3xKopa -Ultramaraton Górski

Czy razy Biskupská kupa, czyli Panzer Pery rusza szturmem na Bischofskoppe!

28.04.2023

Polecono mi ten bieg ze względu na piękno lokalnego krajobrazu gór Opawskich i świetną organizację imprezy z poniekąd doskonałym klimatem. Nigdy mnie tam nie było zatem, postanowiłem sprawdzić czy tak aby na pewno jest. Profil trasy wyglądał bardzo zachęcająco, od razu widać, że wyrypa z tych sroższych. Tak żem się zastanawiał jak możno upchać 3200 upu na 63 km na górce co ma ino 890 m przewyższenia.

Tekst: Paweł Pery Perykasza, zdjęcia: archiwum Perego, Katarzyna Gogler Fotografia, Run Mania, Lilka i Laura fotografia, Tomasz Wysocki Fotografia/ 3xKopa

Kilka tras do wyboru, dystanse od dychy do stóweczki spoko, ale Panie i Panowie, jak zobaczyłem trasę 63 km to prawie wylewu dostałem i opanowała mnie pomroczność jasna… Lewe oko uciekło, prawe próbując nadążyć za meandrami trasy prawie mi wypadło.

Przez chwile jeszcze łudziłem się patrząc na mapę, że pewnie komuś się tam napaćkało spaghetti albo co… Ale jednak nie, niestety nie… i wtedy zaschło mi w gardle a na kark wpełzł zimny dreszcz, w głowie zrodziła się mroczna i nieprzyjemna myśl granicząca z pewnością: Ja się Tam K(tiruriru)A na 100 % zgubię!

zdjęcie: Tomasz Wysocki Fotografia / 3 x Kopa Biskupia

Ktoś mi kiedyś powiedział mi, że chyba zamiast instynktu samozachowawczego mam instynkt samobójcy … kurde może coś w tym jest haha. Ale mimo wszystko, czarna dziura 3 x kopy przyciągnęła mnie ze słuszną siła - termin był idealny, nowe miejsce, nowa przygoda, nowi ludzie.  Toteż wszedłem w to jak świstak w krokusy. Ale do rzeczy, do pokonania były trzy pętle na każdej z nich wbiegało się na tytułową Biskupią Kopę, za każdym razem z innej strony.

Po drodze mijamy takie lokalne perełki jak np. Piekiełko, na który można było spotkać niebywałe zjawisko w postaci @Oszi Olszewskiej na wózku inwalidzkim, która niezmordowana kulami wskazywała ultrasom właściwy kierunek biegu. Oshee dzień wcześniej dość niefortunnie skręciła kolano, ale jak to Ona, nigdy się nie poddaje, i co trza zrobić to zrobi choćby się waliło i paliło. Twarda dziewczyna, niechaj Twe gicze wracają szybko do zdrówka <3.

zdjęcie: Run Mania / 3 x Kopa Biskupa

Kolejną ciekawostką jest Perć Gwarków (II pętla), generalnie jak słyszę słowo perć to na wszelki wypadek zaciskam pośladki i włączam wszystkie lampki awaryjne jakby mi zaraz miało biodro wyskoczyć ze stawu i rozglądam się za potencjalnym niebezpieczeństwem. Nie wiem jak to się fachowo nazywa w języku geologów, ale nazwijmy to roboczo: sztosową formacją skalną z odjechaną drabinką, z której jak odpadniesz to, no cóż połamiesz się lub nie, nie jest źle, bo masz 50 % szans na jedno i drugie …

