I. Ultramaraton Leśna Doba

Leśna Doba, czyli 24 godziny w pewnym lesie

Pabianice, 23.10.2017

W poprzedni weekend zadebiutowała nowa impreza w kalendarzu ultra w Polsce – Ultramaraton Leśna Doba, czyli 24-godzinne zawody zorganizowane przez Stowarzyszenie "Wszystko Gra – Pabianice". Trasa biegu wiodła po 13-kilometrowej pętli, z czego ponad 11 km wytyczono na terenie podpabianickiego Lasu Karolewskiego. To właśnie urozmaiconą i wbrew pozorom wymagającą trasę oraz atmosferę i zaplecze uczestnicy chwalili po zawodach najbardziej. W ULD wystartowało 102 biegaczy i kijkarzy, a zwycięzcą został Roman Elwart (aktualny drużynowy oraz indywidualny – w kat. weteranów – wicemistrz świata w biegu 24-godzinnym), którego wynik to 17 pętli, czyli  221 km.

Pierwsze wzmianki o nowym ultramaratonie pojawiły się na Facebooku na początku roku. Już od samego początku organizatorzy największy nacisk kładli na formułę zawodów, którą określali w skrócie jako "ultra dla każdego".

24-godzinny ultramaraton w centrum Polski. Leśne wyzwanie dla każdego – urozmaicona pętla, przestronna, ogrzewana baza zawodów i całodobowe wyżywienie. Tylko Ty decydujesz, ile pełnych pętli ukończysz

– Mamy w Polsce wiele wymagających imprez, które umożliwiają doświadczonym zawodnikom sprawdzenie siły swoich nóg, wydolności płuc i odporności głowy na narastające zmęczenie, kryzysy czy pojawiające się od czasu do czasu zniechęcenie – mówi Piotr Pazdej, członek zarządu Stowarzyszenia "Wszystko Gra – Pabianice" oraz pomysłodawca i dyrektor Leśnej Doby. – Mamy też zawody z krótszymi dystansami, mniejszymi przewyższeniami i długimi limitami czasowymi, na których stawiają pierwsze kroki osoby początkujące w ultra. Nie ma jednak, a właściwie to nie było do czasu pojawienia się naszego ultramaratonu, zawodów, które łączyłyby oba te światy i pozwalały każdej regularnie trenującej osobie nie tylko na sprawdzenie się, lecz także na poczucie klimatu prawdziwego ultra.

Pomysł, wspierany przez tak znane w świecie ultra nazwiska, jak Agata Matejczuk, Michał Kiełbasińki, Tomasz Komisarz, Przemysław Ignaszewski (Vegenerat Biegowy) czy Łukasz Ćwiklewski (Weganowy Pan Banan) najwyraźniej chwycił, bowiem kilka dni przed zawodami na liście startowej widniało ponad 170 nazwisk, co przy całodobowych, na dodatek debiutujących zawodach, było dość imponującym osiągnięciem. I choć ostatecznie na linii startu stanęły 102 osoby, to nie brakowało wśród nich właśnie takich, dla których nie tylko czas trwania zawodów, lecz także bieganie czy marsz w nocy po lesie były całkowitą nowością.

– Decydując się na start, chciałem sprawdzić, co będę czuł po trwających 24 godziny zawodach. – mówi Piotr Wiciński z Pabianic, dla którego Leśna Doba była pierwszym biegiem, na którym przekroczył granicę tradycyjnego maratonu. – Miałem za sobą chwile słabości, a start tak blisko domu, w dodatku w takiej formie, wydawał się stanowić idealną okazję do tego, by udowodnić samemu sobie, że stać mnie na dużo więcej. I udało się. Moja Leśna Doba to 91 km, nowe znajomości, wspaniała przygoda i świetna lekcja na przyszłość.

O tym, że na Leśną Dobę przyjechali nie tylko zaprawieni w długich bojach ultrasi, najlepiej w zasadzie świadczy fakt, że granicę 100 km złamało 49 osób, z czego tylko dwie przekroczyły 200 km – zwycięzca w kategorii OPEN Roman Elwart z Pucka oraz Michał Niemira (I miejsce w kategorii "Mężczyźni – BIEG") z Warszawy, któremu udało się przebiec 203 km.

Spośród rzeczy chwalonych przez uczestników pierwszej edycji Leśnej Doby najczęściej pojawiało się zaskakujące zróżnicowanie trasy (od asfaltowego odcinka, poprzez szerokie leśne dukty, aż po wąskie, kręte ścieżki, błotniste trawy i piaszczyste podbiegi), "wypasione" zaplecze gastronomiczne oraz niezwykła atmosfera panującą w bazie zawodów przez cały czas trwania ultramaratonu.

Strona www: www.lesnadoba.pl
Fanpage: www.facebook.com/LesnaDoba/

Kingrunnera tworzą biegacze. Dodaj swoją relację.

pozostałe relacje