Chudy SOLO

Rajcza, 07.05.2020

Są różne pomysły na radzenie sobie z pandemiczną rzeczywistością. Można odwołać bieg, nie mając innego wyjścia, można przekładać na, mocno już zapchaną biegami, jesień. Każdy organizator stanął przed trudnym zadaniem. Sytuacja cały czas się zmienia, raz nie można do lasu, później można. Biegać w maseczce, czy bez. Ważne aby zachować maksimum bezpieczeństwa. Jest też inne wyjście, organizacja biegu SOLO.

Zapytaliśmy więc Justynę Grzywaczewską i Piotra Książkiewicza o ich pomysł na Chudego SOLO.

Zdjęcie główne: Karolina Krawczyk, zdjęcia w tekście Piotr Oleszak

To już z Facebooka trzeba się dowiadywać, że planujecie 10-dniowe wakacje? Mało Wam gór?

Piotr: Na ten moment odwołaliśmy już 19 eventów. Siedem biegów CITY TRAIL, dziesięć ceremonii zakończeń cyklu, Bieg Lwa (półmaraton i 10 km w Tarnowie Podgórnym) oraz Triathlon Lwa (w Lusowie, gmina Tarnowo Podgórne). Spędziliśmy osiem weekendów w domu, co z dużym prawdopodobieństwem nie zdarzyło mi się nigdy wcześniej w dorosłym życiu.

Idąc dalej, polityka naszego rządu jest na tyle chaotyczna, że nie wiadomo kiedy wróci normalność, która pozwoli nam na powrót do naszych przyzwyczajeń (a dla nas to także powrót do normalnej pracy). Dlatego wyszliśmy z założenia, że są dwie drogi. Pierwsza: zamartwiamy się, oglądamy seriale i czekamy na rozwój wydarzeń i najpóźniej za kilka tygodni szukamy nowej pracy. Druga: próbujemy dostosować się do nowych realiów i dalej „sprzedawać ludziom emocje”, bo tak widzimy swoją pracę. Oczywiście na tej drugiej ścieżce niespodziewanie może pojawić się rów nie do przeskoczenia (w postaci nowych lub wracających zakazów) – zdajemy sobie z tego sprawę, ale myślimy pozytywnie.

Justyna: Dziesięciodniowe wakacje to może trochę za dużo powiedziane, ale faktycznie coś w tym jest. Kiedy pojawił się pomysł na Chudego SOLO, nasze rozmowy toczyły się dwutorowo. Z jednej strony, myśleliśmy o aspekcie sportowym, rywalizacji, emocjach, które towarzyszą „prawdziwym” biegom. Rozważaliśmy za i przeciw, myśląc o zawodach rozgrywanych w formie indywidualnej. Z drugiej natomiast, analizowaliśmy taką formułę pod kątem organizacyjnym i bardzo spodobał nam się pomysł chwilowego zamieszkania na mecie w Ujsołach. W ubiegłym roku wakacje spędziliśmy w kamperze, zwiedzając Litwę, Łotwę, Estonię i Finlandię. W tym roku będziemy kamperować w Beskidzie Żywieckim. Żyć, nie umierać!

Chyba już niezliczone rzesze biegaczy nie mogą się doczekać tych „piątek” na trasie, dopingu kibiców, umorusania w błocie po pachy. Wasze SOLO daje tego namiastkę. Czy to Wasz autorski pomysł czy gdzieś coś podpatrzyliście?

Piotr: Ostatnio mieliśmy dużo więcej czasu na przemyślenia i spokojną koncepcyjną pracę. Ten pomysł urodził się kilka tygodni temu podczas wieczornej rozmowy na Skype przy winie z Rafałem Bałasiem (muzyk, społecznik i biegacz górski z Beskidu Żywieckiego). Początkowo był dość abstrakcyjny, ale z każdym tygodniem, kiedy wizja powrotu do normalności się oddala, plan wydaje się coraz lepszy. Dlatego postanowiliśmy podzielić się nim z uczestnikami już teraz.

Mówicie, że nie chcecie trzymać uczestników Chudego do końca w niepewności. Kiedy chcecie podjąć ostateczną decyzję o wersji SOLO lub utrzymaniu standardowej, choć pewnie ze zmianami dotyczącymi bezpieczeństwa uczestników i organizatorów?

Piotr: Na ten moment największą niewiadomą naszego planu jest dojście do IV etapu odmrażania gospodarki. Wtedy oficjalnie pojawi się możliwość organizacji imprez dla 50 osób i wtedy będziemy mieli pewność, że możemy zorganizować MP. Bo one niestety w wersji SOLO nie miałyby żadnego sensu.