Z początku krajobraz biegu przypominał mi okolice Ojcowskiego Parku Narodowego, gdzie przygotowywałem się pod ten bieg śmigając po krótkich, ostrych i kamienistych podbiegach. A propos podbiegów, to pierwszy na Kopę dawał w kość, niemal 500m up po dość stromym jakby to ująć strumyczko-szlaku. Gdzie człowiek jest jeszcze nieświadom bagien, błock i innych przepraw jakie go czekają, toteż przeskakiwał z gracją kozico-baletnicy po kamykach, aby w żadnym razie nie pobrudzić ślicznych i czystych Hok. Pomyślałem se no, to na zbiegu odbije ten stracony czas z podejścia, bowiem w takie kulki jestę niezły. No właśnie zbiegi haha xD

zdjęcie: Run Mania / 3 x Kopa Biskupa

Jak oglądałem filmik ze zbiegu z Kopy najbardziej znanego strażaka z Opolszczyzny (Barta Przedwojewskiego) to widać na nim, że chłop zapitala konkretnie a żwawo. I takie przemyślenie miałem, że gdybym spróbował przez chociaż chwilę rozwinąć tam zbliżona do niego szybkość to bym skończył jak flask właściciela, czyli w najlepszym razie w krzakach, w ciut gorszym wiadomo. Mój uśmiech mógłby już nie być taki szarmancko czarujący. Poruszona tymi przemyśleniami, uaktywniła się moja niebywale delikatna dusza poetycka. I wypociła poniższy krótki, acz treściwy wierszyk:

Jak na zbiegu z Kopy potkniesz się na łupku

To wybijesz se jedynki I nabawisz kilku strupków

Taadaammm !

zdjęcie: Katarzyna Gogler Fotografia / 3 x Kopia Biskupia

Reszta pierwszej pętli była raczej lajtowa, aż do miejsca, w którym przyjdzie nam kończyć bieg za każdym razem. Ostatnie pi razy oko 1,5km to ciapkanie się po kostki w błoto-szlako-parowach i innych takich błotnych atrakcjach na zbiegu. Jak do tej pory miałeś czyste obuwie to cyk: czary mary i już nie miałeś, taka magia na 3 x Kopa.

2 pętla była chyba była dla mnie osobiście najgorsza, poddałem się jeśli chodzi o czyste i suche obuwie, było już tak sakramencko gorąco, że jak widziałem kawałek czystej rzeczki czy kałuży to wbijałem się do niej w celu ochłodzenia… a było kurde tak gorąco że buty wysychały w 30min, masakra. Do tego doszły dziwne przelowtówki, które kiedyś może były biegowe, ale teraz zarosły, przy moim wzroście i generalnie gabarytach nie byłem w stanie tam biec, trza było iść. W sumie szkoda, że ten podbieg nie był machnięty w całości żółtym szlakiem, który szedł dosłownie kilkanaście metrów po prawej. Nie żebym jakoś krzorów nie lubił... no dobra nie lubię bo tam som kleszcze... a zdjąłem ich z siebie po tym trawersie dwie sztunie zanim spróbowały się wbić w Mua.

zdjęcie: archiwum Perego

I już prawie szczyt, a po drodze takie info: Schronisko 200m – biegiem 100m. Przyznać się kto widział ten napis na końcówce żółtego szlaku? No właśnie szczyt, a na szczycie szczytuje wieża. I tu mam deja vu, ja to skądś znam i na bak nie z powieści Stephena Kinga, ale jak znam? jak mnie tu nigdy nie było? Okazuje się, że identico wieża znajduje się w Górach Sowich kto biegał finałową połówkę @Ligi Biegów Gorskich to widział!

zdjęcie: ee fotografia / 3 x Kopa Biskupia

I znów suto zastawiony punkt, gdzie można się nażreć i napić <3 by zbiec na nieco bagienne trasy po Czechach.  Jeszcze tylko osławiony „Zbieg Denatki “, który w sumie nie był jakiś taki dramatyczny, ale pewnie w przypadku długotrwałych deszczów i wystąpienia większej ilości błota zapewne zmienia się w bardzo rozrywkowe miejsce pełne obrazków spektakularnych biegaczowskich wygibasów i licznych kwiecistych wypowiedzi w języku łacińskim …

