Redakcja KR

"PRZEKĄTNA SZALEŃCÓW" - GRAND RAID DE LA REUNION

12.10.2026

Na mecie dostajesz medal i koszulkę z napisem J’ai survécu. „Przeżyłem”. Organizator nie owija w bawełnę, z czym masz tu do czynienia.

Fragmenty relacji Wojtka Kotarby pochodzą z magazynu ULTRA nr 64 (s. 112-117).

fot. Serge Gelabert

Czwartek wieczór, Saint-Pierre. Na placu, gdzie dzień wcześniej wydawano pakiety, stoi trzy tysiące ludzi. Za ogrodzeniem, kilkadziesiąt metrów dalej, słychać ocean. Wzdłuż pierwszych kilometrów ciągną się tłumy kibiców, grają lokalne orkiestry. Wojtek Kotarba, ultramaratończyk i trener, opisał to w ULTRA nr 64 tak, że na start „zjechała się dosłownie cała wyspa”. Po kilkudziesięciu minutach tłum się kończy, a zaczyna pole trzciny cukrowej, potem tropikalny las, potem ponad 170 kilometrów, których nie da się zbyć żadnym „jakoś to będzie”.

 

fot: Grand Raid / ImazPress.com

To Diagonale des Fous, Przekątna Szaleńców. Nazwę wymyślił w 1989 roku dziennikarz Bernard Morin, opisując pierwszą edycję: 112 km i 5400 m w górę, wtedy z północy na południe. Od tamtej pory dystans zmieniał się niemal co roku, głównie przez cyklony. W 2025 roku nawet słynne zejście Colorado tuż przed metą zniknęło z trasy. Dlatego nie ma tu rekordu trasy. Są zwycięzcy poszczególnych lat i ich czasy, których nie da się uczciwie porównywać.

To nie jest niszowy, lokalny festiwal na końcu świata. To jedna z największych imprez trailowych na planecie. Na głównym, stumilowym dystansie na liście startowej jest 3000 osób, a w 2025 roku "Przekątną" ukończyło 2064 zadoników. Cały festiwal, ze wszystkimi biegami, miał w tym samym roku ponad 4700 finiszerów.