W dzikiej krainie Łemków

Krosno, 11.10.2017

W pierwszym numerze magazynu ULTRA, który wydaliśmy we wrześniu 2015 roku, Krzysztof Gajdziński tak opowiadał o magicznej krainie Łemków, o pierwszej edycji Łemkowyna Ultra Trail. Wiemy, że sam nie wiedział, czego się można spodziewać po trzech zapaleńcach, chcących wydawać magazyn o "ultrabieganiu". Był pełen obaw, co z tego wszystkiego wyjdzie. A efekt finalny był taki, że... od wielu miesięcy nigdzie nie można kupić ULTRA#1 :)

Przenieście się w magiczną krainę Łemków wraz z niezawodnymi zdjęciami Piotra Dymusa.

O ULTRAŁEMKOWYNIE

Co może powiedzieć organizator o swoich zawodach? Chyba tyle, że lepiej oddać głos zawodnikom…

„(…) skończyłem UTMB, przebiegłem Lavaredo, ale Łemkowyna była zdecydowanie najtrudniejsza!”„Pierwszej nocy marzyłem tylko, żeby skończyły się już te cholerne strumienie. Co chwilę wbiegaliśmy do lodowatej wody. Mieliśmy nadzieję, że to już ostatni raz, ale po kilku kilometrach pojawiał się kolejny. Po dziesiątym zamoczeniu straciłem już rachubę”. „Druga noc była dramatyczna. Już samo wyjście z Chyrowej (punkt odżywczy na 80. kilometrze trasy) przy zachodzącym słońcu napełniało nas wątpliwościami…”. „Zwracam honor z tym wyposażeniem obowiązkowym. Wcześniej się czepiałem, ale tego wcale nie jest za dużo. Dodałbym jeszcze obowiązkową puchówkę!”

Między innymi takie głosy było słychać nocą z 25 na 26 października 2014 roku przy ognisku na mecie ŁUT 150 w Komańczy. Ponad 400 zawodników z 11 krajów po raz pierwszy zmierzyło się z częścią Głównego Szlaku Beskidzkiego przebiegającą przez Beskid Niski w ramach biegów Łemkowyna Ultra-Trail. W tym roku już po raz drugi zapraszamy wszystkich fanów górskiego biegania. W sumie wystartują cztery biegi na dystansach: 30, 48, 70 i 150 km. Zwłaszcza dwa ostatnie cieszą się olbrzymią popularnością. Spodziewamy się około tysiąca uczestników. Na liście startowej są zawodnicy z Polski, Belgii, Czech, Danii, Francji, Izraela, Litwy, Rosji, Słowacji, Ukrainy, Węgier, Wielkiej Brytanii i Włoch. Wśród nich kilku prawdziwych mocarzy (Zdenek Kriz – 13. na Lavaredo Ultra Trail w 2015, czy Vaidas Žlabys – zwycięzca Cesis Eco Trail 2014), którzy z pewnością powalczą z zeszłorocznymi triumfatorami – Oskarem Zimnym, Marcinem Rembiaszem, Robertem Korabem i Tomkiem Komisarzem. Poza zmaganiami sportowymi na najwyższym poziomie znajdzie się też coś dla ducha. Strefa mety w Komańczy skupiona będzie wokół hali namiotowej, gdzie na zawodników i kibiców czekać będą wystawy, projekcje filmów i nieco dobrej muzyki regionu! Doping na punktach na pewno zapewnią niezawodni kibice, dla których w tym roku przygotowaliśmy nawet rywalizację drużyn dopingujących.

Łemkowyna Ultra-Trail to przede wszystkim ogromne wyzwanie w kwestii zapewnienia bezpieczeństwa zawodnikom na trasie. Są to jedyne tak długie zawody w Polsce odbywające się tak późno w sezonie. Pod koniec października nie ma co liczyć na to, że w przypadku kryzysu można po prostu zawinąć się w NRC i poczekać do rana. W dzień może być kilkanaście stopni na plusie, ale równie dobrze może spaść pierwszy śnieg… Każda kontuzja, mocne wycieńczenie czy zabłądzenie przy ujemnych temperaturach nocą (w 2014 roku podczas drugiej nocy było nawet -5 stopni) może się skończyć tragicznie. Dlatego dwie kluczowe dla nas kwestie to znakowanie trasy i zabezpieczenie ratowniczo-medyczne. Przez kilka dni trasę oznaczać i zabezpieczać będzie zespół kilkanastu osób, wśród nich doświadczeni goprowcy i ratownicy medyczni.

