Przepraszam, kochaniutki, ile punktów za ten bieg?

Chamonix, 18.12.2017

Punkty UTMB. Mityczne cyferki, które w którymś momencie zyskały własne świadomość i życie. Magiczne liczby – w nich zapisana jest przyszłość ultrasów.

Jest taka scena w filmie Zabójcza broń 3, gdzie Mel Gibon i Rene Russo chwalą się przed sobą swoimi bliznami – „a zobacz tę, to jest niezła sztuka!”, „Uważasz, że twoja jest większa niż moja?”… No właśnie. Punktu kwalifikacyjne do UTMB to powód do dumy i chwały. Chciałbym wam o nich co nieco opowiedzieć, szczególnie że w tym sezonie mamy do czynienia z nowym sposobem ich kalkulacji. Co jeszcze ważniejsze, owa kalkulacja jest ściśle związana z organizacją I-TRA (International Trail Running Organisation), która od dwóch lat próbuje dość skutecznie przejąć kontrolę nad światkiem biegów górskich.

Z serii „w punkt!”

Wiadomo, że UTMB to najbardziej prestiżowy górski ultramaraton i wielu biegaczy marzy o kamizelce finiszera. Jako że 170 kilometrów z 10 tysiącami metrów przewyższenia po Alpach to nie przelewki, organizatorzy pragnęli w jakiś sposób zweryfikować chętnych do „wycieczki” dookoła Mt. Blanc. Wpadli na pomysł, by odpowiednio punktować ich dotychczasowe osiągnięcia w biegach górskich. Organizatorzy innych imprez mieli wysyłać dane techniczne i opis trasy, a ekipa UTMB obliczała wartość danych zawodów. Każdy biegacz, który ukończył je w limicie czasu, otrzymywał odpowiednią liczbę punktów kwalifikacyjnych. Gdy uzbierał ich wymaganą liczbę, mógł aplikować o start w UTMB.

Zdjęcie: Piotr Dymus / TriCity Ultra Trail

„Trzy dodać dziewięć, jeden w pamięci, pomnożone przez…”

Jak wyglądają obliczenia pod względem technicznym? Po pierwsze, ocenia się bazową liczbę tzw. punktów wysiłku (ang. effort points), obliczanych zgodnie z następującą formułą:

Liczba punktów wysiłku = długość trasy w kilometrach + suma podejść / 100

Powyższe oznacza, że przykładowy wyścig na dystansie 70 kilometrów, o sumie podejść 2500 metrów będzie wart 95 punktów. Następnie punkty wysiłku przelicza się na punkty kwalifikacyjne. Co istotne, w ubiegłym roku skala punktacji uległa zmianie: w poprzednim systemie dany bieg mógł uzyskać od 1 do 4 punktów, według nowej – od 1 do 6. Zależność między punktami wysiłku a punktami kwalifikacyjnymi według starej i nowej skali przedstawiono w poniższej tabeli:

Punkty wysiłku

Punkty kwalifikacyjne (stara skala)

Punkty kwalifikacyjne (nowa skala)

0-24

0

0

25-39

0

1

40-64

0

2

65-89

1

3

90-129

2

4

130-139

3

4

140-179

3

5

180-189

4

5

>190

4

6

Tak wygląda podstawowe wyliczenie, które jednak nie przesądza jeszcze o ostatecznej ocenie biegu. Dlaczego? Ano dlatego, że I-TRA.

„I wespół w zespół, by żądz moc móc wzmóc”

Bieganie w górach, albo jeszcze ogólniej: w terenie – jako że angielskie wyrażenie trail runnning nie ma dobrego polskiego odpowiednika – nigdy nie było dyscypliną lekkoatletyczną i pozostawało poza zainteresowaniem IAAF-u, jak również federacji narodowych. Dyscyplina rozwijała się oddolnie i sama kontrolowała na zasadach – przyjmijmy to uproszczenie – wolnego rynku. Ponieważ jednak w ostatnich latach na tym rynku pojawiło się więcej pieniędzy, znaleźli się przedsiębiorczy ludzie, którzy zapragnęli uporządkować ten bałagan. Czy to nie wspaniałe? Oczywiście można mieć na ten temat różne opinie, co stanowi niezły temat na odrębny artykuł. Na potrzeby tego tekstu wystarczy jednak powiedzieć, że największy zapał i skuteczność działania wykazała organizacja I-TRA, która w ramach swoich działań stworzyła definicję biegu trailowego oraz szczegółowe zasady certyfikacji i oceny punktowej wyścigów, tak że w pewnym momencie punktacja I-TRA de facto zastąpiła punktację wewnętrzną UTMB.

