13. PZU PÓŁMARATON WARSZAWSKI

Biegam Dobrze!

Warszawa, 1.04.2018

Równo tydzień temu, w niedzielę, 25 marca, na metę Półmaratonu Warszawskiego wpadli superbohaterowie. „Superbohaterowie” nie dlatego, że się ładnie przebrali, lecz dlatego, że dokonali prawdziwie bohaterskiego czynu – najpierw przez wiele tygodni zbierali pieniądze w ramach akcji #BiegamDobrze, a na koniec przypieczętowali swoje zbiórki dla Fundacji Rak’n’Roll startem, metą i medalem półmaratonu. Poznajcie Batmana, Kobietę Kota i Superwomankę, którzy w sumie uzbierali dla Fundacji blisko… 50 tysięcy zł (z czego zdecydowana większość to zasługa Superwoman Aleksandry Rzeszutko)!

Maciek Ners vel Batman   

Kiedy byłem mały – tak jak wielu moich rówieśników – chciałem zostać superbohaterem i chronić świat przed złoczyńcami. Po latach szansę na realizację dziecinnych marzeń stworzyła mi akcja #BiegamDobrze. Po raz pierwszy wziąłem w niej udział w 2016 r. przy okazji XI Półmaratonu Warszawskiego. W trakcie zbiórki dla Fundacji Rak'n'Roll padł pomysł, aby podnieść poprzeczkę i, jeśli uda się zebrać 1000 zł, wezwać na pomoc… Batmana! Co prawda jak wszyscy wiemy, Batman na co dzień walczy ze złem w Gotham, ale już stało się tradycją, że w pierwszą niedzielę wiosny frunie do Warszawy, aby zmierzyć się ze wyjątkowo groźnym przeciwnikiem – Rakiem Łajdakiem.

W minioną niedzielę Batman napisał trzecią część tej historii i, podobnie jak w filmowej trylogii Christophera Nolana, nie zabrakło w niej miejsca dla Kobiety Kota i Robina. We trójkę pobiegliśmy ramię w ramię ulicami słonecznej Warszawy, aby pokazać że warto pomagać, biegać dobrze, a przy tym dobrze się bawić. Tych emocji, uśmiechów, serdecznych pozdrowień i mocy endorfin nie da żaden start po kolejną „życiówkę”!

Maćkowi do tej pory udało się zebrać już ponad 2300 zł, ale akcja wciąż trwa – jeśli chcecie się przyłączyć, możecie to zrobić TUTAJ (ale tylko do 4 kwietnia!).

Ola Pucek vel Kobieta Kot 

Wszystko zaczęło się 2 lata temu, kiedy po raz pierwszy zorganizowałam zbiórkę w ramach akcji Biegam Dobrze. Rok wcześniej odeszła bliska mi osoba, która niestety przegrała walkę z rakiem. Decyzja o wyborze Fundacji była więc oczywista i pobiegłam dla Fundacji Rak’n’Roll. W tym roku już po raz trzeci biegłam dla Rak’n’Rolla, ale ten start był wyjątkowy.

Mój gruby koński ogon był już na tyle długi, że kilka dni przed startem skróciłam włosy, a imponujący warkocz przekazałam na ręce Fundacji. Podzielenie się własnymi włosami z osobą potrzebującą było dla mnie bardzo wzruszające. Mąż z uśmiechem zaakceptował nową fryzurę, a świadomość, że moje włosy posłużą do produkcji peruki, która pomoże jakiejś dziewczynie, jeszcze bardziej utwierdziła mnie w przekonaniu o słuszności tej decyzji. Wszak wiadomo, że lepsze samopoczucie oznacza większą mobilizację do walki z chorobą! Dzięki ludziom o gorących sercach jeszcze przed startem udało mi się uzbierać ok. 1200 zł. Ale zbiórka trwa jeszcze przez kilka dni (do 4 kwietnia), więc wciąż możecie pomóc (TUTAJ)!

W niedzielę, 25 marca, razem z Batmanem i Robinem przepędziliśmy raczysko z warszawskich ulic! Zrobiliśmy hałas, niech rak nas się boi! Było dużo pozytywnej energii, moja kochana siostra, wielu znajomych i wspaniały doping na trasie (na 16. kilometrze wolontariusze Fundacji Rak’n’Roll zgotowali nam owację, że hej, dziękujemy!!!). Na mecie czekały na mnie moje dzieci Władek i Jasia, które bardzo lubią moment, kiedy zawieszam im na szyi swój medal. Ponieważ medale dostałam dwa, jeden od Fundacji Rak’n’ Roll, drugi od Fundacji Maratonu Warszawskiego, każda z moich pociech otrzymała swój. Ekipa z pracy zrobiła mi bardzo miłą niespodziankę, przygotowując wielki napis ,,PUCIA’’, który czekał na mnie na mecie. Jak go zobaczyłam, znowu się popłakałam. I jak tu nie biegać dobrze. Za rok znowu lecimy!

Aleksandra Rzeszutko vel Superwoman

Dlaczego „superwoman”, skoro – w przeciwieństwie do pozostałych – nie miała superbohaterskiego przebrania? Bo zrobiła coś, czego żaden inny śmiertelnik by nie potrafił – stanęła na rzęsach, żeby pomóc! I uzbierała dla Rak’n’Rolla rekordową sumę… ponad 46 tysięcy zł! Oli marzy się piątka z przodu na koncie jej zbiórki – jeśli chcecie pomóc, możecie to zrobić TUTAJ.

Aleksandra Rzeszutko:

Dlaczego Biegam dobrze? Każdy biegacz ma za sobą drogę, cele itd. Ja bieganie dla siebie mam już za mną, gonienie za „życiówkami” również. Nie jestem tytanem prędkości i bardzo się cieszę, że mogę… biegać dobrze!

