeroką ścieżką więc nogi same niosły i to była chwila oddechu.

Następnie czekała na nas główna atrakcja, czyli podejście w kopnym śniegu przez jakieś 8,5 km. I tu zaryzykuję stwierdzenie że prawdopodobnie każdy miał tu dość, i Ci którzy maja nogi ze stali, i Ci którzy robią więcej zdjęć, myślę że wszyscy po cichu marzyli żeby to się już skończyło.

Na Turbaczu czekała na nas wspaniała GORĄCA herbata, ale naprawdę gorąca za co ogromnie dziękuję Organizatorom! Dla mnie osobiście gorąca herbata na zimowym biegu jest tym samym, co coca-cola na punktach podczas startu w upalny dzień. I zimą na takim Turbaczu słowo gorąca ma naprawdę ogromne znaczenie. I tak herbatkę wypiliśmy na ok 14 km a potem był już tylko zbieg, 7km zbiegu. I śmiało mogę powiedzieć, że to jest miejsce w którym można zrobić porządną „dzidę w dół”. I wiadomo, że każdy po swojemu wykorzystuje grawitację ale ten zbieg ma moc. Wspaniały, niczym nie zmącony, szeroki, momentami stromy, momentami kręty, długi i konkretny zbieg do samiuśkiej mety przy stoku w Nowym Targu. Cudowne 21 km od startu do mety i 1000 m przewyższenia w nogach.

Medal dla organizatorów za zorganizowanie wydarzenia w tych warunkach. Było wszystko co być powinno i cudowna zima z kopnym śniegiem w pakiecie. Za rok bankowo wracamy. Ja ponownie zabiorę swoje ukochane kijki i ponownie założymy buty „wglebowgryzarki” znanej firmy na „I” bo sprawdziły się tu wzorowo. Tymczasem zapisujemy się już na letnią edycję TURBACZ SUMMER TRAIL 2021, tylko nie wiem właśnie czy na 10 km czy na higieniczne 26 km czy na przygodowe 56 km. Wicio mega zadowolony po biegu więc jest szansa na przygodę. Do zobaczenia latem!

Kingrunnera tworzą biegacze. Dodaj swoją relację.

pozostałe relacje