SOKO Rebeliada 45km

SOKO Rebeliada - nowy rekord trasy Michała Jurka

Sokołowsko, 14.06.2022

Trzy edycje, każda inna. Inna dla zawodników, inna dla organizatorów, inna dla mnie.
Organizatorzy nie maja lekko. Za pierwszym razem na drodze stanęła pandemia, wszyscy chowaliśmy się po lasach budując swoją odporność, gdy po drugiej już oficjalnej edycji wydawało się, że wszystko jest na dobrej drodze do sukcesu, przyszła trzecia, na którą brak było chętnych. Listy startowe były praktycznie puste.

Tekst: Michał Jurek 

Zdjęcia: SOKO Rebeliada, Krzysztof Sobczyński

Zapisała się garstka zawodników. Cała idea przy tak niskiej frekwencji straciłaby sens. Impreza ma na celu wsparcie potrzeb mieszkańców Sokołowska, a przy tak niewielkiej ilości zapisanych biegaczy, cała pula za wpisowe musiałaby być przeznaczona na pokrycie niezbędnych kosztów związanych z organizacją.
Marek i Artur nie podają się łatwo, w końcu to przecież ultrasi z krwi i kości. Z wielkim trudem odwołali oficjalne zawody i wprowadzili w życie plan „B”. Iście szatański plan, który postawił mnie w roli głównej.

zdjęcie: SOKO Rebeliada

Odebrałem telefon do Marka - padło jedno pytanie – Jesteś w formie? Jestem! No to bijemy rekord trasy. No to bijemy! To ile? Łamiemy 5 godzin!

Nie zastanawiałem się nawet przez chwilę. Po dwóch poprzednich edycjach, dla nich, dla wolontariuszy, dla pozostałych zawodników, jestem w stanie zrobić wiele. Wszyscy uczestnicy tych dwóch edycji stworzyli super społeczność, a ta społeczność otwarta jest również na wszystkich tych, którzy poza biegiem od startu do mety cenią sobie fantastyczna atmosferę, integrację i masę innych rzeczy, które czynią ten bieg wyjątkowym.

zdjęcie: Krzysztof Sobczyński

Warto tu dodać, że nikt nie chciał zwrotu swojego wpisowego, wszyscy przekazali je na poczet kwesty. Cel był również konkretny – wsparcie młodych zawodników z UKS Sokołowsko. Wszyscy zdajemy sobie sprawę ile kosztuje sprzęt i przygotowanie sportowe, a jakie są realia w naszym kraju. A do trenowania biatlonu trochę sprzętu potrzeba. Bez wsparcia nie możemy liczyć na to, że będziemy mogli oklaskiwać naszą młodzież za kilka lat na arenach międzynarodowych.

zdjęcie: SOKO Rebeliada

Już nie pamiętam kiedy ostatni raz tak stresowałem się przed startem, kiedy śniły mi się koszmary biegacza w poprzedzającą start noc. Czułem presję jakiej nie czułem już dawno. Wszystko minęło gdy pojawiłem się w Sokołowsku, gdy zostałem powitany przez organizatorów, wolontariuszy i zawodników, de facto same znajome i dobre dusze. Na szczęście stresik minął, pojawiły się emocje, silne emocje... opanowałem.
Pogoda nie najlepsza na bicie rekordu, pełne słoneczko, godzina startu również. Ale przecież, rok wcześniej było podobnie. Czas do godziny 9:00 minął błyskawicznie. I wystartowaliśmy. Ja po rekord, pozostali zawodnicy po swoje cele, trzy, dwie lub jedną pętle.

zdjęcie: SOKO Rebeliada

Plan był prosty, zacząć wolniej niż w dwóch poprzednich edycjach. Wtedy mocny początek spowodował, że trzecia pętla była walką o przetrwanie. Ta trasa to kwintesencja Gór Suchych. Biegnie przez wszystkie największe wyrypy, tj. Garbatkę, Średniaka, Włostową, Kostrzynę, Suchawę, Waligórę, Bukowiec i Stożek Wielki, wszystkie po ok. 25-40% nachylenia. Suche nie mają „grani” tu żeby wbiec na kolejny szczyt trzeba zbiec praktycznie do podnóża poprzedniego. A zbieganie tu do najłatwiejszych nie należy.