WYPOSAŻENIE OBOWIĄZKOWE

Jednak żadne procedury ani najlepiej wyszkoleni ratownicy nie będą w stanie całkowicie zabezpieczyć zawodników przed wypadkami. Dlatego tak ważne jest racjonalne podejście do naszego regulaminu oraz przygotowanie się na nieprzewidywalne warunki na trasie. Przed zeszłoroczną edycją było bardzo dużo emocji związanych z wyposażeniem obowiązkowym. Były zdania, że to za dużo, że chcemy bez sensu listą wyposażenia dorównać UTMB. Prawda jest taka, że większość osób, które tak uważały, potem albo zeszły z trasy, albo na mecie przyznały sensowność regulaminu. Osoby dosłownie „opakowane” we wszystko co mają ze sobą i owinięte w NRC, z kapturem na głowie (kaptur był jednym z głównych zarzutów) to nie były odosobnione przypadki. Co w wyposażeniu obowiązkowym jest najważniejsze? Wszystko! O ile jednak nad wyborem niektórych elementów tego wyposażenia nie trzeba się zastanawiać (gwizdek, bandaż, gotówka), o tyle do pozostałych trzeba przyłożyć się trochę bardziej.

LATARKA – JEDNA NOC, TO MAŁO!

Mocne światło, które starczy na obie noce, to podstawa. W zeszłym roku nikt nie ukończył długiej trasy przed zmrokiem drugiego dnia. Nie ma chyba w Polsce zawodów, gdzie dłużej biegnie się nocą. Dlatego kwestia oświetlenia jest kluczowa. Nie tylko długość świecenia, ale i jakość się liczy. Są tu śliskie zbiegi, gdzie przyda się dobre doświetlenie. Światło, które przebije się też przez nocną mgłę i pomoże odnaleźć oznaczenia, będzie nieocenione. Jeśli Wasze czołówki wytrzymują krócej niż jedną noc, koniecznie zabierzcie zapasowe baterie. Uczestnicy dłuższych tras niech pamiętają też o tylnym oświetleniu w kolorze czerwonym – po zmroku powinno być włączone przez cały czas!

BUTY – A MOŻE KORKERY?

O tym, że na Ultrałemkowynie wybiega się w teren, to wiecie. Ale w jaki? W błoto. Agresywny bieżnik, długie kołki – te dwie cechy powinny mieć buty uczestników. Jeśli coś nie nadaje się na błoto, to nie nadaje się na Łemkowynę! A poza tym niech obuwie będzie wygodne i względnie przewiewne. Woda z błotem i tak naleją się górą. Ważne, żeby miały jak wypłynąć.

TELEFON – BATERIA I ROAMING

Tu pamiętajcie o żywotności baterii, wytrzymałości na warunki atmosferyczne i o roamingu. Jeśli biegniecie 150 km, a bateria starcza na 15 godzin, to koniecznie weźcie ze sobą powerbanka. Zabezpieczcie telefon przed zalaniem, błotem, wstrząsami. I koniecznie włączcie roaming! Na trasie są fragmenty, gdzie żaden z polskich operatorów nie ma zasięgu, za to świetnie łapią sieci słowackie.

Przy telefonie jeszcze jedna uwaga – jeśli bierzecie smartfona z systemem Android, to poświęćcie chwilę na zainstalowanie aplikacji Ratunek (www.ratunek.eu). Aplikacja jest banalnie prosta, a w przypadku potrzeby wezwania pomocy wysyła do GOPR wasze dokładne współrzędne, co skraca znacząco czas poszukiwań. Niejedna osoba zawdzięcza życie tej aplikacji.

KURTKA – CZYLI PO CO TEN KAPTUR?