Tak, BIEGAM DOBRZE, jak cudownie to brzmi! I tak już trzy lata jestem „królową zbiórek półmaratońskich”. W sumie zebrałam ponad 80 tysięcy zł na Fundacje: Wcześniak oraz Rak’n’Roll. A to wszystko dzięki wspaniałym ludziom, którzy mnie otaczają, kibicują i chcą pomagać w takich akcjach. To cudowne!

Jeszcze zanim powstała idea #BiegamDobrze organizowałam akcje charytatywne związane z bieganiem. W swojej „karierze” udało mi się założyć odłam wspierający chore dzieci przy fundacji mBanku. Biegający pracownicy „wybiegiwali” pieniądze, które następnie Fundacja przekazywała organizacjom działającym na rzecz chorych maluchów. Udało mi się zorganizować 3 biegi charytatywne – dwa w Warszawie i jeden w Łodzi oraz dwa cudowne biegi dla dzieci. Kiedy dowiedziałam się o akcji #BiegamDobrze, od razu wiedziałam, że to coś dla mnie!

Bieganie charytatywne jest bardzo rozwijające. (śmiech) Nauczyłam się robić pompki, pływać kraulem i stać na rękach. Warto stawiać sobie różne ciekawe wyzwania, aby cała akcja była atrakcyjna dla wpłacających! Do tego staram się również zapewnić darczyńcom coś w zamian. Była możliwość licytacji: wspaniałej sukni od Thecadess, czapek od Magdy Derezińskiej, nauki pływania z Andrzejem Skorykowem, Radkiem Kawęckim, Alicją Tchórz i Pawłem Korzeniowskim, treningu biegowego z Hubertem Duklanowskim, wizyty w Fizjoperfekt u Szczepana, zajęć z Pole Dance SPIN Project Pole Dance Studio, zajęć funkcjonalnych z MBC Maciej Bodnar Coaching, funkcji kierowcy Marka Troniny podczas Półmaratonu Warszawskiego, badania wydolnościowego w Sportslab.pl, sesji coachingowej u Lablife, treningu kolarskiego z Mikołajem Luftem i wiele więcej!

Warto też zaangażować kolegów i koleżanki w pracy. My w tym roku sprzedawaliśmy ciasta, a do tego mój cudowny pracodawca IPF Digital wpłacił dokładnie tyle pieniędzy, abym już przed biegiem miała na koncie swojej zbiórki 42195 zł, czyli dokładnie tyle złotówek, ile jest kilometrów w maratonie. Jak widzicie, pomysłów jest wiele, wystarczy tylko chcieć robić dobrze, a świat nam pomoże!

Dziś nie wyobrażam już sobie biegania „NIEdobrze”. Bo to cudowne uczucie, kiedy już na linii startu jest się wygranym, życzę tego każdemu!

Rak’n’Roll

Monika Dąbrowska:

Gdy powstawała idea Biegam Dobrze, jawiła nam się ona jako projekt fundraisingowy. Jednak już po pierwszym biegu poczuliśmy, że część charytatywna to tylko jej element. Każda edycja Biegam Dobrze to dla nas festiwal radości i dobrej energii, gromadzący niezwykłe osobowości, ludzi bardzo zaangażowanych, chcących zmieniać rzeczywistość chorych na raka. Motywacje są różne – część wspiera nas, bo sami przeszli przez raka i chcą wspierać, inspirować i motywować osoby, które są chore. Są osoby, których bliscy lub znajomi doświadczyli choroby. Są też tacy, którym podoba się to, w jaki sposób Rak’n’Roll rozprawia się z rakiem i dlatego chcą nas wspierać. Wszystkich łączy radość życia i potrzeba oswojenia raka. I to mamy wspólne, wszak u naszych podstaw leży zmienianie schematów myślenia o raku i zarażanie pozytywną energią.

Mówiąc o Biegam Dobrze nie można pominąć jej charytatywnego wymiaru. Zbiórki prowadzone przez Biegaczy mają bardzo duży wpływ na nasze działanie. Dzięki ich zaangażowaniu możemy skupić się na pomaganiu chorym w drodze przez raka. Z przymrużeniem oka mówimy, że zbieramy na „cycki, nowe fryzury i dragi”. Za tym hasłem kryje się codzienna opieka nad naszymi Podopiecznymi, zapewnienie bezpłatnej opieki psychoonkologa chorym i ich bliskim, ale też prowadzenie naszych programów wsparcia – objęcie opieką kolejnych Boskich Matek, stworzenie kolejnych grup iPoRaku, utkanie peruk Daj Włos! i przekazanie ich bezpłatnie kobietom w trakcie leczenia, organizowanie warsztatów pięknościowych i rękodzieła oraz uczłowieczanie kolejnych poczekalni. To wszystko jest możliwe m.in. dzięki naszym Biegaczom!

Bardzo ważne dla nas jest też to, że Biegam Dobrze ma również wymiar profilaktyczny. Regularne ćwiczenia zmniejszają ryzyko zachorowania na raka jelita grubego, piersi i błony śluzowej macicy. Dodatkowo, są badania pokazujące, że bycie aktywnym może chronić przed rakiem płuca, wątroby, jajnika, prostaty, nerki i żołądka. Jest więc sporo powodów, żeby biegać, a Biegam Dobrze dodaje jeszcze walor zaangażowania społecznego. I odejmuje trochę trudów – Biegacze mówią nam, że dobrze biegnie się lżej! Robinie, potwierdzisz?

Robin

Byłem, widziałem, potwierdzam. Dobrze biegli!

Kingrunnera tworzą biegacze. Dodaj swoją relację.

pozostałe relacje