Ultramaraton Jaga Kora - 70 km

Śladem Kurierów Beskidzkich

Rymanów-Zdrój, 24.05.2018

Beskid Niski skrywa mnóstwo urokliwych miejsc, zaskakuje bogactwem emocji, fascynuje nieoczywistą historią. W 2012 roku w jego wschodniej części wytyczono historyczno-turystyczny szlak - beskidzką trasę kurierską „Jaga-Kora” o długości 27 km, która prowadzi z Rymanowa-Zdroju na południe, do granicy państwa w Jasielu. Jest to rekonstrukcja fragmentu historycznego szlaku kurierskiego Komendy Głównej ZWZ AK z Warszawy do Budapesztu w latach II Wojny Światowej. Wschodnie obszary Beskidu Niskiego po 1939 roku pełniły bowiem obok Tatr i Podhala kluczową rolę w funkcjonowaniu Polskiego Państwa Podziemnego.

Chęć zachowania pamięci historycznej o bohaterstwie kurierów, pokazania nienarzucającego się piękna tej części Beskidu Niskiego zainspirowały biegowe środowisko z Rymanowa do zorganizowania Ultramaratonu Jaga-Kora. 19 maja odbyła się już druga edycja biegu na dwóch dystansach - 70 oraz 40 km, które poprowadzono między innymi przez trasę kurierską w kierunku od Jasiela, przez Wolę Wyżną, Polany Surowiczne, szczyt Polańskiej, Jawornika, Wisłoczek, Wołtuszową, z metą w Rymanowie-Zdroju.

Krótką fotograficzną podróż zaczynamy jednak od miejsc związanych z początkiem biegu. Zanim trasa zawodów na dystansie 70 km wbiega bowiem na kurierski szlak przy granicy polsko-słowackiej, prowadzi innymi ciekawymi ścieżkami, przez Puławy Górne, w stronę dzikiego Pasma Bukowicy, przez Darów, do Moszczańca i dalej na południe, na sam szczyt Kanasiówki.

Jasiel

Okolice 40-tego km długiej i 13-tego km krótkiej trasy biegu, to początek historycznego szlaku kurierskiego po polskiej stronie granicy. To tereny nieistniejącej łemkowskiej wsi, położonej w dolinie górnej Jasiołki. Obszar ten, razem z częścią Rudawki Jaśliskiej podlega ochronie, jako rezerwat „Źródliska Jasiołki”.

Jest największym rezerwatem w polskich Karpatach i obejmuje piękne lasy, głównie bukowe, o charakterze pierwotnym, torfowiska oraz łąki dawnej wsi. Trzy zbiorniki przeciwpożarowe wkomponowały się już w otaczającą przyrodę. Magia tego miejsca przyciąga, uzależnia, cieszy oko, uspokaja duszę. Wracam tu zawsze z radością w sercu, pędzę przez Wolę Wyżną do granicy rezerwatu, jak na skrzydłach. Równać się może z tym uczuciem chyba tylko hipnotyzujący widok Polańskiej z Polan Surowicznych, na dalszym odcinku trasy biegu.

Jedną z najważniejszych tras kurierskich II wojny światowej 45 razy przemierzył legendarny kurier Jan Łożański (pseudonim „Orzeł”). Jasiel był krańcowym punktem po polskiej stronie szlaku, skąd droga prowadziła w kierunku Habury na Słowacji. Przemycano ważne informacje, dokumenty, pieniądze, zbiegłych z obozów jenieckich, ochotników do polskich oddziałów zbrojnych na obczyźnie.

Polany Surowiczne

Okolice 54-go km długiego i 27-go km krótkiego dystansu zawodów, to obecnie niezamieszkana dolina Potoku Surowicznego. W okresie międzywojennym wieś ciągnęła się na przestrzeni około 3 km i mieszkało w niej ponad 1000 osób. Po wysiedleniu Łemków, opustoszała, chyże i cerkiew rozebrano, pola zamieniły się w nieużytki. Jedynymi jej śladami są greckokatolicki cmentarz i cerkiewna dzwonnica, odnowiona staraniami Stowarzyszenia Klub Turystyczny Elektryków „STYKI”.

Na Polanach od 1981 roku działa Chałupa Elektryków, studencka baza wspomnianego Klubu, otwarta w czasie wakacji, w długie weekendy czy święta. Na jej podwórku umieszczono punkt odżywczy dla zawodników, skąd zaczynało się malownicze podejście na Polańską, przez otwarte przestrzenie, na których od wielu lat prowadzony jest wypas bydła Zakładu Doświadczalnego Instytutu Zootechniki z Odrzechowej.

Przez kilka miesięcy w roku stacjonuje tu Zbigniew Łagosz, razem ze swoim psem Łemkiem, dogląda dużego stada bydła siementalskiego, hereford i huculskich ogierków.