Zdjęcie: Piotr Dymus / UTMB

Potwory modyfikatory

Bieg trailowy to taki, który odbywa się w naturalnym środowisku, a jego trasa wiedzie minimum w 80% poza asfaltem. Jeżeli spełniamy ten warunek, możemy się zgłosić do I-TRA z prośbą o certyfikację: przesyłamy możliwie najbardziej szczegółowy zapis śladu GPS, wypełniamy formularz, uiszczamy myto za rozpatrzenie wniosku (a jakże!) i już – jeżeli ślad będzie wystarczająco wiarygodny, dostajemy 100% punktów wysiłku, jeżeli zdarzą się jakieś błędy czy nieścisłości – 90%.

To jeszcze nie koniec. Ponieważ jedną z wartości biegów trailowych jest fakt, że biegacz musi sam o siebie zadbać, wprowadzono formułę, która redukuje liczbę punktów wysiłku, jeśli pomoc świadczona przez organizatora uczestnikom zawodów okaże się nazbyt hojna. Jak to policzyć? Liczymy „średni interwał” między punktami pomocy na trasie z formuły:

ŚI = punkty wysiłku / liczba punktów pomocy.

Za punkt pomocy nie uważa się punktów pomiaru czasu, z obliczeń wyłącza się również start i metę. Poniższa tabela pokazuje ujemny modyfikator do liczby punktów wysiłku, którym karze się zbyt troskliwych organizatorów:

Średni interwał

Modyfikator

13 lub więcej

0

Poniżej 13

-10

Poniżej 11

-15

Poniżej 9

-20

Poniżej 7

-25

Poniżej 5

-30

 

Karę wlepia się również wtedy, gdy trasa przebiega po pętlach, i tak:

2 pętle lub 1 nawrót

brak kary

3 pętle

-10

4 pętle

-15

5 pętli

-20

6 pętli

-25

7 pętli

-30

8 pętli

-35

9 pętli

-40

10 pętli

-45

11 lub więcej pętli

-50

Te wszystkie wyliczenia robią wrażenie i każą sądzić, że przyjęty system faktycznie w dość obiektywny sposób klasyfikuje zawody. Jest w nim jednak pewna poważna luka – formuły nie uwzględniają wysokości n.p.m. oraz technicznego charakteru terenu. Powoduje to, że 5 punktów można zdobyć zarówno za ukończenie Rzeźnika w wariancie hardcore (który jest górską setką, ale nie powala – przynajmniej doświadczonych zawodników – trudnością), jak i… 6 x Babia (który jak na razie powalił wszystkich, którzy próbowali). Niestety pewne kwestie nie są do końca mierzalne za pomocą obiektywnych parametrów i upierdliwe krzaczory i wiatrołomy na Babiej dają „taki sam” ślad GPS, jak autostrada na Jaworzynę podczas Biegu 7 Dolin.

Należy jednak zauważyć, że I-TRA zauważa słabości swojego systemu punktacji i wprowadziła już dodatkowe kryteria oceny trudności biegu, które jednak na razie nie liczą się do kalkulacji effort points, a są to: poziom „górskości” biegu, mierzony na podstawie stopnia nachylenia trasy, najdłuższego nieprzerwanego podejścia i średniej wysokości n.p.m. trasy oraz tzw. kryterium finiszera, czyli skalkulowany wymagany poziom sportowy uczestnika, jaki pozwoli mu ukończyć dane zawody w limicie czasu (liczony w tzw. performance points, które zdobywa się za ukończone biegi, a które same zasługują na odrębny artykuł).

No to ile, kochanieńki?

