Maciek Skiba

Mamy srebro Mistrzostw Europy!

Kamnik, 06.06.2026

Nasi biegacze powtórzyli sukces sprzed dwóch lat z Annecy i drużynowo zdobyli medal Mistrzostw Europy w Biegach Off-Road Kamnik 2026! Przeczytajcie, jak do tego doszło!

Zdjęcie: Katarzyna Gogler/Kingrunner

Oj, czekaliśmy na ten dzień długo! Od momentu zakończenia zmagań na Wielkiej Prehybie podczas festiwalu Pieniny Ultra-Trail®, kiedy to poznaliśmy męską reprezentację na te mistrzostwa Europy, wiedzieliśmy, że możemy tu ugrać dużo, zarówno indywidualnie i w drużynie. Dodatkowo wszystkie zapowiedzi i prognozy stawiały naszych zawodników w absolutnym topie, a oni sami wzięli sobie przygotowania do występu w biało-czerwonym stroju głęboko do serducha.

I ten dzień w końcu nadszedł. Mówili, że są spokojni i gotowi na trasę 52km i 2450m przewyższenia. Profil trasy przyjazny i dość szybki: bardziej pod Rafała Matuszczaka i Dawida Malinę. Na prędkości Marcina Kubicy, chociaż wiemy, że on lubi trasy trudniejsze technicznie, a w Alpach Kamnickich dużo dróg leśnych, szutrów. Od rana umiarkowanie ciepło i bez deszczu, wyżej w górach nieco bardziej mgliście i pochmurno. 

I tak zaspoilerował Wam tytuł! Marcel Fabian, Rafał Matuszczak, Marcin Kubca ze srebrnymi medalami Mistrzostw Świata w Biegach Off-Road Kamnik 2026. Fot. Katarzyna Gogler/Kingrunner

Zawrotne tempo od początku

Ruszyli mocno. Szybko uformowała się grupa narzucająca tempo, a w niej obecny mistrz świata Frederic Tranchad, Stian Angermund, Daniel Pattis, Antoine Charvolin, Peter Frano, Szwedzi, prowadził przez kilka kilometrów Węgier. Ale z każdym kolejnym kilometrem i zmianą nachylenia na bardziej strome ci zawodnicy odpadali. Nasi biegacze trzymali się z tyłu, mając pierwszą grupę na oku, ze stratą 20-40 sekund. 

Brak wyników online, bardzo kiepski tracking na żywo, który nie pokazywał niektórych biegaczy, a prowadzący transmisję nie rozpoznawali do końca biegaczy, szczególnie z tych dalekich ujęć prosto ze śmigłowca. Pierwsze ujęcia kobiet i ujęcia w transmisji live pojawiły się dopiero po 45 minutach. W dobie, kiedy największe trailowe serie dbają o równy czas antenowy, ekipa realizująca ME ma w tym temacie ogromne braki.  Te wszystkie przeszkody nie pomagały nam w nadawaniu, ale na szczęście mamy Was - świetną społeczność Kingrunnera. Jeździcie kibicować naszym biegaczom i interesujcie się trailem. Alan, Daria, Maciek przemieszczali się wzdłuż trasy i podsyłali nam bardziej konkretne informacje, które mogliśmy wrzucać na nasze kanały. Dzięki!

Dawid Malina walczy na trasie ME. Fot. Katarzyna Gogler/Kingrunner

Przełomowy moment dla wszystkich

Jeszcze przed połową trasy na prowadzenie wyszedł Tranchad z Pattisem. Za nimi Francuz Charvolin, Stian, Luke Grenfell-Shaw i Marcin biegnący razem z Rafałem. Chłopaki dużo razem trenują, więc i tu pomagali sobie na trasie na zmianę nadając tempo. Gdzieś w okolicach 10 miejsca pojawiał się i znikał Dawid Malina. Niestety za punktem odżywczym nasz mistrz Polski zakończył swój występ - totalnie wypalony, nie mógł wejść na wysokie obroty od samego początku rywalizacji, nie pomogły duże emocje i stres. W takim wypadku Polaków zostało na placu boju trzech i do klasyfikacji drużynowej liczył się wynik każdego z nich. 

Dawid Malina niestety przerywa bieg. To był decydujący moment dla naszych biegaczy. Fot. Kingrunner

Rozpoczęła się druga połowa wyścigu. Fred Tranchad utrzymywał swoje tempo i zerwał Daniela Pattisa. Ten zniknął nam z trackingu i byliśmy już tylko na łasce transmisji live, gdzie od czasu do czasu podawano wyniki z kolejnych punktów. A tam cały czas w dziesiątce dwie polskie flagi. Oprócz dwóch, w pewnych momentach trzech Francuzów, pozostałe miejsca były obstawione przez pojedynczych biegaczy. 

Jednak to my mieliśmy w składzie Marcela Fabiana i jego negative splita. Marcel zmotywowany dodatkową odpowiedzialnością po zejściu Dawida, zaczął przyspieszać i połykać kolejnych biegaczy. Na samej końcówce był już u progu TOP10.