zdjęcie: Krzysztof Sobczyński

Miało być wolniej... nie wyszło, było szybciej mimo spokojnych podejść pod Garbatkę i Średniaka, ale w pełnym komforcie. Zapas zrobiony. Pęta druga, przez WKS (Włostowa, Kostrzyna, Suchawa) do Waligóry rześko, na podejściu czuję jak żel leje mi się po udzie, wyskoczył korek, energia ucieka, będzie kawałek „na kredyt”. Wszystko na 40% ściance, trzeba się zebrać do kupy, bo tu niebezpiecznie, nie czas na rozmyślanie o żelu. Taka drobnostka, a tak absorbuje. Dalej na szczęście długi zbieg i długi podbieg z powrotem do Andrzejówki. Kilometr przed Andrzejówką czeka na mnie Michał (też bez nazwiska). Przyjechał towarzyszyć mi na ostatnich 20 kilometrach. Super! To sobie pogadamy, wzorem z zeszłego roku, praktycznie od miejsca gdzie skończyliśmy pogawędki w zeszłym roku. Andrzejówka, zbieg przez Rogowiec i druga pętla za mną.

zdjęcie: SOKO Rebeliada

Na Remplu czeka Marek z bufetem i... Chris. Super! Kolejny zastrzyk pozytywnej energii. Takie rzeczy budują! Jest dobrze zostało 15 kilometrów i 110 minut i 800m przewyższenia. Na początek Bukowiec z nachyleniem ok. 30% na 700 metrach, stromy zbieg i trzy kilometry patelni w pełnym słońcu przed podbiegiem na Stożek Wielki, to tu potrafi naprawdę odciąć. Było blisko, jeszcze kilka minut i słońce zrobiłoby swoje. Nie zrobiło, a reszta trasy już praktycznie w lesie. Stożek zdobyty, jeszcze techniczny zbieg i długi monotonny podbieg na Stożek Mały. To właśnie na nim traciłem w poprzednich latach najwięcej. Tu gdzie trzeba i można było biec, uprawiałem marszobieg. Ale nie tym razem. Za blisko celu na takie wygłupy. Drugi ze Stożków zdobyty. Zapas 23 minuty. Już tylko w dół do Sokołowska, pod Rempel i jeszcze kilometr do zmienionego miejsca startu, bez szaleństwa, uważnie stawiając nogi, bez rozluźnienia. Upragniona meta, zegar zatrzymany, rekord poprawiony.
W końcu - dla odmiany - wykonany kawał komuś potrzebnej roboty!

zdjęcie: SOKO Rebeliada

Robota wykonana, więc przyszedł czas aby zasiąść na jednym z leżaczków, napić się Rebelskiego Ślepaka i zjeść michę zupy, talerz makaronu i przepyszne ciacha, które zostały przygotowane przez organizatorów, a dochód z ich sprzedaży jak każdego roku zasilił również pule kwesty. Lepszych dań dawno nie jadłem i to nie tylko na zawodach – w ogóle!

zdjęcie: Krzysztof Sobczyński

Co warto jeszcze dodać?
Całej organizacji zawodów przyświeca zasada zero waste. Nie znajdziesz tu grama tworzyw sztucznych.
A jak znajdziesz to jedynie na szlaku, którego musisz podnieść, bo na mecie bez śmiecia nie będziesz sklasyfikowany. Tak, przy tym wszystkim sprzątamy jeszcze góry (plogging).
Wracam tam za rok!

PS. To chyba najważniejsze!

zdjęcie: SOKO Rebeliada

Dzięki wam udało się zebrać podczas kwesty 10 000 zł dla UKS Sokołowsko!

Kingrunnera tworzą biegacze. Dodaj swoją relację.

pozostałe relacje