Wszystkie imprezy, które przeszły proces certyfikacji, są wymienione na stronie UTMB w odpowiedniej zakładce. Przykładowe polskie biegi wraz z punktacją: Zimowy Ultramaraton Karkonoski im. Tomka Kowalskiego (1 stary punkt, 3 nowe); 6 x Babia (4 stare, 5 nowych); TriCity Ultra Trail 80+ (2 stare, 4 nowe), Bieg Rzeźnika Ultra (4 stare, 6 nowych), Supermaraton Gór Stołowych (1 stary, 3 nowe), Bieg Ultra Granią Tatr (2 stare, 4 nowe), Bieg 7 Dolin (3 stare, 5 nowych) itd.

Zdjęcie: Alexandre Girbal / UTMB

Uprzedzam, że rozmowa jest nagrywana!

Zapytałem znajomych biegaczy i organizatorów polskich imprez ultra o ich zdanie odnośnie do punktów I-TRA. „Kiedy było do zdobycia 7, a potem 8 punktów, to w ogóle się nimi nie przejmowałem, bo [do kwalifikacji na UTMB – przyp. red.] wystarczył np. Rzeźnik, Bieg Ultra Granią Tatr i Bieg 7 Dolin – i siłą rzeczy punkty zdobywało się bez jakiegoś większego planowania startów”, mówi Sławek. „Ale teraz, aby zdobyć 9 pkt. (15 nowych) [w maksymalnie trzech biegach – przyp. red.], to już się zastanawiam, bo np. Rzeźnik praktycznie się nie liczy ze swoimi 2 punktami (4 pkt.) – trzeba myśleć o hardkorze”. „Odkąd przebiegłem UTMB, to mam gdzieś te wszystkie punkty, ale wcześniej mi na nich zależało”, przyznaje Artur, przy czym zastrzega, że nie widzi ścisłej korelacji między liczbą punktów a trudnością biegu. Po wypowiedziach widać, że sami biegacze poza kwalifikacją do UTMB nie interesują się szczególnie punktami, chociaż bardziej doświadczeni zawodnicy zaczynają zawracać uwagę na performance index (liczbę punktów zawodnika za ukończone zawody), który – jeśli jest odpowiednio wysoki – może stać się przepustką do darmowego startu.

Potwierdza to Piotrek Bętkowski „Benek”, organizator TriCity Ultra Trail i świetny ultras, dwukrotny triumfator Chudego Wawrzyńca. „Fakt, że bieg jest w I-TRA, jest dla mnie podstawą do wybrania go po to, żeby mieć później wymierny indeks zawodnika”. Słowa Benka są dowodem na to, że organizatorzy przykładają większą wagę do punktacji I-TRA: „Organizując zawody bez cienia wątpliwości poddaliśmy się procedurze, nie tylko po to, aby mieć punkty do UTMB – bo po zmianie zasad biegi za 4 punkty tracą na znaczeniu – ale żeby mieć przynależność i być sprawdzonym przez nich”. Ania Kautz, organizatorka Zimowego Ultramaratonu Karkonoskiego im. Tomka Kowalskiego i Forest Run, stwierdza: „Z perspektywy organizatora danego biegu pozytywna weryfikacja i przyznanie określonej ilości punktów I-TRA są oczywiście korzystne, a im więcej tych punktów zostanie przyznanych, tym lepiej. Sporo biegaczy zaczyna wybierać biegi uważniej, zwracając uwagę na kryterium, jakim są punkty I-TRA. Wynika to oczywiście z faktu, że każdy marzy o starcie w UTMB – w bliższej lub dalszej przyszłości – a żeby spróbować swoich sił (najpierw w losowaniu, a ewentualnie dopiero potem na trasie), punkty te trzeba zebrać. Od momentu wprowadzenia nowej skali punktowej jest to już trudniejsze zadanie i trzeba się zastanowić przy wyborze biegów kwalifikacyjnych”.

