Bartek Przedwojewski piąty na Dolomyths Run Skyrace!

Canazei, 21.07.2019

22 kilometry, 1700 metrów przewyższenia, rekord biegu ustanowiony sześć lat temu przez Kiliana Jorneta (2:00:11). Dziś oczy ultrasów i miłośników skyrunningu były zwrócone ku włoskim Dolomitom, gdzie na trasie Dolomyths Run Skyrace w ramach cyklu Golden Trail Series rywalizowała czołówka biegaczy, a wśród nich Bartek Przedwojewski z Salomon Suunto Team oraz Marcin Rzeszótko z Buff Team Polska.

 

Wygrał niesamowity Włoch, 22-letni Davide Magnini z czasem 2:00:28, czyli zaledwie 17 sekund gorszym niż rekord trasy Kiliana. Za nim ex-aequo drugie miejsce zajęli Nadir Maguet i Elhousine Elazzaoui (2:02:54), czwarty przybiegł Jan Margarit Sole (2:03:05), a ledwie 11 sekund (!!!) później na mecie pojawił się Bartek Przedwojewski (2:03:16). Krzysztof Bodurka przybiegł 33. (2:17:35), Marcin Rzeszótko pojawił się na mecie z czasem 2:32:25, zajmując tym samym 62. miejsce, natomiast Tomasz Kubiak uzyskał czas 2:42:02. Podium kobiet to: Judith Wyder (2:18:51), Ruth Croft (2:21:56) oraz Maude Mathys (2:22:08). Dobry występ zaliczyły też członkinie Salco Garmin Team, kończąca na 26. pozycji w klasyfikacji kobiet Miśka Witowska (2:58:19) oraz 30. Paulina Tracz (3:01:22). Gratulujemy serdecznie!

 

fot. materiały Salomon Running

Transmisja skupiała się głównie na morderczym podbiegu pod Forcella Pordoi, gdzie Bartek pojawił się na ósmej pozycji, tym większa więc była nasza radość, gdy zobaczyliśmy go na mecie o trzy oczka wyżej. Złapaliśmy Bartka w drodze z kontroli antydopingowej. Na szczęście słaba bateria w telefonie nie padła i udało nam się zamienić kilka słów na temat dzisiejszego startu.

„O tym, że jestem piąty, dowiedziałem się dopiero na mecie. Cały czas goniłem jak wariat czwartego zawodnika, przez 4 km, ale nie dałem rady go dojść. Dziś był po prostu lepszy”, komentuje nam swój start na gorąco Bartek Przedwojewski.

„Do Passo Pordoi biegło mi się bardzo dobrze. Bardzo zmęczyłem się na podbiegu pod Forcella Pordoi, ale dawałem radę. Trzymałem się chłopaków i dużo podchodziłem, wbiegłem tam na równi z nimi. Potem zaczął się już bieg na dużych wysokościach, już tam byłem nieprzytomny!", śmieje się Bart. "To był pierwszy raz, kiedy biegałem na takich wysokościach, zatem byłem świadomy tego, że będzie trudno i trochę się tego obawiałem. Ale jakoś dałem sobie z tym radę. Choć nieprzytomny byłem od Forcella Pordoi do samej mety". 

Jaką strategię przyjął Bartek przed startem w Dolomyths Run?

„Przyjąłem taką taktykę, że do góry muszę polecieć bardzo mocno. I tego się trzymałem. Liczyłem na to, że zbieg, czyli element, który zawsze idzie mi dobrze, pozwoli mi na przesunięcie się w klasyfikacji. Ze względu na wysokość jednak nawet na zbiegu długo nie mogłem dojść do siebie. Dlatego nie byłem w stanie się na tym zbiegu (12 km!) rozpędzić. Dopiero  kiedy zbiegliśmy niżej, złapałem oddech i zacząłem gonić czwartego. Ale był lepszy, nie ma co ukrywać”.

„Dwie godziny biegania, dużo się nie działo. Ale był to jeden z moich trudniejszych biegów. Oczywiście każdy bieg jest trudny, ale tu się mocno zmasakrowałem. Pozytywną informacją jest dla mnie to, że trening przyniósł oczekiwane rezultaty, dotrzymywałem kroku chłopakom na podbiegu”, podsumowuje Bart.  

 

fot. archiwum Bartka Przedwojewskiego

Następny przystanek Bartka w Golden Trail Series to - już za trzy tygodnie - Sierre Zinal w Szwajcarii. Trzy tygodnie dzielące start w Marathon du Mont Blanc i udział w Dolomyths Run Skyrace Bartek spędził na treningu w górach. „Dostałem wolne w jednostce, moi koledzy zgodzili się na tak długi urlop, bo bez niego nie byłoby mi łatwo ścigać się w tych górach. Tym bardziej im dziękuję i doceniam, bo lipiec to w końcu lato i okres urlopowy”.

Dwa mocne tygodnie spędzone w Zinal i Dolomitach oraz tydzień odpoczynku zaowocowały piątym miejscem w Dolomyths Run Skyrace. Mamy nadzieję, że rekonesans w Zinal pozwoli Bartkowi powalczyć również w Szwajcarii.

Jak się przedstawia sytuacja w klasyfikacji generalnej Golden Trail Series? „Wciąż jestem pierwszy w klasyfikacji generalnej, bo mam trzy biegi, a Davide – dwa”. Trzymamy kciuki za dalsze starty!

 

 

Kingrunnera tworzą biegacze. Dodaj swój artykuł.

pozostałe artykuły