Tak jak w Europie mamy UTMB, tak w USA najważniejszy dla długodystanowców jest Western States Endurance Run. Bieg na który dostać się jest jeszcze trudniej niż na UTMB, z racji zdecydowanie mniejszej liczby miejsc dla uczestników. Na 11,3 tys kandydatów – 254 sloty.
Tekst: debiutujący w tej roli Maciej Kołek
Zdjęcia: iRunFar serwis X
Tegoroczna, 53. edycja kultowego Western States Endurance Run (WSER) przejdzie do historii jako jeden z najbardziej spektakularnych, nieprzewidywalnych i najszybszych biegów stumilowych, jakie kiedykolwiek widział świat trailu. Nietypowo łaskawa dla biegaczy aura – z temperaturami rzadko przekraczającymi 25 stopni i brakiem śniegu w wysokich partiach gór – stworzyła idealne warunki do przesuwania granic ludzkich możliwości. Zamiast tradycyjnego, kalifornijskiego piekła, kibice otrzymali festiwal rekordów, w którym dotychczasowe, legendarne czasy Jima Walmsleya i Courtney Dauwalter nie miały prawa przetrwać. W zapowiedzi przed biegiem dyrektor Craig Thornley mówił o wyjątkowej sile stawki: „Sezon HOKA Golden Ticket był tak konkurencyjny i szybki, jak nigdy dotąd”.

Elita na starcie: Najmocniejsza obsada w historii?
Na linii startu w Olympic Valley stanęło 369 zawodników i zawodniczek, a lista faworytów przyprawiała o zawrót głowy.
Wśród mężczyzn oczy całego świata zwrócone były na powracającego czterokrotnego mistrza i dotychczasowego rekordzistę trasy, Jima Walmsleya. Obok niego stanął sam Kilian Jornet – absolutna legenda ultra, który na trasę WSER wrócił dokładnie 15 lat po swoim pamiętnym triumfie z 2011 roku i po 3 miejscu w zeszłym roku. Apetyt na zwycięstwo mieli także Adam Peterman (zwycięzca z 2022 roku), kapitalny Włoch Francesco Puppi (debiutujący na 100 mil) oraz rewelacyjny Hans Troyer, który na początku roku pobił rekord trasy Black Canyon 100k. Nie można było zapominać o takich nazwiskach jak Zach Miller, Ryan Montgomery, triumfator UTMB Vincent Bouillard czy weteran Barkley Marathon John Kelly.

Rywalizacja kobiet zapowiadała się równie ekscytująco. Na start wróciły niemal wszystkie zawodniczki z ubiegłorocznego TOP 10, na czele z broniącą tytułu Abby Hall, drugą przed rokiem Chinką Fu-Zhao Xiang, Norweżką Yngvild Kaspersen, Nowozelandką Caitlin Fielder oraz Kanadyjką Marianne Hogan. Smaku rywalizacji dodawały wielkie debiuty na dystansie stumilowym: niezwykle mocnej Jennifer Lichter oraz brązowej medalistki olimpijskiej w maratonie z Tokyo, Molly Seidel.
Dla polskich kibiców najważniejszym punktem programu był start Martyny Młynarczyk. Polka, mająca za sobą świetny ubiegły sezon (m.in. wygrana w kultowym CCC), wracała do Kalifornii z jasnym celem: wyrównać rachunki z trasą po ubiegłorocznym nieukończonym biegu (DNF).
Rywalizacja mężczyzn
Start o 14:00 czasu polskiego, o 5:00 czasu lokalnego w Olimpic Valley, na mecie jeszcze przyjemny (bądź nie, patrząc po rękawiczkach i kurtkach) chłód. Poszli pełnym piecem.
Na pierwszym punkcie kontrolnym (Emigrant Pass, 4 mile i ponad 600 metrów podejścia) pierwszych osiemnastu zawodników zameldowało się w odstępie zaledwie minuty!

Od samego startu uformowała się mocna grupa, biegnąca razem. Troyer (średnio 6-8 lat młodszy od bardziej znanych konkurentów) kompletnie bez respektu. Puppi, Bouillard, Kiki, Jim. Za nimi w odległości 2-3 minut grupa pościgowa już bardziej amerykańska – Miller, Hawks, Ryan Montgomery, ale też Thomas Cardin. Tak biegli do 24 mili, gdzie pierwsze oznaki powracającej kontuzji kolana, która nie pozwoliłam mu podjąć walki na Zegamie, zaczęły dawać się we znaki Kilianowi. Spadł na 7 miejsce, tracąc głównie na zbiegach. Pierwsza 4 tasowała się tak do 34 mili, po której zaatakował Hans Troyer. Wyrobił sobie 5-6 minut przewagi i cisnął mocno. Jednocześnie słońce zaczynało operować, więc woda, lód, baseny – wszystko, czym dało się schłodzić. Pierwsza grupa pościgowa trzymała się go do połowy dystansu, ale on nie odpuszczał, cały czas utrzymując około 5 minut przewagi nad goniącymi Jimem, Vincentem i Francesco. Druga grupa pościgowa traciła do pierwszej kolejne 5 minut. Niestety, na 38 mili zakończyła się walka Kiliana. Jak sam później podsumował – zaryzykował, bo WSER się nie odpuszcza. Ale kolano nie wytrzymało.

