Biegacz amator

Krecia robota, czyli o Biegu Kreta słów kilka

Sobótka, 25.11.2021

Bieg Kreta czyli górski i anglosaski, przynajmniej tak czytamy na stronie KS Sobótka. Trasa 148 km prowadzi z Kletna do Sobótki przez Śnieżnik, Góry Bialskie, Złote, Bardzkie, Sowie i Ślężę. Nawiązuje do jednego z boków Trójkąta Sudeckiego (Ślęża-Śnieżka-Śnieżnik), którego koncepcja powstała jeszcze w latach osiemdziesiątych XX w. Trasa 377 km obejmuje cały Trójkąt Sudecki (Ślęża-Śnieżka-Śnieżnik-Ślęża), ze startem i metą w Sobótce.

Ale nie będziemy się mądrzyć, pytamy więc Radka Puchały, który jest „ojcem dyrektorem biegu”.

Zdjęcia: Archiwum KS Sobótka / Bieg Kreta

Bieg Kreta? Opowiedz o historii biegu.

Pomysł na bieg wyszedł od jednego z naszych klubowych kolegów, Przemka Demkowa. Przemek jest z wykształcenia geografem, więc naturalnie ciągnie go góry. Kiedy zaś zaczął biegać, zamarzył mu się bieg ultra ze Śnieżnika w Góry Sowie. I od początku chodziło mu o to, żeby nie był to taki typowy bieg z kolorową otoczką, regulaminem, oznaczoną trasą, a bardziej taki weekendowy rajd.

Przemek osiem lat temu udał się więc w Masyw Śnieżnika i pobiegł, pierwszego roku sam. W kolejnych latach to powtarzał, a z roku na rok przyłączało się do niego coraz więcej ludzi, przyłączali się też znajomi, którzy gdzieś w dziczy czekali z posiłkiem i w ten sposób powstał Bieg Kreta.

Skąd w ogóle taka nazwa?

Nazwa wiąże się z pewną zabawną historią jeszcze z początków Klubu Biegacza Sobótka. Kiedy powstawała pierwsza strona klubowa, nasz webmaster zachęcał ludzi, by przysyłali mu zdjęcia i relacje z różnych biegów, które to treści on później opisywał i umieszczał w internecie.

W odpowiedzi otrzymał od jednego z klubowiczów maila ze zdjęciami bez żadnego opisu, opatrzonego jedynie tytułem: „Bieg Kreta”. Nadawca był akurat dość zajęty i nie bardzo miał czas  napisać coś więcej, więc webmaster zaczął przeglądać sieć  by coś o tym biegu znaleźć. Okazało się jednak, że taki bieg nie istnieje.

Z czasem wyjaśniło się, że zdjęcia nie pochodziły z „Biegu Kreta” a biegu na wyspie Kreta. To nieporozumienie stało się naszą klubową anegdotą, więc gdy Przemek zaczął organizować swój ultra bieg, o którego oficjalnie nie ma, to nazwa pasowała do tego biegu idealnie.

Wszystko kręci się wokół Trójkąta Sudeckiego, lub jednego z jego boków. Dlaczego akurat te rejony wybraliście na „Krecie” ultra?

Trójkąt Sudecki od początku był ideą nieco szaloną, takim sudeckim Świętym Graalem. Trzy charakterystyczne góry rozpoczynające się na „Ś”, wszystkie na wyciągnięcie ręki, bo kto nie był na Ślęży, Śnieżce czy Śnieżniku, a z drugiej strony, połączone razem, przez lata były wyzwaniem nieosiągalnym nawet dla najmocniejszych górołazów.

Idea Trójkąta Sudeckiego i idea Biegu Kreta wywodzą się z tych samych korzeni, podobnych pomysłów, oddolnych i z przymrużeniem oka, a jednocześnie ambitnych, trochę szalonych i w swym szaleństwie pięknych. Te dwie idee od początku były wręcz na siebie skazane. Od 2019 roku zaś, czyli pierwszej edycji Kreta Hardcora, trudno będzie je od siebie oderwać.