Ania również zwraca uwagę na performance index, który „na podstawie dostarczanych przez organizatorów wyników biegów oraz wcześniejszego wyliczenia skali trudności zawodów pozwala określić poziom danego biegacza i umieścić go w skali 0-1000. To z kolei prowadzi do kolejnych obliczeń – podczas weryfikacji biegu otrzymujemy informację, jaką liczbę punktów powinien posiadać uczestnik, aby móc ją skończyć w limicie. Jestem przekonana, że gdyby wszyscy organizatorzy biegów w Polsce dbali o to, żeby po swoich imprezach wysyłać wyniki do I-TRA, moglibyśmy otrzymać dokładne statystyczne informacje, dotyczące biegających u nas zawodników. To pozwoliłoby na powszechniejsze używanie punktów I-TRA także w takich imprezach w Polsce, które już dziś wymagają biegów kwalifikacyjnych do uczestnictwa" [np. BUGT czy ZUK – przyp. red.].

W podobnym tonie wypowiada się Krzysiek Gajdziński, który organizuje Łemkowyna Ultra Trail. „Sporo ludzi zbiera punkty, żeby wystartować w UTMB, tym samym jeśli nie masz punktów, to mniejsze szanse, że uczestnik wybierze akurat twój bieg. To jest istotne dla tych, którzy chcą startować w UTMB, ale też w innych biegach, honorujących punkty I-TRA. A więc dla orga mieć punkty ITRA oznacza cieszyć się lepszą frekwencją. Ponadto imprezy certyfikowane przez tę organizację są potem liczone do performance index. O ile na samym początku zawodnicy nie zwracali na to większej uwagi, to już teraz jest trochę «parcia na cyfrę» (cotation w indeksie). Słyszałem o tym, że biegacze między sobą kalkulują, na których zawodach opłaca się pobiec bardziej, żeby stosunkowo niewielkim wysiłkiem uzbierać sporo punktów. Ten trend pewnie będzie się rozwijać. Performance index jest też fajnym motywatorem dla organizatora, bo dzięki niemu widzi, jak wielu mocnych zawodników udało się przyciągnąć oraz ile punktów mógł zdobyć zwycięzca w danej edycji”.

Zdjęcie: Pascal Tournaire / UTMB

Są również organizatorzy, którzy nieco się dystansują względem systemu: „Nie zwracamy szczególnej uwagi na punkty I-TRA, ale kiedy zaczynają o nie pytać uczestnicy – sprawa się zmienia. To z myślą o nich zgłaszamy bieg do kalendarza I-TRA. Nie czujemy, żeby znaczek UTMB dodawał nam splendoru, bo przecież nikt nie weryfikuje na poważnie tych zgłoszeń i nawet mierny organizator może się dorobić takiej etykiety, jeśli zapłaci kilka euro, wyśle track GPS i poda wyniki z wcześniejszego roku” – stwierdza Krzysiek Dołęgowski, organizator Chudego Wawrzyńca.

Na co to komu?

Żadna abstrakcyjna, arbitralna procedura punktowania żywych, prawdziwych, konkretnych zmagań z samym sobą nie będzie idealnie oddawać rzeczywistości. Czasami gorzej punktowany bieg może nam nieźle zaszkodzić, jeżeli np. odbywa się w nocy w deszczu i błocie (albo zimą – dodałaby pewnie Ania Kautz, myśląc o ZUK-u). Niektóre wysoko punktowane zawody wyglądają groźnie tylko na papierze. Musimy pamiętać, że punktacja z zasady jest lekko chybiona, ponieważ nie da się gór i potęgi przyrody ująć w rząd liczb. Dlatego na punkty I-TRA należy patrzeć z lekkim przymrużeniem oka.

Dla części biegaczy nigdy nie będą miały one specjalnego znaczenia – jeżeli ktoś nie ma w planach bardzo trudnych imprez, na które można zakwalifikować się jedynie pod warunkiem wcześniejszego ukończenia nieco łatwiejszych biegów, to punkty mogą mu się nigdy nie przydać. Tym niemniej wszystkim zainteresowanym startem w Chamonix – czy to w biegu głównym UTMB, czy np. w CCC albo TDS polecam zainteresować się odpowiednio wcześniej aktualnymi zasadami kwalifikacji, bo uzbieranie odpowiedniej puli punktów kwalifikacyjnych jest często zadaniem na przynajmniej jeden pełny sezon.

Tekst: Kuba Krause / magazyn ULTRA#4

Zdjęcie główne: Piotr Dymus / UTMB

 

Kingrunnera tworzą biegacze. Dodaj swój artykuł.

pozostałe artykuły