Kurtkę, jak wszystko, będziemy sprawdzać, ale to Wy wiecie najlepiej, co da Wam komfort, gdy będziecie przemoczeni, a na Wahalowskim Wierchu, podczas drugiej nocy, przy ujemnej temperaturze zerwie się wiatr i zacznie przeszywać wszystkie odkryte zakamarki w Waszej odzieży. Kurtka, w zestawieniu z długą bluzą i długimi spodniami/legginsami, powinna dać Wam komfort napierania w takich warunkach, a kaptur dzięki okryciu szyi i głowy, przez które ucieka najwięcej ciepła, pomoże Wam zachować resztki ciepła, kiedy będzie naprawdę zimno, a nadejdzie kryzys lub kontuzja.

NUMER – DLACZEGO CHCEMY GO WIDZIEĆ?

Pamiętajcie, że numer powinien być zawsze widoczny z przodu ciała. Dlaczego? Niby elektroniczny chip powinien wszystko załatwić i odhaczyć Was na punktach, ale schowany na dnie plecaka może nie zadziałać. Ponadto, dla zwiększenia Waszego bezpieczeństwa, będziemy mieli po trudnych i dzikich odcinkach dodatkowe punkty kontrolne, gdzie obsługa będzie odnotowywała Was ręcznie. Im numer będzie lepiej widoczny, tym łatwiej będzie obsłudze na takim punkcie, a Wy będziecie bezpieczniejsi.

KUBECZEK LUB BIDON – CZYLI RZECZ O EKOLOGII

W zeszłym roku wyprodukowaliśmy baaardzo dużo śmieci. To dało nam do myślenia. W tych śmieciach było kilkanaście tysięcy kubeczków plastikowych, które przecież wcale nie są konieczne. Liczymy także na Waszą dbałość o środowisko i dlatego w tym roku wprowadziliśmy do wyposażenia obowiązkowego kubeczek lub bidon do nabierania wody na punktach. Niech sprawa będzie jasna – na punktach nie będzie kubeczków jednorazowych do napojów! Dlatego musicie mieć ze sobą kubeczek lub ew. odkręcany bidon, do których można wygodnie nalać wody, herbaty czy napoju izotonicznego. Nie będziemy robić problemu, jeśli to będzie obcięte dno butelki plastikowej, w które wejdzie 120 ml. Byle tylko uniknąć tej nadprodukcji kubeczków. Mamy nadzieję, że Wasze treningi idą zgodnie z planami i na Łemkowynie będziecie w szczycie formy, a jesienna aura Beskidu Niskiego okaże się dla wszystkich piękna, niespodziewana, pełna przygód i bezpieczna!

WYPOSAŻENIE OBOWIĄZKOWE NA ŁEMKOWYNA ULTRA-TRAIL 150

  • plecak/nerka
  • pojemnik na wodę o pojemności min. 1 litra kubeczek lub bidon do nabierania wody na punktach – min. 120 ml
  • latarka czołowa z naładowanymi bateriami
  • zapasowa latarka z naładowanym bateriami
  • folia NRC – minimalny rozmiar 140 x 200 cm
  • gwizdek (może być wbudowany w plecak)
  • bandaż elastyczny + opatrunek jałowy
  • ważny dowód osobisty lub paszport
  • gotówka – minimum 50 zł
  • naładowany telefon komórkowy, z aktywnym roamingiem, koniecznie wpisany numer alarmowy do organizatora oraz numer GOPR
  • mapy trasy (dostarczone przez organizatora)
  • numer startowy – w widocznym miejscu – na całej trasie
  • rękawiczki – pełne
  • czapka/chusta typu buff
  • długie spodnie lub legginsy (akceptowane 3/4 wraz z długimi skarpetami – ważne, aby cała noga była przykryta)
  • bluza z długim rękawem
  • kurtka przeciwdeszczowa z kapturem
  • buty odpowiednie do biegów górskich
  • tylne oświetlenie w kolorze czerwonym

Artykuł pochodzi z magazynu ULTRA#1 (wrzesień 2015 r.)

Tekst: Krzysztof Gajdziński

Zdjęcia: Piotr Dymus, Łukasz Ciepliński

 

Kingrunnera tworzą biegacze. Dodaj swój artykuł.

pozostałe artykuły