3 pętla, mega się cieszyłem, że ostatnia, generalnie super fun, ale nie w takim słońcu i temperaturze. Człowiek nie miał się kiedy i jak zaaklimatyzować do takich warunków, więc cięęęężko... ale trza było przeć do przodu jak zawsze. Podejście jakby teraz lżejsze, na górze @Jarek Haczyk częstuje mnie lokalnym specyfikiem, oczywiście z czystej kurtuazji nie odmawiam, symbolicznie dla kurażu skołatanego od licznych żeli żołądka. Po drodze jakby ciut mniej krzorów, i ostatni zbieg, by już za chwileczkę już za momencik przebiec kilka razy czysty strumień, oczywiście dopiero po zaliczeniu kilkuset metrów bagno stokówki. Hoczki znów są czyste, ale wiem, że to nie potrwa długo.

zdjęcie: archiwum Perego

I już witasz się z gąską a tu takie coś wyrasta przede mną... zaraz, zaraz ale skąd to się wzięło, może kto co pomylił? Paczam na profil trasy na zegarku i rzeczywiście jest tam taki mały niewinny „cycek”. Dość stromy ten cycek, nawet bym rzekł z deczka pionowy i to Proszę Państwa kwiatuszek na koniec: Skocznia Smutnego <3 Dokładnie to relikt skoczni z lat 30 tego wieku. Zacząłem się śmiać do samego siebie z tej sytuacji, wyobrażając jak to niejednemu dziś tu mina zrzednie i nastrój nieco posmutnieje jak będzie się musiał na nią wdrapać: ;D Jeszcze tylko półtora kilometrowa masakra błotna na koniec i upragniona meta <3

zdjęcie: archiwum Perego

Siadło, nawet super siadło, bo 2 open siadło <3

Rozumiem wszystkich którzy darli ze mnie łacha, że się zgubie xD Trasa wygląda dość skomplikowanie na tracku, ale w rzeczywistości jest bardzo prosta, owszem kluczowe jest tam oznaczenie, ale było wykonane perfekcyjnie.  Przyznaje zgubiłbym się raz wybiegając z mety zamiast w prawo i dół na 3 pętlę niemal pognałem w lewo do góry na trasę 1 i 2 pętli. Ale się zorientowałem wczas ufff. Przyznam, że gęba mi się szczerzyła do późnych godzin nocnych z zadowolenia. Szczególnie, że jak już się ogarnąłem to poszliśmy z ekipą kibicować wbiegającym na metę ultrasom z pozostałych dystansów I tak jakby na mecie rozkręciła się całkiem niezła imprezka.

zdjęcie: Katarzyna Gogler Fotografia / 3 x Kopa Biskupia

Jeszcze kilka obserwacji na koniec:

Ten skromy fragment Gór Opawskich, który miałem okazje zwiedzić był mega, przepiękne widoki w każda stronę.

Punkty odżywcze w dużej mierze obstawiała Kotwica Brzeg i ekipa z @UTM jak oni sa na punkcie to wiadomo, że będzie full pro, na speedzie i w dodatku na wypasie godnym all inclusive w 5 gwiazdowym bufecie hotelowym. (Byli też incognito członkowie Załogi Górskiej, oni są wszędzie tam gdzie dobra impra;)) Oczywiście piona dla wszystkich wolo z tego biegu. Żarełko na mecie też wymiatało, byłem po dwie dokładki makaronu <3 Bardzo miłym zaskoczeniem była ekipa fizjoterapeutów, u której można było zrelaksować mocno styrane po biegu mięsnie.

zdjęcia: Katarzyna Gogler Fotografia / 3 x Kopa Biskupia

W Pokrzywnej i okolicach jest bardzo spoko infrastruktura, są hotele, kempingi, restauracje ze świeżym pstrągiem, ba mają nawet aquapark i strusie! No i jest rzut beretem do Głuchołaz, które też warto odwiedzić podobnie jak sąsiadów zza granicznej między by skoczyć na jakiego Seraczka i smażony syr.

Jednak w wielu miejscach brak zasięgu, ja korzystałem z wifi w karczmie, żeby się komunikować z reszta świata, ale w sumie może to i dobrze bo mniej siedziałem na telefonie xD

@3x Kopa Bardzo serdecznie Polecam tą imprezę.

#3xKopa_2023

Kingrunnera tworzą biegacze. Dodaj swoją relację.

pozostałe relacje