W okolicy 56 mili na punkcie Michigan Bluff sytuacja uległa lekkiej zmianie – zaatakował Puppi, dochodząc Troyera na 3 minuty, a tracić zaczął Walmsley – jego też dopadła kontuzja (prawdopodobnie, brak oficjalnego info), uniemożliwiając mu walkę. Warto wspomnieć, że czołówka cały czas biegła z zapasem około 20 minut do rekordu trasy.
Jim skończył walkę na 62 mili, w Foresthill – miejscu, od którego każdy z zawodników może biec z własnym pacerem. Taka lokalna specyfika. Stąd już „tylko” 38 mil i tu wyścig zaczyna się na poważnie. Teraz zaatakował Franceso Puppi. Wyprzedził Hansa Troyera na 2 minuty i próbował budować przewagę. Hans jeszcze próbował walczyć, ale po 70 mili musiał uznać przewagę doświadczenia, spadając stopniowo na 4 miejsce, a w okolicy rzeki na punkcie Rucky Chuck poddając bieg.

Za plecami Puppiego czaił się Vincent Bouillard. Francuz, znany ze swojej genialnej zmysłowości taktycznej i chłodnej głowy (co udowodnił wygrywając UTMB w 2024 roku), realizował swój własny plan. Nie podpalał się szaleńczym tempem rywali, oszczędzając siły na kluczowe, zbiegowe partie.
Bouillard przypuścił decydujący atak dopiero po 85 mili (w okolicach punktu Auburn Lake Trails). Wyprzedził słabnącego Puppiego i z każdym kilometrem powiększał przewagę. Na bieżnię Placer High School w Auburn wpadł, zatrzymując zegar na niewiarygodnym czasie 13:46:15!

Francuz nie tylko wygrał, ale poprawił rekord trasy Walmsleya z 2019 roku o niewiarygodne 23 minuty i 12 sekund, stając się pierwszym człowiekiem, który złamał barierę 14 godzin na tej trasie i pierwszym Francuzem wygrywającym WSER. Co ciekawe, pozostali zawodnicy na podium również pobiegli szybciej niż stary rekord trasy:
- Vincent Bouillard (FRA) – 13:46:15 (Rekord Trasy)
- Francesco Puppi (ITA) – 13:51:08
- Ryan Montgomery (USA) – 13:53:55
Rywalizacja kobiet
Wśród kobiet rywalizacja od samego początku przypominała bieg na 10 kilometrów, a nie stumilowy ultramaraton. Przez pierwsze 16 mil stawka była niezwykle zbita – różnice między pierwszą a dziesiątą zawodniczką wynosiły niespełna dwie minuty.

Doskonale w tej grupie odnajdywała się Martyna Młynarczyk, która na punkcie Duncan Canyon (24 mila) biegła na fantastycznym, czwartym miejscu, a na Robinson Flat (30 mila) zameldowała się jako trzecia, tracąc do prowadzącej Lichter zaledwie 90 sekund. Wyglądała bardzo mocno, bez zmęczenia, szybko przeskakując punkty, uzupełnienie flasków i ogień.
Po Robinson Flat od stawki oderwały się Jennifer Lichter oraz Riley Brady, łapiąc 2 minuty przewagi nad kolejnym zawodniczkami. A my od 38 mili zaczęliśmy z niepokojem śledzić co się dzieje z Martyną. Na Last Chance zameldowała się 9 ze stratą 10 minut do prowadzącej Brady.

Prawdziwym testem okazało się mordercze podejście pod Devil's Thumb (48 mila). Jenny Lichter wykorzystała ten moment, by uciec Brady i wypracować bezpieczną, 5-minutową przewagę. A Martyna spadła na 13 miejsce…
Jej przygoda skończyła się w tym samym miejscu co Jima – na 62 mili w Foresthill. Po cichu liczyliśmy, że może zaangażowanie pacemakera poprawi sytuację, ale niestety. Do tego momentu nie wiemy, co nie zagrało.
Choć na kolejnych kilometrach Brady zdołała zbliżyć się do liderki na zaledwie półtorej minuty, Lichter zachowała zimną krew na technicznym zbiegu do Dardanelles (66 mila). Po przekroczeniu rzeki American River na 78 mili, Lichter rozpoczęła ostateczny szturm i stopniowo zwiększała przewagę. Na 90 mili było to już 13 minut. Piękny negative split.
Na 80 mili bieg poddała broniąca tytułu Abby Hall.

Prowadzenia do samej mety nie oddała Jennifer Lichter, dla której był to debiut na tak długim dystansie. Dobiegła do mety w czasie 15:28:05, poprawiając legendarny rekord trasy Courtney Dauwalter z 2023 roku o 88 sekund! Riley Brady ukończyła bieg na drugim miejscu z trzecim najlepszym czasem w historii tej imprezy.
- Jennifer Lichter (USA) – 15:28:05 (Rekord Trasy)
- Riley Brady (USA) – 15:42:14
- Marianne Hogan (CAN) – 15:51:44

Western States Endurance Run 2026 zapamiętamy jako edycję, która redefiniuje pojęcie szybkości w biegach stumilowych. Kosmiczne rezultaty Vincenta Bouillarda oraz Jenn Lichter udowodniły, że przy sprzyjających warunkach atmosferycznych granice ludzkich możliwości na tej kultowej trasie leżą znacznie dalej, niż dotychczas sądzono. Dla jednych był to dzień chwały, dla innych brutalna lekcja, jaką Sierra Nevada potrafi dać nawet największym legendom tego sportu.