Dlaczego te rejony wybraliśmy? Jesteśmy z Sobótki, nie ma dla nas ważniejszej góry niż Ślęża. No ale ile może ona tak stać samotnie? Przyszedł w końcu czas, by symbolicznie połączyć ją z sudeckim rodzeństwem.

Ultrasi na trasie muszą być w dużej mierze samowystarczalni, ani strzałki ani kolorowe taśmy nie poprowadzą do mety. Masz w pamięci ciekawą historię z tym związana?

Rzeczywiście, strzałek ani taśm nie ma, ale właściwie 99% trasy prowadzi szlakami turystycznymi. Do tego zawodnicy otrzymują sprawdzony ślad GPX do zegarka, plus dodatkowy tracker GPS do śledzenia pozycji online, plus mapę. Także paradoksalnie pomylenia trasy nie zdarzają się wcale tak często. Jeśli dobrze pamiętam, to rekordzista trasy, Daniel Stroinski, na dobrą sprawę nie pomylił trasy ani razu.

Daniel Stroinski - rekordzosta trasy

W tym roku będzie jeszcze łatwiej, bo nawiązaliśmy współpracę z portalem mapatursytyczna.pl, który przygotuje dla naszych zawodników mapy z najbardziej aktualną wersją szlaków turystycznych.

Nawigacja na trasie wcale nie mus być taka oczywista?

Przy pierwszej edycji było dwóch, a nawet trzech zawodników, dla których nawigacja w terenie nie była najmocniejszą stroną, więc w szczególnie w pierwszą noc, gdy jeszcze biegli szybko, naładowani adrenaliną, zdarzały się dość osobliwe sytuacje. Lucjan Lipok w okolicach Jeziorka Daisy, zgodnie z rozpiską zmienił niebieski szlak na zielony, z tym że zielonym pobiegł w przeciwnym kierunku. Dopiero po jakieś pięciu kilometrach udało nam się go zawrócić. Tutaj też swoje zrobiło opóźnienie trackerów GPS, które na Hardcore wynosi aż 20 minut (baterie muszą wytrzymać 100h), więc często nim się zorientujemy, że zawodnik zbłądził, on jest już z powrotem na właściwej trasie.

Inny uczestnik, Stanisław Olbryś, biegł właściwie na azymut, bez nawigacji, tylko z kompasem. I muszę przyznać, że na większości odcinków to w zupełności mu wystarczało. Prawdziwe schody dopiero zaczęły się w Górach Sowich, ale to już była czwarta noc i tam zwyczajnie wyczerpany umysł odmawiał posłuszeństwa.

Za to w tegorocznej edycji, muszę przyznać, że zawodnicy byli pod tym względem świetnie przygotowani i pomyłki zdarzały się rzadko.

Dominika i Renata - pierwsze panie które ukończyły dystans Hardcore

Pierwotnie był tylko dystans 107km powiększony do 148km. Obecnie jest jeszcze trasa Hardcore czyli 377km i 11800m przewyższenia. Więcej już chyba nie dacie rady dołożyć?

Więcej dokładać nie zamierzamy. Uznaliśmy, że ta pierwsza edycja Hardcora, a jednocześnie pierwsze historyczne i udokumentowane zdobycie Trójkąta Sudeckiego w limicie poniżej 100 godzin, będzie naszym wzorcem, a wszystkie kolejne edycje, nawet przy zmienionych trasach, będą miały zbliżoną długość i poziom trudności.

Tego się trzymamy. Zależy nam, by rekordy ustanawiane na tej trasie były ze sobą porównywalne. Dlatego też tegoroczny wariant trasy, którą musieliśmy zmienić ze względu na zamkniętą granicę z Czechami, mimo że prowadził przez Góry Kamienne zamiast Stołowych, Krowiarki zamiast Bialskich, wreszcie zamiast Sowich były Wzgórza Niemczańskie, czyli ponad 30% trasy było inne, to dystans i przewyższenia miał niemal identyczne.