Został on bohaterem filmu dokumentalnego Rafała Gużkowskiego i Łukasza Grudysza, którego premiera ma miejsce właśnie teraz, w maju 2018 roku. Obraz pt. „Wypasiony raj” (link trailer) przedstawiony był dzień przed biegiem, zaraz po odprawie zawodników. Wyjątkowa niespodzianka, rewelacyjny pomysł, który jeszcze mocniej nawiązał do samego serca trasy Jaga-Kora.

 

Warto podkreślić, że choć oznakowanie historycznego szlaku „Jaga-Kora” prowadzi ze szczytu Polańskiej w stronę Chatki Elektryków, to w rzeczywistości, kurierzy omijali wieś Polany Surowiczne, w której część mieszkańców była wrogo nastawiona do ich działalności i wchodzili do okolicznego Lasu Szachty, poza otwartymi przestrzeniami.

Każda wyprawa kurierów obarczona była ryzykiem, walką ze strachem, bólem i zmęczeniem. Jan Łożański tak opisywał swoje wspomnienia z trasy:

„Pogoda była przepiękna, dym z kominów szedł prosto w górę, psy we wsi szczekały, jakby wyczuły naszą obecność. Drogę łączącą wsie Rudawka Jaśliska i Wola Wyżna przeskoczyliśmy bardzo szybko i znów ukryliśmy się pod osłoną lasu. Następnie biegiem pokonaliśmy drogę z Woli Niżnej do Moszczańca i znaleźliśmy się w lesie o nazwie "Szachty". Skrajem lasu doszliśmy do wsi Polany Surowiczne. Mijając ją bokiem, weszliśmy na górę, która ciągnęła się równolegle do zabudowań. Ukryci za jej szczytem, dotarliśmy do następnego wzniesienia, zwanego Działem II, położonego w południowej części wsi Wisłoczek. Wszyscy byliśmy już bardzo zmęczeni. Ja czułem się zupełnie wyczerpany - z emocji nie jadłem nic od kolacji poprzedniego dnia. Po krótkim odpoczynku i zjedzeniu czekolady z orzechami oraz dwóch pomarańczy, wstąpiły we mnie nowe siły.”

Fragment wspomnień Jana Łożańskiego. "Orzeł z Budapesztu. Wspomnienia kuriera KG AK". Wydawnictwo "Demart”. 2012.

Wisłoczek

Dalsza część trasy biegu historycznym szlakiem kurierskim prowadzi przez zalesiony szczyt w Gnieździe Jawornika, w stronę przełęczy nad wsią Wisłoczek, która jest jednym z bardziej widokowych miejsc we wschodniej części Beskidu Niskiego. Po wyjściu z lasu biegniemy przez malowniczo położoną łąkę, z widokiem na charakterystyczny stożek Cergowej i dolinę Wisłoczka. Wieś wiodła spokojne życie do czasów II Wojny Światowej. Zaraz po niej mieszkańcy wyjechali do ZSRR, a wieś opustoszała na długie lata. Dopiero w 1969 roku osiedlili się tu Polacy z Zaolzia (czeskiej części Śląska Cieszyńskiego), podobnie jak w Puławach i Woli Piotrowej. W tych trzech miejscowościach zamieszkało łącznie około 90 rodzin.

Zawsze gdy odwiedzam te miejsca, zwraca moją uwagę ich określony porządek. Różni się nieco od wyglądu sąsiednich wsi. Mieszkańcy nie są rolnikami z urodzenia, większość ma pochodzenie robotnicze, ale ich gospodarność, pracowitość, dbałość o porządek znane są w regionie. Nadaje to charakterystycznego klimatu tym okolicom.

Stąd do mety w Rymanowie-Zdroju jest zaledwie 6 km. Tam, w „Parku nad Czarnym Potokiem”, kończy się również wyznaczony szlak trasy kurierskiej. Kurierzy w czasie okupacji kontynuowali swój marsz do stacji kolejowej Wróblik Szlachecki, skąd odjeżdżali do Warszawy.

W piękną krainę Beskidu Niskiego zabrała Was

Karolina Krawczyk

Fotograf, biegacz amator, z zacięciem do permanentnej analizy warunków atmosferycznych i obserwacji chmur, kiedyś zawodowo związana z teledetekcyjnym badaniem atmosfery, zakochana w górach, a zwłaszcza w Beskidzie Niskim, ciągle „w drodze” z aparatem, z odrobiną niecierpliwości, która ciągnie ją przed siebie, po kolejne kadry i pomysły, uwielbia pracę z mapą i ustalanie logistyki przemieszczania się w terenie.

 

Kingrunnera tworzą biegacze. Dodaj swoją relację.

pozostałe relacje