Redakcja KR

UTMB OCC 2026 - najlepszy bieg kobiet, Dawid Malina piąty-dziewiąty

Chamonix, 27.08.2026

OCC 2026 przebiegło jak w amerykańskim filmie sensacyjnym. Było wszystko: wystrzały, pościgi, zatrzymania i kontrowersje.

Fot. UTMB

OCC to niby „50K”, ale w tym roku organizatorzy zafundowali zawodnikom 61,4 km i 3342 m przewyższenia. Nowa trasa poprowadziła przez Col de Balme innymi szlakami, gdzie znalazł się nowy najwyższy punkt – Tete de Balme 2321 m.

Zaczęło się od najmocniejszej paki w Chamonix. Top 30 mężczyzn to średnio ponad 913 punktów UTMB Index, a kobieca lista startowa wcale nie wyglądała dużo gorzej. Do tego sporo debiutantów na tak długim dystansie: Lauren Gregory, Laura Hottenrot czy Naomi Lang. Wśród facetów zameldowali się z kolei długasi – Petter Engdahl, Francesco Puppi. Był też mistrz świata i Europy – Frédéric Tranchand. I wreszcie nasi elitarni: Marcin Kubica, Dawid Malina, Dominik Tabor i Ula Paprocka wszyscy debiutujący w finałach w Chamonix, ale z jasną misją – trochę porozbijać ten skostniały układ faworytów.

Faworyci odpadają z rywalizacji

Początek szybki – kto się nie zabierze, ten już ich nie doścignie. Pierwszy ze składu odpada Remi Bonnet, na zbiegu z La Giète puchnie też Andreu Blanes, a problemy nie omijają Maxa Driona. Włosi w składzie Lorenzo Beltrami, Daniel Pattis i Luca del Pero również nie utrzymują kontaktu z czołówką. Tranchand natomiast robi swoje. W Trient melduje się po 1:55, niemal pięć minut przed drugim zawodnikiem, a na Col de Balme, po 34 kilometrach, ma już około ośmiu minut przewagi.

Fred Tranchand znów zadrwił z młodzieży. Fot. UTMB

I trudno się dziwić. Francuz mieszka w Argentière, a trasa – jak sam mówił po biegu – przebiegała niemal obok jego domu. Znał każdy kamień, każdy zakręt i każdy fragment zbiegu. Czuje się jak na treningu. W tym roku do znajomości terenu dołożył jeszcze formę: aktualny mistrz świata i Europy wygrał OCC w 5:10:08, a jego zwycięstwo było pierwszym francuskim triumfem na krótkim dystansie OCC od dziesięciu lat. Ostatnim Francuzem, który wygrał, był Xavier Thévenard w 2016 roku.

Za nim jednak działy się rzeczy ciekawe. Kenijczyk Nashon Kiplimo długo był niespodzianką dnia. Nie napełniał flasków, zapalnik odliczał, ale ten zdążył dobiec na metę nim wybuchł potężny kryzys. Kiplimo kończy 2. w 5:14:37. Co ciekawe przy coraz większej liczbie zawodników z Afryki w trailu - był jednym przedstawicielem tego kontynentu na najkrótkszym biegu finałowym. A potem Miguel Benítez. Hiszpan z rankingiem około 900 UTMB Index przed startem plasował się w okolicach 20 miejsca według UTMB INDEX. Na Col de Balme przesunął się na piąte, a na mecie? Trzeci w 5:17:43. Skok o 17 pozycji. 

A na szlaku swoją melodią sił dodawał nasz trailowy bard - Rafał Bałaś! Fot. Transmisja UTMB

Nasi zawodnicy taktycznie – blisko pierwszej dziesiątki. Marcin Kubica szarpał, walczył. Wczoraj na zajęciach z numerologii wyszła mu dwójka – miała być na finiszu. Niestety, zaczęła ciągnąć go na podbiegu. Ze łzami w oczach, Marcin zszedł z trasy w Triencie. Smutek też ogarnął trenera Orłowskiego. Szkoda, bo był jednym z naszych najmocniejszych kandydatów do wysokiego miejsca, był bardzo zmotywowany i odpowiednio przygotowany. UTMB nie ucieknie, Marcin! Wrócisz za rok! Polski proporzec przejął wtedy Dawid Malina.

I biegnie mądrze. Nie podpala się, nie ryzykuje na trudnych odcinkach, spokojnie przesuwa się do przodu. Łyka kolejnych zawodników, których wcześniej zgubiło zbyt mocne tempo. Aż na około 10 kilometrów przed metą… zatrzymuje go sędzia. Argentière. Łapanka. Pięciu zawodników z czołówki – w tym Dawid, Francesco Puppi i Alain Santamaría. Zatrzymani ich za niezamierzone ścięcie zakrętów na wcześniejszym zbiegu do Trient. "TO NIE JEST SKYRUNNING – STOICIE PIĘĆ MINUT".

