Już w sobotę 27 czerwca startuje bieg, którego wyjątkowość i prestiż przewyższa jedynie trudność w dostaniu się na listy startowe. Mowa o Western States Endurance Run, „stumilaku” w Kalifornii, z którym niewyjaśnione sprawy ma Martyna Młynarczyk.
Tekst: Łukasz Włodarczyk
Zdjęcie główne: Hilary Ann Creative / WSER
Krótka historia WSER?
Wszystko zaczęło się w 1974, zapewne od przysłowiowego „Ja nie dobiegnę?”, kiedy 20 żołnierzy wzięło udział w Tevis Cup, tradycyjnych wyścigach konnych po górach Sierra Nevada w Kalifornii. Siedmiu z nich dotarło do mety. Później zaczęły się zakłady, że biegiem byłoby szybciej. Oficjalny debiut zawodów biegowych miał miejsce w roku 1977 (14 zawodników na lini startu). Wtedy jeszcze jeźdźcy ścigali się z biegaczami, ale rok później było to już wydarzenie samodzielne. Jako że Amerykanie potrafią w takie pomysły, z roku na rok rósł prestiż Western States Endurance Run, a liczba chętnych na raptem kilkaset pakietów startowych przekroczyła w zeszłym roku 10 000 (na 369 startujących!).
Start WSER w 1977 roku, zdjęcie: Shannon Weil za www.irunfar.com
Kiedy staruje Western States i jaka wygląda trasa?
Start 27 czerwca o 5:00 rano w Olympic Valley, dawniej Squaw Valley, czyli mieście, w którym w 1960 odbywały się Zimowe Igrzyska Olimpijskie, a meta, sto mil później w Auburn. Trasa pozostaje niezmienna od samego początku, czyli prowadzi śladem Levis Cup i obejmuje część Szlaku Western States (Utah -> Kalifornia). Po drodze niemalże 4500 metrów w górę i bez mała 6000 metrów w dół. Zatem wydawałoby się, że trasa szybka, jednak nie te wartości stanowią największą jej trudność. To dzikie tereny Indian Nisenan i Washoe, z zamkniętymi kanionami rozpalonymi letnim słońcem dają popalić najsilniejszym, o czym przekonała się w zeszłej edycji Martyna Młynarczyk…
Start w Olympic Valley, zdjęcie: WSER
Rewanż Martyny na WSER?
Nasza supergwiazda biegów trailowych, wielokrotna mistrzyni Polski, zwyciężczyni CCC w ramach festiwalu UTMB prowadziła do połowy dystansu, jednak niestety biegu nie ukończyła, właśnie po odmowie współpracy przez organizm. Jednak, jak sama twierdzi, najwięcej lekcji wyciąga z porażek, dlatego w tym roku wraca po rewanż. I jak zapowiada łatwo skóry nie sprzeda.
Już od kilku dobrych tygodni trenuje z ekipą Hoki we Flagstaff, w Arizonie. Aklimatyzuje się, przyzwyczaja do temperatury i przygotowuje do drugiego stumilaka w życiu.
Jak sama mówi - wierzy w robotę wykonaną ze swoim trenerem, Jackiem Tyczyńskim i czuje się świetnie przygotowana. Bardzo dobrze to brzmi i liczymy, że pokaże na co ją stać. Bo stać na wiele! Tylko muszą ułożyć się dobrze wszystkie klocki puzzli.
Martyna podczas aklimatyzacji z ekipą Hoka w Arizonie, zdjęcie: Aisha McAdams
Warto dodać, że oprócz naszej faworytki, na listach startowych są jeszcze Jacek Wilk z Warszawy i Andrzej Kowalik z Opola.
Kto startował w przeszłości?
Tradycyjnie, WSER przyciąga największe gwiazdy trailu. Głównie te amerykańskie, jednak i reszta świata wystawia zawsze mocną reprezentację. Western States wygrywali członkini Ultrarunning Hall of Fame Ann Trason (14 razy!!), Katie Schiede (rekordzistka UTMB), dwukrotnie Courtney Daulwalter (rekordzistka trasy - kosmiczne 15:29:33 z 2023), Ruth Croft (aktualna mistrzyni UTMB) czy nasza, choć w barwach USA, Magda Lewy-Boulet (w 2015 roku). Wśród panów siedmiokrotnie i to z rzędu wygrywał Scott Jurek, chyba pierwsza ogólnoświatowa gwiazda w tym sporcie, Jim Walmsley (4x) czy Kilian Jornet. Nazwiska, które zna każdy.
Z kim na WSER powalczy Martyna?
Martyna Młynarczyk biegnie po zwycięstwo w CCC, zdjęcie: © UTMB® Gabriele Facciotti
W tym roku na listach również aż mieni się od złota. Wśród pań melduje się top 3 zeszłorocznej edycji, czyli Abby Hall, Fuzhao Xiang (punktująca głównie w Azji, ale 2x2 na WSER) i Marianne Hogan (trzecia UTMB 2024). Dodać trzeba Yngvild Kaspersen (wygrana w CCC ’23), Jennifer Lichter (wygrana w Transgrancanaria Marathon 2025) i Tarę Dower, czyli rekordzistkę Szlaku Apallachów. Tara pokonała te 2200 mil przez najdziksze góry Stanów Zjednoczonych w 40 dni, 18 godzin i 5 minut.
Elita mężczyzn WESR 2026
U mężczyzn pełny przegląd sił amerykańskich. Musimy zacząć od Jima Walmsleya, czyli aktualnego mistrza świata w long trailu i zwycięzcy OCC z poprzedniego roku. To także rekordzista WSER (14:09:28), który w zeszłym roku musiał niestety odpuścić start. W tym roku jednak wraca razem z dobrze nam znanym Haydenem Hawksem (również DNS w zeszłym roku). Wraz z tą dwójką pobiegną Zach Miller i Adam Peterman (zwycięzca WSER z 2022 i były trailowy mistrz świata).
Hayden Hawks w 2022 roku finiszuje na 2. pozycji, zdjęcie: WSER
Europa jednak łatwo się nie da. Rzuca mocne karty. To zwycięzcy UTMB z dwóch poprzednich lat, odpowiednio, Francesco Puppi i Vincent Bouillard. Jest również as pik, czyli Kilian Jornet. GOAT z Pirenejów wygrywał WSER w roku 2011, a w zeszłym był na trzecim miejscu podium (drugi Mike Wolfe, a pierwszy Caleb Olson).
Trasa niezmienna od pierwszej edycji, zdjęcie: WSER
Wszyscy, którzy pokonają trasę poniżej tradycyjnego limitu zawodów konnych, czyli 24 godzin, otrzymają ręcznie robioną, ozdobną klamrę pasa. W zeszłym roku udało się to 92 osobom na 285 meldujących się na mecie. Liczymy zatem na kolejną emocjonującą odsłonę jednego z najbardziej elitarnych biegów górskich świata.
WSER 2026 będzie transmitowany na żywo na YouTube. Komentatorzy Dylan Bowman i Corrine Malcolm rozpoczną transmisję na żywo o 4:15 w sobotę 27 czerwca. Transmisja będzie trwała przez cały czas trwania wydarzenia i zakończy się o 11:00 w niedzielę 29 czerwca.