Im szybciej to nastąpi, tym większa szansa, że kolejne progi zwiększenia frekwencji na imprezach będą możliwe (szczególnie tych w całości rozgrywanych na świeżym powietrzu). Na razie więc uzbrajamy się w cierpliwość i pracujemy nad obydwoma wariantami. W drugiej połowie czerwca planujemy kolejny oficjalny komunikat w tej sprawie. Choć może się zdarzyć tak, że od tego czasu jeszcze sporo się zmieni, to raczej nie będziemy uczestników dłużej trzymać w niepewności i zdecydujemy się już na jeden kierunek.

W komentarzach pojawiają się pytania o noclegi. Może macie listę zaprzyjaźnionych hoteli, pensjonatów, którym w obecnych czasach też nie jest lekko, a są godne polecania? Może taka lista na Waszej stronie?

Piotr: Nad tym także będziemy pracować w najbliższych tygodniach. Mamy sporą listę miejsc oferujących noclegi, które nie funkcjonują na Bookingu czy innych tego typu portalach i będziemy się z nimi kontaktować. Ważne jednak jest to, że Chudy SOLO zakłada, że jednego dnia na trasie nie będzie biegać jednocześnie więcej niż 150–200 osób (stąd aż 10 dni naszej obecności na mecie) – więc, po pierwsze, o nocleg będzie raczej łatwiej niż we wcześniejszych edycjach. A po drugie, trzeba z rezerwacjami jeszcze chwilę zaczekać, bo na poszczególne dni będziemy przecież zbierać zapisy, pilnując, aby frekwencja nie była zbyt duża.

Uprzedzając osoby, które chciałyby nas hejtować za to, że mimo wszystko będziemy w jakiś sposób powodować większe zgrupowania biegaczy. Znając Beskid Żywiecki od wielu lat, jestem przekonany, że w naszym rozwiązaniu liczba osób, które pojawią się na ulicach Rajczy, Ujsół czy na okolicznych szlakach górskich, nie przekroczy kilku procent tej, która w tym samym czasie będzie wypoczywać w Zakopanem i okolicach.

Cała branża szeroko rozumianego outdooru czy turystki przeżywa ciężkie chwile. Jak Wy sobie radzicie, bo raczej nie wyobrażam sobie, że Justyna czy Szmajchel zatrudnią się w biurze?

Piotr: Pracujemy nad projektami, na które wcześniej nie mieliśmy czasu (m. in. uruchomiliśmy sklep internetowy naszej fundacji, serdecznie zapraszamy: www.sklep.krokdonatury.pl), ciągle kończymy poprzednią edycję CITY TRAIL. Rozwiązania, które praktykowaliśmy latami, są jednak dużo prostsze niż te zdalne (wirtualne dekoracje, wysyłka nagród itp.), trochę odkopujemy się z zaległości i też zdecydowanie więcej odpoczywamy.

Na początku nasze nastroje często się zmieniały, przeglądaliśmy już nawet oferty pracy, jednak póki co skupiamy się na swojej robocie i czekamy na rozwój wydarzeń.

Justyna: Nasza praca w dużej mierze jest też biurowa, a mając kontakt z wieloma firmami, jesteśmy obyci z korporacyjnym stylem pracy, więc myślę, że odnaleźlibyśmy się w innej rzeczywistości. Mimo wszystko, gdybyśmy byli zmuszeni do zrezygnowania z organizacji biegów, w pierwszej kolejności myślelibyśmy o pracy bliższej sercu. Piotrek jest z wykształcenia trenerem LA, a ja politologiem ze specjalizacją marketingowo-dziennikarską i kilkuletnim doświadczeniem w mediach, dlatego do klasycznej biurowej pracy nam daleko.

Z jednej strony chciałbym, aby wersja SOLO Chudego się nie odbyła, czas już wracać na biegowe szlaki, z drugiej obawiam się, że powrót do pełnej normalności może potrwać dłużej niż odmrażanie galerii handlowych. Czy macie plan B na drugą część sezonu? Cykl CITY TRAIL też czeka na biegaczy?

Piotr: Regularnie słychać o jesiennym nawrocie epidemii (która na razie w naszym kraju ani trochę nie przystopowała – więc nie wiadomo, czy będzie to można nazywać nawrotem), dlatego nie mamy wyjścia – musimy myśleć o planie awaryjnym także na CITY TRAIL. Mamy już pewne pomysły, bo to projekt, bez którego nie jesteśmy w stanie przetrwać na dłuższą metę.

Justyna: Ja na razie jestem przede wszystkim optymistką i wierzę, że wrócimy z CITY TRAIL jesienią. Możliwe, że będziemy musieli w jakimś stopniu zmodyfikować formułę, ale nie poddamy się. Z każdej sytuacji jest wyjście. W ostatnich miesiącach prywatnie udało mi się dokonać niemal niemożliwego w związku z leczeniem mojej Mamy, więc jestem w „formie” w załatwianiu ciężkich tematów.

Dziękujemy za rozmowę! 

Kingrunnera tworzą biegacze. Dodaj swój artykuł.

pozostałe artykuły