Alain Santamaria widzi gest, którego by nie chciał. To samo zaraz ujrzy Dawid Malina. Fot. Relacja UTMB

Po chwili Dawid rusza. I co najważniejsze – nie poddał się. Nie załamał, tylko najwyraźniej odpala mu się silnik zasilany czystą frustracją. Wyprzedza dwóch zawodników i kończy te piekielne igrzyska śmierci na 5. miejscu w 5:26:58. Nasza radość jednak długo nie trwa, bo ostatecznie do jego wyniku z mety zostały doliczone 3 minuty. W tej stawce  to wieczność. Dawid spada z piątego miejsca na dziewiąte. Jendak to dalej TOP 10 w debiucie w finałach UTMB – wynik zdecydowanie powyżej oczekiwań jego i trenera. Ale trudno nie czuć niedosytu, skoro przez sporą część biegu wyglądało to jeszcze lepiej. TU DAWID WYJAŚNIA CAŁE ZAMIESZANIE Z KARĄ.

Wspaniały był to bieg Dawida Maliny. Fot. Kingrunner

Najlepszy wyścig kobiet w historii? Dla nas to CCC 2025, ale ten jest drugi!

Przed startem wszyscy stawiali na Tove Alexandersson, bo ona przecież ściga się z facetami. Problem w tym, że Tove na starcie nie stanęła. Mistrzyni świata na krótkim trailu wycofała się z powodu problemów żołądkowych. Nagle zrobiło się naprawdę ciekawie. Doświadczona Szwajcarka Judith Wyder ruszyła więc za młodszymi rywalkami, ale przez większą część biegu na czele oglądaliśmy Naomi Lang. Szkotka przez około 50 kilometrów kontrolowała sytuację. Przewaga rosła pod górę, topniała na zbiegach, a Sara Alonso nie potrafiła tego wykorzystać.Lauren Gregory? Spokojnie. Na mecie wspominała, że w głowie miała wtedy klasyczną bajkę o zającu i żółwiu, gdzie ona była żółwiem i mozolnie robiła swoje. W Argentière Alonso zbliża się do Lang na 47 sekund. Na 55. kilometrze zostają już tylko 24 sekundy. Gregory wciąż jest trzecia, ale traci 88 sekund.

Okolice Col de Balme były obłędne w widoki, szczególnie z ujęć dronowych. Fot. UTMB

I wtedy zaczyna się pościg.

Na około 3 km przed metą Amerykanka wyprzedza Alonso. Kilka minut później jest już przy Lang. Na kilometr przed Chamonix wychodzi na prowadzenie. Naomi Lang nie odpuszcza, trzyma się kilka metrów za nią, ale Gregory – była biegaczka średniodystansowa z doświadczeniem na 1500 metrów – ma jeszcze jeden argument.

Sprint.

Po 61,4 km i ponad sześciu godzinach biegu o zwycięstwie decydują… TRZY SEKUNDY.

Lauren Gregory – 6:08:07. Naomi Lang – 6:08:10.

Lang wpada w ramiona zwyciężczyni. Złość ustępuje uldze i radości, bo dla obu był to pierwszy tak długi start i obie właśnie zrobiły coś wielkiego. Trzecia Sara Alonso – 6:09:11, zaledwie 64 sekundy za zwyciężczynią – zbija piątki, a resztki energii pożytkuje na taniec radości.

Lauren Gregory i Noemi Lang na finiszu. Dzieliły ich 3 sekundy w sześcio-godzinnym ściganiu. Fot. UTMB

To jest trail. I właśnie za takie momenty go kochamy.

Dominik Tabor przybiega 29. z czasem 5:58:13. To nie był jego dzień – walczył nie tylko z trasą i rywalami, ale również z żołądkiem. Urszula Paprocka również debiutowała w Chamonix i na tej trasie i skończyła na 40. miejscu.

Z ciekawostek - rok temu Andrzej na trzecim miejscu miał czas 5:04:08. W tym roku zwycięzca 5:10:08, a trzeci Miguel Benitez 5:17:43. U kobiet przed 5:35:13 dawało zwycięstwo, w tym 6:08:07. Zmiana trasy i profilu była zatem znaczna.

A więc OCC za nami. WYNIKI TUTAJ. Jutro będzie dłużej. Ale patrząc na listy - równie szybko.

Śledźcie nasze kanały - pojawia się tam dużo wieści z trasy i historii od kuchni!