Dwa lata temu nie chciał go żaden team, teraz jest mistrzem świata i Europy

Kiedy na metę po 3:55:14 (przypominamy 52km +2450m) piekielnie mocnym krokiem wpadł Francuz Fred Tranchad, wszyscy byli zaskoczeni, że to już. Prognozy mówiły o czterech godzinach z kawałkiem, a te złamał jeszcze Daniel Pattis. Trzeci Francuz Charvolin miał już 10 minut straty. My jednak skupieni byliśmy na głosówkach Alana “Rafał na ósmej pozycji”, "Widziałem przez drona, że maszeruje, ma duże skurcze od 30 kilometra!”, “O, Marcel zaraz za nim! Jest duża szansa, że prześcignie Rafała i gościa przed nim”. 

Marcin Kubica razem z Rafałem Matuszczakiem gonią Francuza. Fot. Łukasz Biela

Nagle na metę wbiega Marcin. Piąty zawodnik mistrzostw Świata piątym zawodnikiem mistrzostw Europy! Ależ on miał tę drugą połowę wyścigu! Nie pękł, tylko gnał. Trzymał tempo i wyprzedzał tych, co przedobrzyli! Flaga pięknie powiewa na jego ramionach, ale pada na ziemię tuż za linią mety. Ceszy się ze świetnego rezultatu, potwornie umęczony. Za Marcinem chwila przerwy i pojawia się Stian. Gorączkowo szukamy biało-czerwonych strojów i nagle jest, jest! Po MŚ już wiemy, że podobnie do naszych wyglądają Francuzi, ale to Marcel! Wyprzedził Rafała i wpada na metę po 4:13:32. Zaraz za nim Rafał! Kompletujemy cały zespół w najlepszej dziesiątce Mistrzostw Europy! 

Rafał Matuszczak i Marcel Fabian na mecie! Fot. Łukasz Biela

To już pewniak - nikt nas nie wyprzedzi w klasyfikacji drużynowej! Status quo z Annecy utrzymany - wygrali Francuzi z 11 punktami (1. Tranchand, 3. Charvolin i 7. Brassac). Na trzeci team czekamy jeszcze chwilę i są to Hiszpanie (4. Santamaria w świetnym biegu, 13. Anguita i 15. Menendez). Obiegaliśmy takie górskie potęgi jak Hiszpanie, Włosi, Szwajcarzy! Wszystkich drużyn sklasyfikowano 23.

Podium drużynowe dystansu Trail mężczyzn. Fot. Katarzyna Gogler/Kingrunner

Samotny bieg Szwajcarki

Wyścig Trailowy pań był bardzo trudny do śledzenia przez problemy z trackingiem i brakiem wyników live. Kiedy pojawiły się pierwsze obrazki, były to kadry prowadzącej Judith Wyder. Szwajcarka rozgrywała ten bieg po profesorsku, prowadząc od początku do końca. Na pierwszym punkcie pomiarowym na 15km miała już ponad 2 minuty przewagi. 

Fot. FB EARUNNING

Przez kolejne 15 kilometrów goniły ją Francuzki Tanguy i Martin, ale w końcu odpadły z tego pościgu. Zostały Szwedka Emma Eriksson oraz Maria La Chica. Coraz wyżej pięła się także Theres Leboeuf, która przez pomyłkę trasy, miała nieco więcej kilometrów w nogach. 

Ostatecznie w świetnym stylu złoto bierze Judith Wyder. Dla tych, którzy nie znają jej historii, polecam do obejrzenia chociażby w jednym z odcinków Chasing Dreams - wielka kariera biegaczki na orientację, dwie ciąże, a później przebyty udar i problemy z pamięcią i widzeniem nie przeszkodziły jej z powrotem do sportu na najwyższym poziomie. Srebro przypadło Hiszpance Marii La Chice, a brąz wzięła Szwedka Emma Eriksson.

W drużynówce ze złotem Szwajcarki przed Francuzkami i Hiszpankami.

Podium kobiet na dystansie trail - Maria La Chica, Judith Wyder, Emma Eriksson. Fot. FB EARUNNING

Trailowe koty za płoty na mistrzostwach!

Nasza Natalia Gruchała skończyła mistrzowski bieg na 39. pozycji. Jak sama przyznała, dużo poniżej jej możliwości, jednak to jej debiut na tak dużej, międzynarodowej imprezie i w ściganiu w takiej obsadzie. Zdobyte doświadczenie będzie budować dalszą karierę naszej biegaczki!

Natalia Gruchała zebrała doświadczenie rangi mistrzowskiej. Fot. Katarzyna Gogler/Kingrunner

Polski Trail to Wy!

Piękny dzień wielkich trailowych emocji. Dziękujemy Wam, że kibicowaliście razem z nami, pokazywaliście, jak wplatacie zainteresowanie trailem w sobotnie obowiązki. Dziękujemy za ciepłe słowa pod adresem naszej pracy, relacjonowania imprez na transmisjach live szczególnie podczas Pieniny Ultra-Trail® wraz z ekipą Panomiedii. 

Jeśli chcecie nas wesprzeć, zapraszamy do sklepu po prenumeratę albo po prostu rzućcie nam piątaka na kawę. I dalej przekazujcie światu nasze materiały na socialach! Niech wiedzą, jak polski trail jest mocny i dobrze zorganizowany!

Widzimy się jutro od 9:00. Przed nami ostatnie biegi ME - Mountain Classics w wydaniu U20 i seniorskim