Podobnie będzie w przyszłorocznej edycji. Znowu musieliśmy wprowadzić drobne korekty ze względu na zmiany przebiegu niektórych szlaków turystycznych, natomiast mimo tych zmian dystans wciąż pozostaje 377 (±1) km i przewyższenia 11800 (±100) m.

Z resztą 377 to bardzo ładna liczba. Taka Krecia.


Nie każdy „z ulicy” może wystartować. Ale też nie jeden „Ultras” musiał uznać wyższość ŚŚŚ. Co tak mocno daje w kość podczas Biegu Kreta?

Bieg Kreta to dwa dystanse 148km i 377km. W krótszym może wystartować każdy i często są to początkujący ultrasi. To bardzo dobra okazja do spróbowania swych sił na dystansie ultra i gościmy tu często debiutantów.

Zupełnie inaczej jest na dystansie Hardcore. Tu ze względu na ograniczoną liczbę miejsc (tylko dziesięć) oraz wyjątkową trudność biegu (najdłuższy ultramaraton w Polsce zarówno pod względem dystansu jak i czasu trwania), przeprowadzamy kwalifikacje do biegu.

Zawodnicy by mieć szansę na start, muszą spełniać kryteria progowe w postaci ukończonego biegu na dystansie co najmniej 135km (czyli tyle ile wynosił zeszłoroczny Mały Kret), oraz posiadać ranking UTMB Index lub RMT Ultra powyżej 500 punktów. To kryterium rankingowe to według nas absolutne minimum, by w ogóle marzyć o pokonaniu Trójkąta Sudeckiego w czasie 100h.

Oczywiście to są kryteria minimalne. W samych kwalifikacjach zaś spośród wszystkich zgłoszeń wyłaniamy najlepszą dziesiątkę. Tutaj decyduje już głównie poziom sportowy, ale także istotne jest to w jaki sposób zawodnik uargumentuje swoją chęć startu.

Pewnie nie będzie w tym niespodzianki, jeśli powiem że na liście startowej będziemy chcieli mieć w tym roku osoby, które realnie będą w stanie powalczyć o rekord trasy, czyli 85h w przypadku mężczyzn i 87h w przypadku kobiet.

Sama motywacja do startu też jest istotna. Jest wiele osób, dla których start w tym biegu jest spełnieniem marzeń. Czytając listy motywacyjne od zawodników, to wręcz czuć. Na takich zawodników czekamy przede wszystkim. Zwłaszcza, że ostatnia śnieżna edycja pokazała, że nie zawsze kończą ten bieg najlepsi, lecz ci najbardziej zdeterminowani.


Startujecie z zapisami 1 grudnia, start zawodów 22 kwietnia. Co jeszcze KB Sobótka może zaoferować biegaczom, nie tylko z Dolnego Śląska?

Oprócz Biegu Kreta KB Sobótka organizuje dwa festiwale biegów górskich. W styczniu odbywa się Zimowy Gorski Maraton Ślężański (zapisy wciąż są otwarte). Jesienią zaś Ślężański Festiwal Biegowy, gdzie zawodnicy rywalizują w biegach górskich na czterech różnych dystansach od 10 do 80km.

Na wiosnę, miesiąc przed Kretem, organizujemy razem z Gminą Sobótka nasz najbardziej znany bieg uliczny - Półmaraton Ślężański.

Ps. Z takich zabawniejszych opowiastek, to było kilka fajnych scen i nieporozumień na ostatniej edycji, choćby jak o piątej rano holowałem na Przełęcz Okraj Mercedesa na letnich oponach, który wiózł kurtki puchowe dla Dominiki, ale zakopał się w śniegu. Choć to jedna z tych historii, które lepiej opowiadać na żywo, przedstawiając kontekst, niż opisywać w kilku zdaniach, więc zapraszam na pogawędkę przy ognisku, z napojem rozgrzewającym…

Kingrunnera tworzą biegacze. Dodaj swój artykuł.

pozostałe artykuły